"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Sobota, 19 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Konstancja, January
 
"Podział nigdy niczego dobrego nie przyniósł"


Mówi Andrzej Sędłak, Przewodniczący Związku Zawodowego Drużyn Konduktorskich Regionu Dolnośląskiego przy Dolnośląskim Zakładzie Przewozów Regionalnych we Wrocławiu,

dla „Wolnej Drogi”



Mamy połowę grudnia, i pierwszą rocznicę protestów głodowych, w wyniku których Sejm dał kolejom regionalnym 550 milionów złotych. W budżecie na rok 2005 pieniędzy nie ma prawie wcale, a od nowego rozkładu jazdy zniknęła spora ilość pociągów. Co z tym fantem zamierzają robić związki zawodowe?

Póki co jesteśmy aktywni w Krajowym Komitecie Protestacyjno - Strajkowym, jako Centrala Krajowa Autonomicznych Związków Transportu Kolejowego, bowiem uważamy, że podjęta w ubiegłym roku współpraca w ramach tego Komitetu Protestacyjnego - Strajkowego winna być utrzymana i kontynuowana, i daj Boże, żeby z takim samym efektem, jak w ubiegłym roku, tzn. zarówno od strony finansowej, choć nie otrzymaliśmy tyle, ile chcieliśmy, jak i od strony moralnej. Determinacja przedstawicieli załóg robotniczych w formie protestów głodowych została odebrana pozytywnie, bo przez cały czas to czujemy. Na pewno nie wszystko wyszło tak jakbyśmy tego chcieli, ale nie jest to wina tych, którzy bezpośrednio brali udział w protestach. Duży wpływ miało też i to, że inne związki działające w firmie, z sobie tylko znanych powodów, może mają w tym swoje konkretne interesy, opuściły nas. Natomiast to, że w budżecie nie ma pieniędzy, można by uznać, jako swego rodzaju sabotaż mający na celu rozbicie struktur naszej kolei, co jest bardzo niebezpieczne, bo ludzie w pewnym momencie nie wytrzymają i dojdzie do buntu społecznego. I nie chodzi tu tylko o kolejarzy, bo to też są klienci: dojeżdżający do pracy, szkół, centrów administracyjnych. Centrale związkowe muszą zmienić nieco taktykę i odejść, od własnych partykularnych interesów, bo największy nacisk na odpowiedzialnych za sprawy kolei i kolejarzy winne wywierać te tzw. „doły”. To my musimy wywierać coraz większy nacisk zarówno na centrale jak i na rządzących tak, by wreszcie zaczęła powszechnie obowiązywać świadomość, że kolej to najbardziej proekologiczny, efektywny i bezpieczny transport. To my powinniśmy, zjednoczeni wywierać te naciski. Podział jeszcze nigdy nie przyniósł nikomu niczego dobrego. Jesteśmy przedstawicielami załóg, które nam zaufały i naszym obowiązkiem jest obrona ich interesu. Ludzi najmniej interesuje podział na formacje. Oni chcą mieć poczucie bezpieczeństwa, które im powinna dawać przynależność do związku zawodowego.

W ubiegłym roku tylko cześć central związkowych utworzyły Komitet Protestacyjny. Wygląda na to, że np. w Federacji nastąpiło pewne przewartościowanie, bo mamy deklarację jej liderów udziału w protestach, ze strajkiem włącznie. To chyba dobrze.

Na pewno to jest dobra informacja, ale co z tego? Myśmy się już wielokrotnie przekonali, że deklaracje różnych central, to jedno, a rzeczywistość to coś zupełnie innego i dlatego mamy to, co mamy: niedofinansowaną kolej, upadające spółki kolejowe, zaś działania w obronie firmy podejmowane są z dużym opóźnieniem. Nawet to, że dopiero 2 grudnia pikietowaliśmy Sejm, już po przyjęciu budżetu na rok 2005, świadczy o pewnej bezwładności, bo powinniśmy byli to robić solidarnie, wszystkie centrale, jeszcze w czasie jego tworzenia.

Przykro to mówić, ale to również jest winą central, że na kolei mamy olbrzymią ilość dyrektorów. Okazuje się, że mimo zmian systemowych, niewiele się u nas zmieniło, bo według powszechnego przekonania, jeśli komuś raz wpisano do dowodu „dyrektor”, pozostaje nim już zawsze.

Wracając zaś do deklaracji, jaką złożyła Federacja, to uważam, że może to być z korzyścią i dla firmy, i dla kolejarzy. Poczekamy i zobaczymy, czy jest to deklaracja solidarnego działania na korzyść kolejarzy i kolei, czy tylko próba uwiarygodniania się w oczach swoich członków, którzy już w ubiegłym roku mieli za złe swoim liderom stanie z boku.

Tu, na Dolnym Śląsku, nasza organizacja miała, wsparcie tylko w OSK „Solidarność”. Praktycznie cztery osoby brały udział w proteście głodowym, po dwóch członków „Solidarności” i dwóch członków Związku Zawodowego Drużyn Konduktorskich. Mimo że mieliśmy deklaracje od innych, skończyło się na tym, że tylko nasi członkowie trwali do końca.

Czy jeśli zajdzie potrzeba, twój Związek podejmie wszystkie przewidziane prawem działania w obronie miejsc pracy i spółki „Przewozy Regionalne”, a w zasadzie całej PKP, bo upadek jednej spółki wywoła efekt domina?

Mam pełne upoważnienie zarządu naszej organizacji do reprezentowania stanowiska w tej sprawie. Jeżeli dojdzie do skrajności - a największą skrajnością jest strajk głodowy, bo ludzie wystawią na szwank swoje zdrowie, co później w różny sposób skutkuje na ich organizmy, jednakże nawet takiej ostateczności nie wykluczamy - uciekniemy się do tej skrajności.

A nie lepiej zamiast wystawiać na szwank zdrowie ludzkie zrobić tak, jak to robią inni: podjąć strajk ?

Związek nasz jest gotów do aktywnego współdziałania w celu likwidacji patologii, które powstały w zarządzaniu krajem i koleją. Nie jesteśmy aż tak wielką organizacją, ale z całą determinacją włączymy się w działania mające na celu obronę naszej firmy i kolejarzy, wszystkich kolejarzy.

Pisemnych deklaracje nie będziemy składać, ponieważ uważamy, że ważne są czyny, a nie same puste deklaracje.

Mam więc rozumieć, że z waszej strony każda forma protestu wchodzi w grę?

Dokładnie tak to należy rozumieć, jeśli tylko nadrzędnym celem będzie obrona kolejarzy i kolei.

Związek „Solidarność” sprzeciwia się regionalizacji, ponieważ według niego prowadzi ona do likwidacji spółki „Przewozy Regionalne”, a co za tym idzie spowoduje dalszą degradację kolei. Jakie jest zdanie w tej materii twojego związku?

Mój związek jest również zdecydowanie przeciwny regionalizacji, ponieważ nie przyniesie ona niczego korzystnego w przewozach regionalnych. Ponadto sam proces tej regionalizacji jest działaniem, w moim osobistym odczuciu, swego rodzaju złodziejstwem, bo jak można powoływać takie spółki, które powodują uszczuplenie majątku kolejowego, zmniejszenie się miejsc pracy, pogorszeniem jakości usług świadczonych przez kolej. Za te sprawy ktoś winien się zabrać. Tylko zastanawiamy się, kto to ma zrobić, ważne są sprawy Orlenu, Rywina, a sprawa narodowego przewoźnika, jakim są PKP, nie jest ważna.

Reasumując, powinien powstać optymalny operator przewozów regionalnych, który spełni wszystkie wymogi samorządów i oczekiwania klientów. Uważamy, że stanowisko reprezentowane przez Stowarzyszenie „Semafor” daje wiele do myślenia i stanowi solidne podstawy do dalszej dyskusji nad przyszłością przewozów regionalnych w Polsce, ponieważ zawiera ono wiele trafnych spostrzeżeń i propozycji, które winne być realizowane i mogłyby przynieść wiele dobrego przewozom regionalnym, a przede wszystkim są przeciwstawne regionalizacji.

Zakłada się, że w spółce „Koleje Mazowieckie”, samorząd będzie miał 51% udziałów, a kolej 49. Co ty o tym sądzisz?

Biorąc pod uwagę ten fakt, zastanawiam sie czy jako kolejarze nie powinniśmy użyć bardzo mocnego argumentu, aby w nazwie tej spółki nie występowało słowo „koleje”. W moim przekonaniu ktoś przy kolei chce zrobić kolejny raz intratny interes. Samorząd przy okazji tworzenia spółki regionalnej usiłuje zawłaszczyć majątek będący dziś własnością PKP, podobnie jak to zrobił z majątkiem byłej kolejowej służby zdrowia. Na domiar złego ludzie, którzy są największą wartością w firmie, przechodząc do spółki regionalnej przestają być kolejarzami.

I dziwię się, że niektórzy działacze związkowi czynnie się włączyli w tworzenie spółki „Koleje Mazowieckie”. Przecież oni działają nie tylko na szkodę PKP, ale przede wszystkim na szkodę ludzi, którzy im wcześniej zaufali wybierając na to, czy inne stanowisko związkowe. Ci sami ludzi już im powinni podziękować, bo przestali być działaczami, bo zawiedli zaufanie jakim obdarzyli ich wyborcy. Przecież oni się sprzeniewierzyli wartościom moralnym, jakim powinien się kierować działacz związkowy w swojej codziennej pracy.Ich postawa prowadzi do schodzenia z zatrudnienia, do czego absolutnie dopuścić nie można. Kiedyś w pociągu znajdował się minimum kierownik i dwóch konduktorów, mogli oni obserwować wsiadających i wysiadających pasażerów, pomóc im w razie potrzeby, udzielić informacji, zamknąć drzwi. Ja osobiście przejeździłem w drużynach 25 lat, z czego 21 jako kierownik pociągu i wówczas się służyło, a nie szło się do roboty. Dziś mówi się, że drużyny konduktorskie są niepotrzebne, bo np. w tramwajach nie ma konduktorów. Oczywiście jest to jeden z elementów zastraszania, co jedynie pogłębia już istniejącą patologię. Ludziom, klientom trzeba przypominać, że dziś przewoźnik nie gwarantuje im optymalnego bezpieczeństwa w pociągach i dotyczy to wszystkich przewoźników, bo jak może zapewnić bezpieczeństwo jadący w pociągu sam kierownik lub z jednym konduktorem i mającym do obsługi 16 wagonów?

Niezależnie od tego system zarządzania koleją jest zły i widać to na wielu przykładach, chociażby przy konstruowaniu rozkładu jazdy. Choć powszechnie krytykowany wciąż powiela się tam te same błędy z uporem wartym lepszej sprawy. Sposób konstruowania rozkładów winien szybko ulec zmianie, bo to, co jest dziś, woła o pomstę do nieba.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Zygmunt Sobolewski




  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.