"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Czwartek, 24 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Dora, Gerard, Teodor
 
Poparcie na południu


Kraków, Nowy Sącz

Już 9 grudnia, w siedzibie krakowskiej OSK, rozpoczął się strajk głodowy wyrażający poparcie dla głodujących kolegów w Warszawie. Przystąpili do niego: Henryk Sikora, Bronisław Beńko, Michał Biel, Stanisław Kusibab, Bogusław Sady, Andrzej Drabik, Mieczysław Hawryłeczko oraz Stanisław Budzeniusz. Również w Przemyślu rozpoczęli głodówkę Henryk Jaroch i Jan Szczepański.

W trakcie trwania głodówki do głodujących dołączyli kolejarze z Zakładu Taboru w Nowym Sączu, było ich dwunastu: Adam Dyląg, Mieczysław Fyda, Jerzy Kantor, Józef Kruczek, Włodzimierz Leśniak, Jan Pisarczyk, Adam Poręba, Tadeusz Stachaczyński, Robert Skwara, Tadeusz Tobiasz, Józef Wilk oraz Dariusz Zielień.

Bardzo ważną sprawą w tych protestach był fakt, iż głodowali związkowcy zarówno z „Solidarności”, jak i ZZM oraz to, że wśród nich byli regionalni czy zakładowi szefowie związków. O determinacji głodujących niech świadczy fakt, iż głodowali oni w ramach własnego urlopu wypoczynkowego, niejako darując go, jak i swoje zdrowie dla innych.

W czasie głodówki było wiele czasu, który trzeba było zagospodarować, również po to, aby nie załamać się psychicznie. Przede wszystkim wiele rozmawiano, wymieniano poglądy na nurtujące kolejarzy problemy. Jednak z największym zainteresowaniem słuchano wiadomości i śledzono prasę, szukając informacji na temat sytuacji w PKP.

Niestety przez pierwszy tydzień poza lakonicznymi informacjami o rozszerzaniu się strajku głodowego niewiele można było znaleźć informacji o chęci podjęcia rozmów z głodującymi przez stronę rządową. Owszem, szef sejmowej komisji infrastruktury - poseł Janusz Piechociński, próbował podejmować się roli mediatora, lecz strona rządowa, jak i zarząd, nie chciały, bądź nie uważały za stosowne podjęcie rozmów.

Do głodujących przychodzili koledzy i znajomi, przynosząc soki i napoje, jednak, gdy czas głodówki był coraz dłuższy, odwiedziny musiano ograniczyć z uwagi na coraz gorszy stan zdrowia głodujących. Nie można zapomnieć tu o telefonach od najbliższych, którzy podtrzymywali na duchu głodujących i wspierali duchowo.

Oczywiście nie mogło zabraknąć wśród odwiedzających kapłanów, którzy przynosili pociechę duchową i słowną.

Pomimo, że w całej Polsce głodowało ponad 120 kolejarzy, nie było odzewu ze strony rządzącej, jedynie zapowiedzi o chęci podjęcia rozmów, ale w siedzibie Ministerstwa Infrastruktury, na co głodujący się nie godzili.

16 grudnia przeprowadzono szeroką akcję protestacyjną na terenie całego kraju, w tym również w Krakowie. Zablokowano tam stacje Kraków Główny i Kraków Płaszów. W stacji Kraków Płaszów policjanci bardzo grzecznie pytali o czas blokady, a nawet proponowali blokującym gorącą herbatę (w tym dniu, pod Sejmem, mieli protestować również oni, upominając się o swoje sprawy).

Jednak w trakcie trwania protestu z nastawni znikła flaga „Solidarności”. Natychmiast wywołało to poruszenie wśród protestujących. Po kilku chwilach już było wiadomo, iż sprawcą całego zamieszania stał się dyrektor Zakładu Linii Kolejowych w Krakowie - Andrzej Reichel, który usunął ją z budynku. Sytuacja ta tak zdenerwowała protestujących, iż wymusili zawieszenie flagi związkowej, oraz wydłużyli protest o dalszą godzinę.

Ten dzień, a przede wszystkim skala protestu, zmusiła stronę rządową do podjęcia rozmów, niemniej jednak trudno było liczyć na jakiś kompromis, bo ministrowie twardo stali na stanowisku, że spełnili wszystkie postulaty zapisane we wcześniejszych porozumieniach.

18 grudnia wieczorem rozpoczął się strajk na stacji Tarnowskie Góry. Bardzo szybko rozszerzył się on na wiele miast w Polsce. Na południu już od rana 19 grudnia stanęły pociągi na stacji Nowy Sącz, a następnie w Tarnowie. Po kilku godzinach zatrzymano również prace manewrowe na stacji Tarnów Filia. Na godziny południowe szykowane były blokady stacji Rzeszów i Przemyśl, przygotowywano się do strajku w Krakowie. Jednak o godz. 13.30 dotarła wiadomość o zaprzestaniu czynnego strajku i powoli pociągi zaczęły odjeżdżać w dalszą drogę.

A.D.






  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.