"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Niedziela, 27 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Damian, Wincenty, Kosma
 
Reedukacja wrogiego elementu


O czym są te zapiski? O tym chociażby jak to się stało, że Jerzy Zawieyski, pisarz katolicki, wznosił toasty w latach pięćdziesiątych za... „braci marksistów” („Polityka”, 1988 nr 6 s. 8). O tym, jak to możliwe, że dojrzały (prawie 40-letni) pisarz Jerzy Andrzejewski tak powiadał... „Otóż tobie, Partio, zawdzięczam, że nauczyłem się rozumieć nienawiść i miłość” (Jerzy Andrzejewski. „Ludzie i zdarzenia”, Czytelnik, Warszawa 1952 s. 206). O tym, jak to Adam Michnik pijał wódkę z Urbanem. O tym jak to Wisława Szymborska namawiała do mordowania Amerykanów zrzucających na Polskę stonkę...
Dziś będzie m.in. o „demokratyzacji” i „obcych elementach”.








Jednym z kanonicznych słówek, które zrobiło w PRL-u oszałamiającą karierę i miało długi żywot, bo aż do 1989 roku, było słówko „demokratyzacja”. Życie publiczne należało „demokratyzować”. Nie chodziło bynajmniej o powszechne wolne wybory, swobodę tworzenia partii politycznych i tak dalej. „Demokratyzacja” w zależności od okoliczności oznaczała swobodne wybory wewnątrz partii i była wówczas „demokratyzacją partii”. „Demokratyzacja” oznaczała również przyzwolenie partii na swobodę wyborów w związkach zawodowych - samorządzie pracowniczym. Jakub Berman, podczas przywołanego w poprzednim numerze VIII Plenum PZPR w 1956 roku definiował „demokratyzację” jako dyktaturę proletariatu. A Władysław Gomułka mu sekundował: „Istota dyktatury proletariatu jako najszerszej demokracji dla klasy robotniczej...”. W nowomowie przełomu 1956 roku demokracja jest dyktaturą - to konstrukcja wręcz modelowa dla nowomowy.

„Demokratyzacja” ewoluowała i przeistaczała się często w sformułowania „demokracja socjalistyczna”, „demokracja ludowa” - sformułowania te oznaczały w zasadzie brak demokracji i wolności. „Demokracja socjalistyczna” była demokracją na koncesji socjalistycznej, była pozorem demokracji, pozorem wolnych wyborów lub przyzwolenie na wolne wybory w wyselekcjonowanych gremiach i z zachowaniem nienaruszalności interesów rządzącej kasty. Taka dziwną demokrację - niedemokrację nazywano często „centralizmem demokratycznym”. „Centralizm demokratyczny” nie był oczywiście demokracją, lecz jej pozorem objawiającym się w dopuszczaniu do ograniczonych debat i dyskusji z zachowaniem rozstrzygającego głosu dla władz centralnych.

Jednym z cynicznych zabiegów nowomowian było szerzenie opinii (jeszcze w latach osiemdziesiątych), że Polacy „niedorośli do demokracji”. Partia chciałaby już demokrację wprowadzić, ale Polacy z jakichś względów charakterologicznych i umysłowych do demokracji nie dojrzeli.

Ciekawym zabiegiem ówczesnej nowomowy było przeistoczenie pejoratywnego określenia „kultu jednostki” w „autorytet”. W przemówieniach, w prasie dowodzono, że „kult jednostki” był złem, natomiast postulowano również, że musi zostać zastąpiony „autorytetem”. Z czasem w latach sześćdziesiątych nie wspominano już „kultu jednostki”, natomiast bardzo popularne i nadużywane było określanie partyjnych działaczy jako „autorytety”. Koncept „autorytetów” odżyje w nowomowie III RP. Tym razem mówić się będzie o „autorytetach moralnych”. Stalinowski pisarz Andrzej Szczypiorski zostanie obwołany „autorytetem moralnym”. Wieloletni członek PZPR, Bronisław Geremek także będzie robił za „autorytet moralny”.

Twórczym wkładem w rozwój nowomowy w drugiej połowie lat pięćdziesiątych było używanie i popularyzacja określeń medycznych do opisu sytuacji i zjawisk społecznych. Otóż mówiono wówczas niezwykle często o „zdrowej części społeczeństwa”, „zdrowym elemencie”, „zdrowym nurcie”. Zdrowe było wszystko to, co sprzyjało polityce państwa i było bliskie jego ideologii. Wrogowie socjalizmu i malkontenci byli oczywiście chorzy. Przy nasileniu się tej metaforyki i w emocjonalnych wypowiedziach dochodziło do postulowania pozbycia się „chorej tkanki”, „chorego elementu”.

Słówkiem, które już tu przytaczałem, a na które chciałbym zwrócić szczególną uwagę, jest „element” - mówiono wówczas zazwyczaj o „wrogim elemencie”, „obcym elemencie”, „elemencie reakcyjnym”. Określenie „element” weszło do mowy potocznej nawet ludzi dalekich od nowomowy - element oznacza w mowie potocznej człowieka lub grupę ludzi z marginesu społecznego, przestępcę lub grupę przestępców.

Niezwykle często nowomowianie w drugiej połowie lat pięćdziesiątych posługiwali się słówkiem „reedukacja”. Po czasach stalinowskich należało „reedukować” aparat partyjny i społeczeństwo. Chodziło w zasadzie o odkłamywanie propagandy i języka czasów stalinowskich. „Reedukacja” miała być swoistym praniem mózgu, wywabianiem plam stalinizmu z myślenia i mówienia. To, co było prawdą, teraz prawdą już nie było. Warto przy tej okazji zauważyć, że prawda w nowomowie jest zawsze sytuacyjna i czasowa. Często mówiono, że „na obecnym etapie” możliwa jest taka to, a taka prawda. Absolutyzowanie prawdy, wyłączanie jej z kontekstu sytuacyjnego i czasowego, jest zdecydowanie obce nowomowie - nowomowa nie zna prawdy innej niż sytuacyjna, przejściowa lub doraźna.

Tyle na dzisiaj, a za dwa tygodnie będzie m.in. o „weryfikacji” i „dawaniu odporu”.

Krzysztof Derdowski




  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.