"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Piątek, 25 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Aurelia, Władysław, Kamil
 
Prosto z półki
Włodzimierz Nowak
„Serce narodu koło przystanku”
Wydawnictwo Czarne 2009
Reportaże Włodzimierza Nowaka, prezentowane na łamach „Gazety Wyborczej”, to nie tylko doskonałe teksty dziennikarskie. Odbija się w nich, bowiem, jak w zwierciadle Polska - raczej ta klasy B, biedniejsza, brzydsza, bardziej zdesperowana, przepracowana, kaleka. Bohaterowie artykułów Nowaka, to nie krezusi z pierwszych stron gazet, celebryci, czy ci, którym się powiodło. Wręcz przeciwnie, za sprawą autora obserwujemy życie, którego wielu z naszych rodaków się wstydzi (sprzątanie i praca na budowie w Stanach - oczywiście nielegalna), ukrywa je (fingowane wypadki, z których można „wyciągnąć” dobre ubezpieczenie) albo bezskutecznie walczy o to, by je zmienić (rodzina Krzysia, który zginął w mieszalniku do wyrobu cukierków w fabryce firmy Vobro). Głównymi postaciami reportaży są pozerzy (pakerzy z siłowni, którzy nadużywają anabolików), ofiary własnej nieostrożności (niepełnosprawni, którzy chcą „być w pionie”), zaradni (kobiety górników), rzuceni przez historię w nietypowe miejsce (ludzie, którzy mieszkają w sąsiedztwie obozu koncentracyjnego Auschwitz), przygnieceni ciężarem życia (matka z synem, którzy wyskoczyli z okna w Opolu). Wszystkim im Włodzimierz Nowak pisze niejako historię od nowa. Jego reportaże cechuje ogromna dyscyplina stylu i języka. Nowak uważnie słucha swoich bohaterów - dokładnie oddaje specyfikę sposobu mówienia, budowania zdań. Przygląda się twarzom, bada reakcje, drąży niewygodne tematy, ale ciekawość nie czyni z niego dziennikarskiej hieny, służy dociekaniu prawdy. W zbiorze znalazło się 17 tekstów.



Bill Bryson
„Zapiski z małej wyspy”
Wydawnictwo Zysk i S-ka 2009
Bill Bryson jest Amerykaninem, ale w latach siedemdziesiątych przyjechał do Wielkiej Brytanii. Zderzenie odmiennych kultur, nawyków i zachowań okazało się doskonałym materiałem na książkę. A autor pokazał, że aby napisać świetną pozycję podróżniczą wcale nie trzeba wyprawiać się do egzotycznych miejsc, czy szukać zaginionych cywilizacji. Wystarczy, że Amerykanin spotka Anglików. Powstałe z tego tytułu perypetie wypełniają całe „Zapiski z małej wyspy”. Okazuje się, bowiem, że mieszkanie w na tej „małej wyspie” może być z jednej strony powodem do wielu małych radości (leworęczny Bryson może już jeździć po lewej stronie jezdni), ale i problemów (trudno zrozumieć wiele nawyków wyspiarzy i ich dziwne, śmieszne czasem nazwiska). Bryson pisze tak dowcipnie, że już po kilku stronach trudno nie ocierać łez śmiechu, kiedy opowiada o słynnych angielskich ciasteczkach dodawanych do herbaty: „Nadawały się do nakarmienia papużki falistej, żeby jej się dziób wyprostował”. Bryson buduje swoje historie dzięki wnikliwym obserwacjom. Rozdziału o jego pracy w szpitalu psychiatrycznym nie sposób przeczytać z kamienną twarzą, bo opis przypomina scenariusz filmów z serii Monty Pythona i jest pełen absurdów, choć zupełnie niezamierzonych. Bryson podróżuje po całej Wielkiej Brytanii - studiuje otoczenie, snuje ciekawe uwagi do krajobrazu i planowania przestrzennego, ale przede wszystkim podsłuchuje sąsiadów. Rozmowa w hotelowej jadalni brzmi porażająco: „Zupa jest pyszna” - mówi jedna osoba, a druga odpowiada: „Tak”. I na tym konwersacji koniec. Mimo upływu lat książka Brysona w ogóle się nie zestarzała. Warto ją przejrzeć zanim odwiedzimy Anglię.



Daphne du Maurier
„Nie oglądaj się teraz”
Świat Książki 2009
Angielska pisarka była jedną z najbardziej znanych autorek powieści z dreszczykiem, choć wystrzegała się straszenia w rodzaju dzisiejszych horrorów. Jej historie, które zawarła w powieściach i opowiadaniach, były oparte na naszym lęku przed czymś, co dobrze znamy, a nagle ukazało się nam w zupełnie innej postaci albo na strachu, jaki żywimy do zjawisk, których nie potrafimy racjonalnie wytłumaczyć. Przykładem jej opowiadania - choćby słynne „Ptaki”, które tak genialnie sfilmował Alfred Hitchcock, czy „Nie oglądaj się teraz” - utwór także przeniesiony na ekran, ale przez Nicolasa Roega. Właśnie ta miniatura literacka dała tytuł zbiorowi opowiadań, jaki został wznowiony przez Świat Książki. To historia małżeństwa spędzającego urlop w Wenecji. Niedawno stracili dziecko i cień tamtej tragedii jeszcze nie zniknął. Przypadkowo żona spotyka w restauracji niewidomą kobietę, która twierdzi, że ma telepatyczny kontakt z ich nieżyjącą córeczką. Dziecko ostrzega ich przed kolejnym nieszczęściem. Mąż ignoruje jednak te symptomy. W innym z opowiadań Daphne du Maurier nauczyciel szkoły i malarz amator wyjeżdża na wakacje, by w spokoju tworzyć obrazy, ale spotyka przedziwne małżeństwo, które nie daje mu spokoju. Wreszcie odkrywa zadziwiającą prawdę o wiecznie pijanym mężczyźnie i jego małomównej, głuchej żonie. W opowiadaniach du Maurier jest sporo staroświeckiego wdzięku, ogromna waga, jaką przykłada do kompozycji utworów, czy konsekwencja w budowania nastroju. Warto posmakować grozy, jaką serwowano kilka dekad temu.

MAT










  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.