"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Poniedziałek, 21 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Hipolit, Mateusz, Daria
 
Tamten czas
13 grudnia minęła kolejna rocznica wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Decyzją ówczesnych komunistycznych władz, niezgodnie z Konstytucją PRL, powołana została tzw. WRONA (Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego). Wszystko po to, aby rozprawić się z liczącym 10 mln członków NSZZ „Solidarność”. Pierwsze dni stanu wojennego wspomina Zbigniew Reszkowski, wówczas aktywny działacz „Solidarności”, dziś emeryt PKP.

Tak mnie wychowano
Od najmłodszych lat, można powiedzieć, że od zawsze, w moim domu rodzinnym słowa „Bóg, Honor, Ojczyzna” zawsze były na pierwszym miejscu. Opowiadano mi prawdziwą historię naszego Narodu, jakże inną od tej oficjalnej, którą uczono w szkole.
Dlatego zawsze wierzyłem, że nadejdzie w mojej ojczyźnie taki czas, gdy Polska będzie wolna i niepodległa, a ludzie pracy będą traktowani w sposób uczciwy, nie jak „robole”, ale jak pełnoprawni obywatele.
Nic zatem dziwnego, że już w pierwszych dniach trwania strajku na Wybrzeżu, żywo byłem zainteresowany losem strajkujących stoczniowców. W powstającym ruchu niepodległościowym i tworzących się wolnych związkach zawodowych upatrywałem możliwość wyrwania się Polaków spod władzy wszechobecnej PZPR.

Już na mnie czekali
W grudniu roku 1981 pracowałem na stanowisku maszynisty w Lokomotywowni Chojnice. Od kilku miesięcy byłem aktywnym działaczem NSZZ „Solidarność”, przewodniczącym Komisji Zakładowej węzła PKP Chojnice i członkiem Prezydium Okręgu „Solidarności” w Gdańsku. Dodam, iż w październiku 1980 roku byłem także członkiem Prezydium Oddziału Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego w Chojnicach.
Jak dziś wiadomo, niezależny ruch niepodległościowy i wolne związki zawodowe NSZZ „Solidarność” prawie od początku były inwigilowane przez SB (komunistyczną, a więc zbrodniczą służbę bezpieczeństwa). Zatem nic dziwnego, że mną, jako aktywnym działaczem „Solidarności”, esbecja się interesowała.
Gdy tylko Jaruzelski wprowadził 13 grudnia 1981 roku stan wojenny zdążyłem jedynie zabrać część dokumentów z siedziby naszej Komisji Zakładowej i przekazać je innym do ukrycia, zostałem zatrzymany. W tym czasie każdy, lub prawie każdy, bardziej aktywny działacz NSZZ „Solidarność” był dla komuchów „elementem antysocjalistycznym siłą obalającym ustrój PRL i wrogiem jedynej słusznej PZPR”.
Jako wróg ustroju zostałem aresztowany, za organizowanie akcji zbrojnej w zmilitaryzowanym zakładzie pracy i później osądzony przez prokuratora Obuchowicza na „internę” - przewieziony do ośrodka odosobnienia w Potulicach, gdzie jedzenie było podłe, a niektórzy pilnujący nas klawisze bardzo niemili.
Codziennym rytuałem były ranne wielogodzinne przesłuchania, podczas których nie szczędzono nam obelg. Jedyną pociechą w tych pierwszych dniach internowania była obecność wielu kolegów, których znałem ze wspólnych działań w NSZZ „Solidarność”. Rozrywkę stanowiło śpiewanie patriotycznych pieśni, redagowanie gazetek, klejenie kopert, robienie pieczątek z gumolitu – oczywiście ze stosownymi napisami – „Solidarność żyje”. „Wrona skona” itp.

Jestem dumny
Dziś nie żałuję tamtych dni spędzonych w odosobnieniu. Internowano mnie, jak wielu innych ludzi związanych ruchem niepodległościowym, z NSZZ „Solidarność”, za to, że walczyliśmy o wolną Polskę, o prawa pracownicze, o wolną prasę, o uwolnienie życia społecznego z uścisku komunistycznego aparatu władzy.
Dlatego nie tylko nie żałuję niczego, ale jestem dumny, że brałem czynny udział w tworzeniu „Solidarności” i odradzaniu się wolnej, niepodległej Rzeczypospolitej.

Zbigniew Reszkowski pracował w PKP Lokomotywownia, był przewodniczącym KZ NSZZ „Solidarność”. członkiem władz MKZ w Chojnicach, Chojnickiego Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania i delegatem na I Walne Zebranie Delegatów, członkiem prezydium Oddziału Zarządu Regionu w Chojnicach. 13 XII 1981 r. zatrzymany przez SB w Chojnicach, odmówił podpisania tzw. lojalki, 14 XII 1981 r. ponownie zatrzymany, 15 XII 1981 r. internowany w Ośr. Odosobnienia w Potulicach, zwolniony 29 I 1982 r. Po wyjściu zatrudniony w Lokomotywowni na gorszych warunkach. (Źródło: Encyklopedia Solidarności)
Notował Aleksander Wiśniewski
fot. SolkolArt


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.