"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Poniedziałek, 28 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Marek, Wacław
 
Wrocław Świebodzki się kłania
Jak błędna i szkodliwa była decyzja o wyłączeniu z ruchu osobowego dworca Wrocław Świebodzki, jednego najładniejszych architektonicznie wrocławskich dworców zbudowanego w roku 1843, pokazał Generał Mróz w dniu 18 grudnia 2009 r., który spowodował, że żeliwne podpory podtrzymujące wiadukt w ciągu Wrocławskiej Estakady, nad ulicą Zielińskiego, popękały, jak skorupki jajka.
Należy jednak pamiętać, że to nie tylko grudniowy mróz przyczynił się do kompletnego paraliżu ruchu pociągów od strony zachodniej, bo od momentu uruchomienia Wrocławskiej Estakady w roku 1901 było wiele zim, podczas których temperatury spadały o wiele, wiele bardziej, niż miało to miejsce w dniu 18 grudnia 2009 roku. Nawet podczas pamiętnej Zimy Stulecia w roku 1979, były dni, kiedy temperatura spadała do 30 stopni, a podpory nie pękały.
W grudniu 2009 roku Generał Mróz wykorzystał zaniedbania człowieka, jakie miały miejsce podczas remontu estakady, dzień wcześniej oddanej po remoncie inwestorowi. Natury nie da się oszukać i każda fuszerka zostanie przez nią boleśnie ujawniona. Dziś jest pewne, że winnego ustalą naukowcy, bo w celu wykonania stosownych ekspertyz i ustalenia przyczyn pękania żeliwnych podpór, powołano zespół ekspertów z Politechniki Wrocławskiej.
Tak, czy inaczej, skutki uszkodzenia filarów i związanego z tym faktem potwornego zamieszania w ruchu kolejowym, dodatkowo pogrążają PKP, bo to ich ludzie – decydenci, a także kolejni urzędnicy ministerialni doprowadzili do tego, że kolej wciąż traci twarz. Decyzje, które doprowadziły do wyłączenia dworca Wrocław Świebodzki z ruchu, były decyzjami szkodliwymi dla firmy, bo gdyby nie one pociągi z kilku kierunków, w przypadku wstrzymania ruchu na estakadzie, byłyby przyjmowane i odprawiane ze Świebodzkiego.
Jednak zamknięcie Świebodzkiego, to nie jedyna decyzja, która winna być potępiona z całą surowością, bo ten, kto ją podejmował, działał w sposób oczywisty na szkodę p.p. PKP. Kolejną decyzją kolejowych ignorantów była likwidacja obwodnicy biorącej swój początek między stacjami Wrocław Popowice i Wrocław Osobowice od posterunków odgałęźnych Jerzyny – Teresin, przez post. Różanka, do stacji Wrocław Sołtysowice. Obwodnica w sytuacjach wyjątkowych umożliwiała objazd dworca Wrocław Nadodrze lub kierowanie pociągów m.in. z linii poznańskiej na ten właśnie dworzec.
Gwoli ścisłości należy dodać, że takich decyzji, jak we Wrocławiu, było, i wciąż się pojawia, mnóstwo, chociażby odcinek dawnej Magistrali Węglowej Śląsk – Porty. W jej części północnej, na terenie województwa Kujawsko – Pomorskiego, jest dziś praktycznie nieczynny, choć powinien być, bo istnieje tam duże zapotrzebowanie społeczne na usługi transportu kolejowego.
Były i są to decyzje, które u prawdziwych kolejarzy wywoływały znaczący gest pukania się palcem w głowę.
Jakoś tak dziwnie się złożyło, że w ostatnich trzydziestu latach nie znalazł się nikt, tam, na szczytach władzy, kto tupnąłby nogą i przywołał do porządku likwidatorów polskiej kolei, którzy ogarnięci amokiem likwidatorskim doprowadzili naszą kolej do stanu zapaści, z której trudno jej będzie wyjść, o ile to w ogóle będzie możliwe. Zamiast kolej konsolidować i uczyć się kolei od naszych sąsiadów, polską kolej dzielono na kąski i kąseczki, i wyłączano z niej istotne jej składniki, jak „Przewozy Regionalne”, spółkę mostową, i inne. Usilnie zabiegano, aby powstawały kolejne firmy przewozowe, które tak naprawdę nikomu i niczemu nie służą, bo nawet nie dowiozą na czas do szkół i pracy, a jeśli już dowiozą, to dwie, trzy godziny przed rozpoczęciem nauki lub pracy, i to na zamknięty na cztery spusty dworzec… Bo kilku, czy kilkunastu nieudaczników, podszywających się pod kolejarzy, uważa, że w ten sposób pozbędą się bezdomnych, choć to tylko mrzonki, bo nikomu się nie udało tego zrobić. Bezdomni są w Rzymie, Paryżu, Berlinie, Londynie…
Oczywiście do takich sytuacji, jak ta z 18 grudnia ubiegłego roku, nigdy by nie doszło, gdyby wcześniej słuchano kolejarzy, którzy ostrzegali, że każde wydarzenie na estakadzie może doprowadzić do sparaliżowania ruchu pociągów na Węźle Wrocławskim.
Gwoli sprawiedliwości przypomnę, że na łamach „Wolnej Drogi” też wielokrotnie pojawiały się ostrzeżenia przed skutkami wyłączenia z ruchu Dworca Świebodzkiego, ale decydenci kolejowi „wiedzieli swoje” i dziś już wiadomo, czym ta ich „wiedza” się skończyła dla tysięcy zmarznięty i zdezorientowanych pasażerów, którzy musieli opuszczać pociągi na stacjach, które nie są przygotowane do przyjmowania kilkuset pasażerów jednocześnie, i dla wizerunku kolei też.
I jeszcze jedna uwaga. Jakoś trudno się ustrzec od konstatacji, że kolej do zmian systemowych w Polsce w roku 1989, choć była siermiężna i uboga, miała swoje standardy. Każdy kolejarz wiedział, że jego katechizmem jest rozkład jazdy, że praca na kolei to służba, a nie robota, którą się tylko odwala dla świętego spokoju.
Walenty Wrzos
fot. Z.Sobolewski/SolkolArt


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.