"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Wtorek, 24 listopada 2020 r.
Imieniny obchodzą: Flora, Jan, Roman
 
Prosto z półki
Paula Hawkins
„Dziewczyna z pociągu”
Wydawnictwo Świat Książki 2015

 O tej książce mówią dziś wszyscy. Nie tylko księgarze, czy czytelnicy, ale inni autorzy, a nawet znani aktorzy. Laureatka Oscara Reese Whiterspoon stwierdziła, że choć nie wie, kim jest Paula Hawkins, zmusiła ją do czytania przez całą noc. Słynny pisarz Stephen King wtóruje: „Nie mogłem się oderwać przez całą noc” – a jego słowa jako blurb (czyli „reklama” książki zamieszczana na okładce) są cytowane w polskim wydaniu. Czym nieznana dotychczas szerokiemu gronu odbiorców Nowozelandka Paula Hawkins mieszkająca w Anglii zdołała tak zachwycić czytelników? Sprytnie skonstruowaną i nieźle napisaną powieścią sensacyjną, której leitmotivem jest podróż pociągiem. Główna bohaterka, Rachel, codziennie dojeżdża nim do pracy w Londynie z podmiejskiego Ashbury (rusza o ósmej cztery). W drodze (podróż trwa ok. 50 minut) ma czas na rozmyślanie o swoim rozbitym życiu (wciąż kocha byłego męża Toma), ukradkowe popijanie alkoholu i obserwowanie tego, co za oknem. W połowie trasy pociąg staje w okolicy wiktoriańskich bliźniaków, a na balkonie jednego z nich Rachel często dostrzega parę młodych ludzi. W myślach nazywa ich Jess i Jason, bo w jej wyobrażeniu są idealni. Pewnego dnia Rachel z zaskoczeniem odkrywa, że sielanka w domu przy torach może być tylko pozorna. Zbiegiem wielu różnych okoliczności zaczyna się wplątywać w życie pary, którą przez wiele miesięcy podglądała z okien pociągu. Finał tej historii będzie naprawdę nieoczekiwany. Nic dziwnego, że wszyscy przekonywali, iż nie mogli się powstrzymać od czytania całą noc.

Jan Potocki
„Rękopis znaleziony w Saragossie”
Wydawnictwo Literackie 2015

 Tom chyba w sam raz pod choinkę i do czytania na świętach, bo liczy ponad 750 stron. Ale warto znaleźć czas na lekturę, bo książką polskiego autora zachwycał się i niejednokrotnie wciąż zachwyca cały świat, a nakręcony na jej podstawie film Wojciecha Jerzego Hasa wielbią kinomani, nie tylko polscy. Odrestaurowanie dawnej kopii „Rękopisu” sponsorował nie kto inny, jak sam wielki Martin Scorsese, twórca „Taksówkarza”, czy „Chłopców z ferajny”. Wprawdzie „Rękopis znaleziony w Saragossie” był już w Polsce wydany w dawnym przekładzie Edmunda Chojeckiego z 1847 roku (Jan Potocki napisał powieść w języku francuskim, bo słabo władał polszczyzną), ale, jak dowodzi obecna tłumaczka Anna Wasilewska, tamto dzieło nie jest kompletne i, być może nawet, zmanipulowane. Zachodzi też pytanie, czy całość przekładał istotnie Chojecki, czy jedynie użyczył nazwiska gotowemu już tekstowi sporządzonemu przez kogoś innego. Porzucając jednak te dywagacje trzeba przede wszystkim zagłębić się w książkę określaną mianem powieści szkatułkowej. To wyjątkowy gatunek, bo oznacza, że opisywane przez autora historie zawierają się jedna w drugiej, łączą je bohaterowie, miejsca akcji, a czytelnik jest wciągany coraz głębiej i głębiej w opowieść o kapitanie gwardii walońskiej Alfonsie van Wordenie, który w 1739 roku ląduje w złowieszczych hiszpańskich górach i spotykając coraz to dziwniejsze postaci, które czynią go powiernikami swoich tajemniczych, a często rozbójniczych historii. Wypadałoby w tym miejscu powiedzieć. Czytajcie Potockiego! A kto nie czytał, ten trąba!

Mons Kallentoft & Markus Lutteman
„Na imię mi Zack”
Wydawnictwo Rebis 2015

 Kryminały ze Skandynawii wciąż na fali i wciąż sięgają po nie czytelnicy, którzy od czasów sukcesu powieści Henninga Mankella uznali, że lepszego niż „made in scandinavia” znaku jakości nie trzeba umieszczać na tomach. Tym razem dostajemy do rąk pierwszy tom serii „Herkules”, jaka wychodzi spod piór duetu szwedzkiego Mons Kallentoft i Markus Lutteman. Pierwszy z Panów odniósł już sukces, a jego książki sprzedawały się w wielu egzemplarzach, drugi zachwycił opinię publiczną biografią szwedzkiego skoczka wzwyż. Teraz ich bohaterem został Zack, mający 27 lat nadkomisarz w Jednostce do Zadań Specjalnych w Sztokholmie. Za dnia jest sprawnym policjantem, po zmroku natomiast nękanym przez rozmaite uzależnienia facetem prześladowanym przez traumę z dzieciństwa. Tym razem będzie musiał zmierzyć się ze sprawą, która wygląda na wyjątkowo brutalną. W sztokholmskim mieszkaniu odnalezione zostają cztery Azjatki. Wszystkie zostały zamordowane, a jedyną żywą ofiarę, która ląduje w szpitalu, prawdopodobnie pogryzł pies. Śledztwo ma ustalić nie tylko sprawców, ale i motywy. Tylko nienawiść do innej rasy, a może do kobiet w ogóle. Zack i jego koleżanka próbują rozwikłać zagadkę. Dla wielbicieli skandynawskich kryminałów, ale i dla osób o mocnych nerwach.
MAT


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.