"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Środa, 23 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Tekla, Bogusław
 
Żegnaj, Jurku
   4 grudnia 2013 r. pożegnaliśmy naszego niezapomnianego kolegę, przyjaciela, działacza związkowego, wspaniałego człowieka - Jurka Nowaka.
Zmarł w dniu znaczącym dla kolejarzy, tj. w dniu Święta Kolejarzy i naszej patronki św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Pochowany zaś został w dniu patronki górników św. Barbary.
Tak się składa, że obie te Święte są patronkami ludzi ciężkiej pracy - kolejarzy i górników, a oba te zawody zmarły nasz kolega Jurek bardzo szanował.
   Pochowany został też tak, jak sobie tego życzył, w urnie, ale w ziemi na małej polanie, w ciszy drzew, a nad jego grobem trębacz zagrał utwór „Cisza” tak, jak w wielu filmach amerykańskich, a po tym utworze zagrano utwór „Barka”, którą to pieśń tak lubił nasz Błogosławiony Jan Paweł II.
Nad jego miejscem spoczynku powiewały liczne sztandary związkowe z wielu stron Polski, w tym dwa, dla niego tak ważne - sztandar Zarządu Regionu Bydgoskiego NSZZ „Solidarność” oraz Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ „Solidarność”.
   W uroczystości pogrzebowej, która odbyła się na Cmentarzu Komunalnym w Bydgoszczy, uczestniczyło wiele reprezentacji związkowych NSZZ „Solidarność” z różnych stron Polski oraz liczni przedstawiciele ze strony pracodawców.
Mowy pożegnalną wygłosili: Przewodniczący Rady SKK NSZZ „Solidarność” - Henryk Grymel i Przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” oraz członek Prezydium Rady SKK - Jacek Prętki.
Wśród kolegów żegnających św. pamięci Jurka obecnych było wielu byłych działaczy struktur Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ „Solidarność”: Zbigniew Iwaniuk, Tadeusz Zawadzki, Krzysztof Mamiński, oraz tutaj nie wymienionych członków i działaczy NSZZ „Solidarność”, a także przybyłych przedstawicieli pracodawców kolejowych.
Obecni byli również: Leszek Walczak Przewodniczący Regionu Bydgoskiego NSZZ „Solidarność”, a także Leszek Miętek – Przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych.

   Kim był Jurek - można powiedzieć był człowiekiem renesansu i oświecenia zarazem. Ale był przede wszystkim człowiekiem pracowitym, posiadającym dużą wiedzę w różnych tematach związkowych i prawa pracy.
Potrafił kojarzyć znaczenie różnych faktów historycznych z dziejów Polski i porównywać je trafnie ze zdarzeniami w Polsce współczesnej, oceniając i wyciągając właściwe wnioski.
Umiał słuchać ludzi i z nimi rozmawiać, co w jego działalności związkowej bardzo mu pomagało.
   Przypominam sobie jego charakterystyczny gest - uniesiony palec wskazujący prawej dłoni, jakby mówiący (cytat): „Gościu, mówisz za dużo, a to, co mówisz, jest niezrozumiałe. Mów krótko, ale treściwie i z sensem”.
Te słowa, i ten uniesiony palec, był charakterystyczny. Pojawiał się w czasie prowadzonych z Nim różnych dyskusji, na różne tematy, a szczególnie na tematy dotyczące spraw związkowych, czy prawa pracy. Wiele osób uważało jednak, że to tylko taki tik nerwowy.
   Poświęcając się pracy związkowej niestety zaniedbywał sprawy rodzinne, co jest częstą cechą oddanych dla związku działaczy związkowych.
Miał jednak rodzinę, która w wielu trudnych sytuacjach i zakrętach losu starała się go wspierać duchowo. Miał, jak to się mówi, swoje wady i zalety.
Lubił dużo przebywać wśród ludzi, kolegów, przyjaciół i znajomych – niestety, często kosztem swoich bliskich, co przysparzało mu wiele kłopotów. Mimo wszystko kochał i szanował swoją żonę, dzieci i wnuków.
Swoim szczerym uśmiechem oraz sposobem zachowania potrafił rozładować wiele kryzysowych sytuacji.
   Jak wiemy, a przynajmniej ci, co znali go bliżej, borykał się z ciężką chorobą, którą starał się znosić cierpliwie. Na jej początku przytrafił mu się ciężki wypadek, który spowodował, że miał trudności w poruszaniu się, ale mimo to nie rezygnował ze swojej działalności i walczył dalej.
Niestety - drugi wypadek, choć z pozoru mógł wyglądać niegroźnie, zakończył jego mozolne życie.
Być może na tamtym świecie będzie szczęśliwszy niż na tym łez padole.

Żegnam Cię, ja - Rysiek Jastrząbek, jak często w żartach się do mnie zwracałeś, bo Ty mi pomogłeś wiele rzeczy i zdarzeń właściwie ocenić i zrozumieć, nawet tych osobistych.
Żegnaj, drogi Jurku.
Ryszard Jarząbek
fot. R.Jarząbek/SolkolArt


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.