"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Wtorek, 22 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Tomasz, Maurycy
 
Ogniomistrz


Koniec roku jest okresem, kiedy niejako samoistnie nachodzi każdego z nas chęć podsumowania mijających 12 miesięcy, oceny wszystkiego tego, co wtedy się wydarzyło, szukania w pamięci tylko dobrych chwil... Chcemy, aby nowy rok był jakby zamknięciem jednych, a otwarciem drugich drzwi. I zawsze mamy nadzieję, że za zamkniętymi drzwiami pozostaje zło, o którym chcemy szybko zapomnieć.

Jest to także czas, kiedy ogromnego znaczenia nabiera możliwość dystansu do wielu zdarzeń, których byliśmy świadkami. Odnajdujemy wówczas jakby nowy sens niektórych wypowiedzi i słów, które onegdaj wydawały się nam tak jednoznaczne.

Zawsze na tej (trzeciej) stronie można było znaleźć moje przemyślenia i spostrzeżenia. Chcę wrócić do fragmentów niektórych z nich...



„Siniaki czy dywidenda?”
- numer 02/06 z 20 stycznia 2006 r.:

„(...) Mam wątpliwości, czy prywatyzować koleje. Przykład Anglii, gdzie ten eksperyment nie powiódł się, każe się zastanowić, czy nie powinniśmy pozostawić PKP w rękach państwa - to są słowa Andrzeja Malinowskiego, prezydenta Konfederacji Pracodawców Polskich.

I drugi cytat: Prywatyzacja „PKP Cargo” to nie jest droga do łatania dziury budżetowej - tak w maju 2004 r. mówił prezes BCC Marek Goliszewski.

Przywołuję te wypowiedzi, aby pokazać, że ci, którym na pewno nie można zarzucić poglądu utrzymania przez państwo kontroli nad polską gospodarką, zauważają pewną wyjątkowość kolei, i że należy do jej prywatyzacji podejść bardzo rozważnie, a może nawet uznać jej bezwzględną państwowość. (...)

Państwo, czyli my, musi w pewnych kwestiach - niewątpliwie polskie koleje do nich należą - podjąć zdecydowane decyzje, może nawet konstytucyjne. Winniśmy uznać, co musi być bezwzględnie w rękach państwa, to po pierwsze, a po drugie - oczywiście wskazać w budżecie państwa odpowiednie środki na funkcjonowanie i rozwój.

Nie da się już dalej prowadzić polityki w stylu, że na przykład PLK-i nie będziemy prywatyzować, a „PKP Cargo”, „PKP Energetyka”, czy „Telekomunikacja Kolejowa” może tyle, a tyle procent, a może w ogóle, itd. Odbijanie się od ściany do ściany skutkuje jedynie wzrostem ilości siniaków, a nie przychodów z tytułu dywidendy. (...)”.



„Ogień i woda” - numer 06/06 z 17 marca 2006 r.:

„(...) Czy krytyka publikacji, albo wyrażanego przez dziennikarza poglądu, jest zamachem na fundament demokracji, jakim jest wolność mediów? Czy zakaz wyrażania odmiennego zdania od dziennikarza nie jest też cenzurą, ale taką odwróconą? Czy krzyk podniesiony przez większość środowiska dziennikarskiego, że Kaczyński i spółka chcą wprowadzić dyktaturę, bo krytykują media, nie jest obroną wolności, lecz przesadną histerią?

Zadaję te pytania, bo jako członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich identyfikuję się z tym środowiskiem, i myślę, że tym bardziej mam prawo je zadać. (...)

Co rusz mówi się nam, co wolno, a czego nie wolno pisać; o kim można, a o kim nie można; dlaczego czyjegoś zdjęcia nie było, a kogoś było, itd., itd. Wielu się wręcz obraża na nas, bo pozwoliliśmy sobie na jego krytykę.

Nasi adwersarze wychodzą z - dla mnie ze zdumiewającego - założenia, że my, jako „Wolna Droga”, nie możemy ot, tak sobie pisać, co uważamy według nas za słuszne, co należy napiętnować, o czym powinni wiedzieć Czytelnicy, lecz w myśl starej zasady pisać jedynie słusznie, na bazie i po linii.

Inni zaś twierdzą, że są obszary naszego życia i postacie tam funkcjonujące, które muszą być objęte tabu, i nie wolno pod żadnym pozorem naruszać ustalonego porządku i zdmuchiwać kurzu z ikon tegoż porządku.

Na szczęście są Czytelnicy, bo to oni są najważniejsi, i to oni wystawiają nam ocenę. Wyrazem tego są telefony, listy, wpisy na naszym forum internetowym. To jest dla nas miara, a nie ustawianie kolejnych klęczników. (...)”.



„Samotny biały żagiel” - numer 13/06 z 23 czerwca 2006 r.:

„(...) Na początku było słowo - ...złożyłem formalną, pisemną prośbę o odwołanie mnie z funkcji prezesa w ostatnim dniu czerwca br. I dalej: Najtrudniej jest mi teraz, kiedy muszę to ogłosić i wyjaśnić Państwu.

I oto tym sposobem pan prezes [Jacek Prześluga] oświadcza światu i całej galaktyce, jak mu ciężko i daje czas wszystkim mediom, aby przygotowały się na historyczny (histeryczny) moment, by nie daj Boże przegapiły odejście...

Idźmy dalej: Zostałem prezesem Spółki przy głośnej dezaprobacie większości środowiska kolejarskiego. W atmosferze strajkowego protestu - że nie będzie nami rządził nie-kolejarz. W atmosferze niechęci, wątpliwości, wręcz - wyśmiewania mojego programu i tęsknoty za poprzednikiem.
No cóż, aż się łza do oka ciśnie - biedny samotny biały żagiel na wzburzonym morzu, po którym pływają watahy wściekłych korsarzy - kolejarzy z nożami w zębach, i tylko czyhają na niewinnych i bezbronnych... (...)”.



Oczywiście dobór tych fragmentów jest wielce nieobiektywny, ale inny nie może być, i proszę z tego powodu nie wyciągać jakichkolwiek wniosków, bo jak rzecze Aleksander Fredro: „Prawda jest jak ogień, można się przy niej ogrzać, ale można się dzięki niej sparzyć”.



Życzę zdrowych, spokojnych Świąt i szampańskiej zabawy w sylwestrową noc.

Do „przeczytania” w przyszłym roku!

Mirosław Lisowski




  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.