"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Wtorek, 22 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Tomasz, Maurycy
 
Przodująca siła narodu


O czym są te zapiski? O tym chociażby jak to się stało, że Jerzy Zawieyski, pisarz katolicki, wznosił toasty w latach pięćdziesiątych za... „braci marksistów” („Polityka”, 1988 nr 6 s. 8). O tym, jak to możliwe, że dojrzały (prawie 40-letni) pisarz Jerzy Andrzejewski tak powiadał... „Otóż tobie, Partio, zawdzięczam, że nauczyłem się rozumieć nienawiść i miłość” (Jerzy Andrzejewski. „Ludzie i zdarzenia”, Czytelnik, Warszawa 1952 s. 206). O tym, jak to Adam Michnik pijał wódkę z Urbanem. O tym jak to Wisława Szymborska namawiała do mordowania Amerykanów zrzucających na Polskę stonkę...
Dziś będzie m.in. o „demokratyzacji” i „obcych elementach”.








Zawrotną karierę, już w latach czterdziestych, zrobiło słówko „weryfikacja”. Mieliśmy do czynienia z „weryfikacją urzędników”, „weryfikacją pisarzy”, „weryfikacją członków partii”. Wyrzucanie z pracy, spychanie ludzi na margines społeczny nazywano nieodmiennie „weryfikacją”. Nieustanną, permanentną „weryfikację” prowadzono wobec pisarzy i poetów. Pisarze i poeci byli cały czas „weryfikowani”. Pisarz, który nie wspierał aktywnie PZPR, nie drukował socjalistycznych utworów był wyrzucany z szeregów Związku Literatów Polskich, co wiązało się z utratą rozlicznych przywilejów. Ważne dla zrozumienia dotkliwości tej „weryfikacji” jest uświadomienie sobie, że literaci czerpali znaczne profity z wieczorów autorskich, wieców, akademii rocznicowych, z zasiadania w redakcjach, z darmowych lub półdarmowych wczasów w Konstancinie i Oborach, dzięki związkowi literatów mogli otrzymać paszport. „Weryfikacja” pozbawiała ich wszystkich przywilejów i była wstępem do prześladowań ubeckich. Przy tej okazji warto zauważyć, że także po 1956 roku całe życie literackie było tak skonstruowane, że powodzenie gwarantowało pisarzowi państwo - przydzielając synekury w redakcjach, włączając twórcę do lektur szkolnych i działań propagandowych.

Już w latach pięćdziesiątych pojawiły się określenie „chwilowe trudności”, „przejściowe trudności” i „obiektywne trudności”. Pierwsze dwa określenia służyły do zamanifestowania, że braki w zaopatrzeniu, drożyzna, bieda mają charakter tymczasowy i już niebawem miną.

Inne nieco konotacje miało określenie „obiektywne trudności” - tym razem chodziło o podkreślenie faktu, że niedostatki mają charakter przewidywalny, racjonalny i nieomal naukowy. Jeżeli zmierzamy do pewnego celu, to jest oczywiste, że po drodze trafimy na dające sie przewidzieć „obiektywne trudności”. Kiedy dochodziło do połączenia tych określeń wówczas nowomowianin zaznaczał, że trudności niedługo miną, ale też to, że trudności były do przewidzenia - „przejściowe obiektywne trudności”. Trudnościami mogło być wszystko - nędza, braki w zaopatrzeniu, cywilizacyjna zapaść, chuligaństwo i przestępczość.

Pod koniec lat pięćdziesiątych nowomowianie zrezygnowali z określenie „postępowy” na rzecz słowa „przodujący”. Nie zrezygnowali całkowicie i o „siłach postępu”, „postępowych ideach” mówiono jeszcze w latach osiemdziesiątych, ale znacznie chętniej mówiono o „przodującej sile narodu”, „przodujących państwach demokracji ludowej”. Słówko „przodujący” odnosiło się przede wszystkim do PZPR - partia była „przodująca”.

Po paroksyzmach językowych pierwszej połowy lat pięćdziesiątych nowomowianie zrezygnowali z języka militarystycznego - znacznie rzadziej mówili o walce, kampanii, batalii, zmaganiach, boju. Choć jeszcze w latach osiemdziesiątych tu i ówdzie „walczono o pokój”, „zwalczano siły reakcji”.

Pokłosiem i kontynuacją militarystycznego języka pierwszej połowy lat pięćdziesiątych było „stanie w pierwszym szeregu”, „dawanie odporu” - choć przyznaję, nie był to już język jawnej agresji i przemocy.

Tyle na dzisiaj, a za dwa tygodnie będzie m.in. o „linii podziału” i „podżegaczach wojennych”.

Krzysztof Derdowski




  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.