"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Sobota, 19 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Konstancja, January
 
Kolejarski dramat


Nie znajduję innego określenia na to, co od 8 grudnia ma miejsce w państwowym przedsiębiorstwie PKP. Dramatem bowiem dla nas wszystkich jest to, że w czternaście lat po rozpoczęciu zmian systemowych i gospodarczych kraju, po odzyskaniu suwerenności i niepodległości, 144 ludzi w granatowych kolejarskich mundurach, na skutek arogancji, pychy i buty państwowych urzędników, wystawiło to, co mają najcenniejsze – swoje zdrowie, w obronie polskich kolei.

Jest dramatem to, że w dwadzieścia trzy lata po wrocławskim Proteście Głodowym, kolejarze musieli się uciec do tak drastycznej formy protestu. Dramatyzmu obecnym wydarzeniom dodaje fakt, że podobnie, jak dwadzieścia trzy lata temu, tak i obecnie, ministrowie rządu obrażają kolejarzy codziennie, twierdząc, że kolejarze nie mają żadnego powodu do protestu, bo rząd podpisane Ustalenia i Uzgodnienia realizuje, choć to oczywiste kłamstwo. Dramatem dla polskich kolei jest to, że wysocy urzędnicy, bez zmrużenia powiek i z uporem godnym lepszej sprawy, publicznie przywołują sumę 538 milionów złotych, jaką będą dysponowały samorządy z przeznaczeniem dla kolei regionalnych, podczas gdy mają to być pieniądze pochodzące z podatków CIT i PIT, że są to jedynie szacunki rządowe, bo w rzeczywistości tych pieniędzy może nie być, a gdyby nawet jakimś cudem się znalazły, to czy one rzeczywiście wpłynęły do kas samorządowych, będą one wiedziały o tym w roku 2005, nie wcześniej. Sami marszałkowie twierdza, że są to pieniądze wirtualne, ale o tym ministrowie, wiceministrowie i wicepremierzy nie mówią. Dlaczego?

Czyżby uważali, że rządzą kilkudziesięciomilionową gromadą idiotów, którzy każdy bzdet przyjmą za dobrą monetę? Z częstotliwości, jaką przywołuje się te wirtualne 538 milionów złotych wynika, że tak właśnie uważają.

Dramatem polskich kolei kolejarzy jest to, że minister i wicepremier dopiął swego – w budżecie na rok 2004 znalazło się na drogi i autostrady prawie 1 miliard 900 milionów złotych, a dla bezpiecznej i bardzo przyjaznej dla środowiska kolei ma tylko obietnice wirtualnych pieniędzy.

Kolejarzy jeszcze nigdy tak często nie obrażano, jak to miało miejsce w ciągu ostatnich dni grudnia 2003 roku.

Podobnie obrażano tych, którzy w roku 1980 protestowali we Wrocławiu. To tak, jakby przez te kilkanaście lat nic w kraju się nie zmieniło i nic się nie wydarzyło.

Na domiar złego, koledzy, którzy na zaproszenie posła Janusz Piechocińskiego, 17 grudnia udali się do Sejmu, zamiast powiedzieć temu ministrowi, że z nim rozmawiać nie będą, bo wielokrotnie i bezpodstawnie obłaził kolejarzy, - usiedli i słuchali znowu tego, że biedny pan minister nie posiada stosownych kompetencji do podejmowania wiążących decyzji.

Smutne i oburzające były wydarzenia ostatnich dni roku 2003. Smutne, bo postawa rządu jest również pochodną postawy kolejarzy, podzieleni na spółki i na kilkadziesiąt central związkowych, z których wiele bardziej dba o interes koalicji rządzącej niż o interes firmy i kolejarzy, co dla związków zawodowych powinien być absolutnym priorytetem.

Trzeba też sobie otwarcie powiedzieć, że wszystkie centrale związkowe popełniły grzech nadmiernego upolitycznienia na przestrzeni ostatnich lat. A szkoda, bo każdy związek zawodowy winien być daleko od polityki pisanej przez duże „P”, co nie znaczy, że można całkowicie uciec od niej. Tego się oczywiście nie uda zrobić, ale trzeba robić wszystko, żeby było jej jak najmniej w działalności związkowej, a to da się już zrobić.

Dał też o sobie znać marazm, jaki ogarnął działalność związkową na przestrzeni ostatnich lat. Również zurzędniczenie wielu działaczy jest pochodną dzisiejszych, dość bezładnych poczynań i często przypadkowych decyzji. To wszystko rządzący wykorzystali z bezwzględną konsekwencją przeciwko kolejarzom i strukturom kolei.

Wiele też wskazuje. Za to że leninowska teza, iż związki zawodowe są pasem transmisyjnym idei partii do mas, wciąż jest żywa i ma się dobrze, o czym świadczą ostanie wydarzenia w firmie, które przyniosły dyshonor rządzącym.

Najbliższy czas należy więc poświecić na przewartościowanie pewnych postaw, na wyciągnięcie nauki z dramatycznych wydarzeń grudnia 2003 roku.

Trzeba odejść od urzędniczego zarządzania strukturami związkowymi. Trzeba być blisko ludzi, ich spraw, oczekiwań i trosk.

Trzeba naprawdę zacząć budować nową świadomość związkową, i przede wszystkim działacze muszą się uczyć na doświadczeniach innych.

Przecież przypadki, kiedy wielu członków Związku wydzwaniało do protestujących działaczy związkowych z pytaniem: Czy będą paczki świąteczne? – świadczy o tym, że pracę związkową trzeba zaczynać prawie od podstaw.

Człowiek, który wtedy, kiedy ważą się losy firmy, kiedy może utracić swoje miejsce pracy, pyta o paczki świąteczne, jest totalnie nieodpowiedzialny lub głupi. Wśród takich ludzi jest miejsce do popisu dla działaczy związkowych.

Może też warto się zastanowić nad wprowadzeniem w życie zasady, która obowiązuje na świecie, gdzie Zakładowe Układy Zbiorowe Pracy obejmują tylko zrzeszonych pracowników. Jeśli nie zrzeszony chce, żeby i jego obejmowały dobrodziejstwa wynikające z Układów, musi za jego negocjacje zapłacić. Powinna i u nas obowiązywać zasada: coś za coś.

Kolejarski dramat był potęgowany również przez media, które w większości informowały społeczeństwo o przebiegu protestu i o jego przyczynach w sposób tendencyjny i wybiórczy. Kiedy w ponad dwudziestu miejscach głodowali kolejarze, w mediach zapanowała cisza na ten temat. Nawet wyniki sondaży przeprowadzonych na dworcach z podróżnymi, bo przedstawiano jedynie negatywne wypowiedzi, a z własnego doświadczenia wiem, że były również głosy popierające kolejarzy, solidaryzujące się z nimi, były całkowicie jednostronne i nierzetelne.

Po przyjęciu zaś przez Sejm 550 mln złotych dla przewozów regionalnych, począwszy od relacji telewizyjnych, poprzez radiowe i prasowe, uderzono na alarm, bo oto kolejarze sięgają po „nasze podatki”. Co ciekawe nie było lamentów, kiedy miliony, a nawet miliardy idą na różnorakie agencje, kiedy uchwala się miliony na administrację, nie lamentuje się, kiedy rząd forsuje utworzenie 16 spółek regionalnych, i że w momencie ich utworzenia trzeba będzie powołać 16 dyrektorów i ich zastępców (pewnie nie mniej niż 32), 16 Rad Nadzorczych. Na tabuny nowych urzędników też trzeba będzie wydawać budżetowe pieniądze, bo żadna ze spółek nie będzie rentowna, tak uczy doświadczenie całego świata. Chyba, że chodzi właśnie o te nowe intratne posadki dla kolesi?

Dziennikarzy nie interesuje, że za 550 milionów złotych będzie można przewieźć setki milionów pasażerów do pracy, szkół, do centrów administracyjnych. Czy rzeczywiście tego nie rozumieją, czy nie chcą zrozumieć, że 550 milionów pozwoli wielu regionom kraju na uniknięcie degradacji gospodarczej i cywilizacyjnej.

Nie sposób nie wspomnieć o wyjątkowej arogancji dziennikarki „Polsatu”, która prowadziła rozmowę z posłem J. Piechocińskim, a także o redaktorze R. Kalukinie z „Gazety Wyborczej”, który tak się starał dołożyć kolejarzom, że przytoczył wypowiedź jednego z liderów związkowych spoza Komitetu Strajkowego, który miał redaktorowi powiedzieć, że głodujący: Muszą sobie zdawać sprawę z tego, że rząd ich postulatów nie przyjmie. Może głodujący od 12 dni ludzie nie potrafią już racjonalnie myśleć.

Myślę, że gdyby ten lider w ogóle posiadał zdolność racjonalnego myślenia, nigdy by w ten sposób nie powiedział o głodujących kolegach – kolejarzach. Okazuje się, że sympatie polityczne też mogą odebrać zdrowy rozsadek. Wydaje się, że głodującym, którzy postanowili walczyć o przyszłość kolei polskich, należy się choć odrobina szacunku zarówno ze strony tego „lidera” jak i dziennikarza, który, zresztą jest znany z tego, że bardzo „rzetelnie, obiektywnie i wiarygodnie” pisze zawsze o kolejarskich sprawach.

Czy trzeba kolejny raz przypominać, że nasze podatki winne iść na cele publiczne, a przewozy regionalne wypełniają służbę publiczną i żadna to łaska, że w budżecie muszą być na ten cel pieniądze, więc przyznanie przez Sejm tych 550 milionów powinno cieszyć, a nie martwić?

Tymczasem nawet urzędnik państwowy w randze podsekretarza stanu, tuż po głosowaniu sejmowym, kwestionuje decyzję parlamentu i się odgraża, że rząd zrobi wszystko, aby tych pieniędzy na cele publiczne nie było. Przecież to czysta paranoja.

Trzeba, - też niestety, - z przykrością stwierdzić, że w okresie ostatnich dni totalnie zawiodła informacja wewnątrz Związku, choć w dobie internetu nie powinno to mieć miejsca. Nie było opracowanego Regulaminu strajkowego, źle wybrano miejsce na głodówkę Komitetu Strajkowego. Ciemne, wąskie pomieszczenie do tego celu absolutnie się nie nadawało. Leżenie w nim było dodatkowym stresem, wpływając negatywnie na psychikę głodujących.

Kiedy ich odwiedziłem byłem zaskoczony i przerażony ich stanem psychicznym i fizycznym, choć ciągle deklarowali, że czują się dobrze. Człowiek po 11 dniach głodowania nie może się czuć dobrze, organizm ma określone granice wytrzymałości i ich przekroczenie prowadzi do kryzysu.

Dramatyzm grudniowych dni doprowadził też do pewnej polaryzacji postaw wielu działaczy kolejarskiej „Solidarności”. Osobiście uważam za skandal to, że członkowie „Solidarności” w LHS i CARGO mówili wprost, iż ich spółki mają się dobrze i strajkować nie będą.

Pytam: jak długo będą one się miały dobrze? 20 grudnia w telewizji prezes Męclewski już powiedział, że maszynistów mamy za dużo i trzeba będzie część (podkreślam: część, a co z pozostałą resztą?) z nich odesłać na warsztaty. Jak długo LHS będzie się miał dobrze? A może w tęgich głowach już legną się pomysły typu połączyć deficytowe z dochodowym, tak jak uległ się zamiar połączenia przewozów międzywojewódzkich z „PKP Intercity”?

Skandalem jest postawa funkcyjnego członka Związku z Wałbrzycha, który powiedział, że on strajkował nie będzie dopóki głoduje we Wrocławiu Zygmunt Wałęsa, były dyrektor, a dziś prawie bezrobotny członek tego samego Związku i tej samej KZ. W tej sytuacji rodzi się pytanie – co się stało z ludzką solidarnością, nawet nie tą pisaną przez duże „S”?

Może po wyklarowaniu się sytuacji na kolei trzeba zacząć kłaść nacisk nie na ilość, ale na jakość, bo chyba nigdzie w Europie nie mogłoby dojść do tak rażącego łamania solidarności pracowniczej i związkowej.



Głodówka

Kolejarski dramat rozpoczął się od ogłoszenia przez Krajowy Komitet Protestacyjno – Strajkowy głodówki, która miała być wyrazem sprzeciwu wobec postawy rządu, który z uporem godnym lepszej sprawy twierdził, że Uzgodnienia z lipca i listopada są realizowane.

Głodówkę rozpoczętą 8 grudnia br. o godzinie 12.00 poprzedziło oświadczenie skierowane na ręce posła Janusza Piechocińskiego, Janusza Lacha, prezesa Związku Pracodawców Kolejowych i Macieja Męclewskiego, prezesa zarządu PKP SA („Oświadczenie” publikowaliśmy w 26/03 numerze „Wolnej Drogi”).

Do głodówki w WARSZAWIE przystąpili następujący członkowie Komitetu:

JAROSŁAW SZLACHTA – ZZDK w RP (odsunięty przez lekarza 18.12.03)

TERESA ŚWIDERSKA – KSK „SOLIDARNOŚĆ '80”

ANDRZEJ KRAWIEC – KSK „SOLIDARNOŚĆ '80” (odsunięty przez lekarza 18.12.03)

ROBERT SADOWSKI – ZZD PKP (odsunięty przez lekarza)

ANNA MALINOWSKA – ZZD PKP

WALDEMAR ZIOBRO – ZZPW

WŁODZIMIERZ RUDY – MZZ REWIDENTÓW TABORU (odsunięty przez lekarza 19.12.03)

RYSZARD FILIPOWICZ – SKK NSZZ „Solidarność”

ANDRZEJ PABIAŃSKI – SKK NSZZ „Solidarność” (odsunięty przez lekarza 19.12.03)

EMIL LEWANDOWSKI – SKK NSZZ „Solidarność” (odsunięty przez lekarza 18.12.03)

BARBARA KOMANDER – ZZDR PKP (przewieziona do szpitala 18.12.03)

STANISŁAW KOGUT – SKK NSZZ „Solidarność”

KAZIMIERZ GONTARCZYK – ZZMK w P

PIOTR GEBEL – ZZDR PKP – przystąpił 19.12.03



GDAŃSK

DARIUSZ KUCIŃSKI – NSZZ „Solidarność”

RYSZARD PIPCZYŃSKI – NSZZ „Solidarność”

ZBIGNIEW ORZEŁ – NSZZ „Solidarność”

JACEK KOTŁOWSKI – NSZZ „Solidarność”

RYSZARD KARPIŃSKI – NSZZ „Solidarność”

JADWIGA SIKORA – NSZZ „Solidarność”

KAZIMIERZ SOLEJEWSKI – NSZZ „Solidarność”

JERZY PROTASEWICZ – NSZZ „Solidarność”



SZCZECIN

GRZEGORZ TYKWIŃSKI – NSZZ „Solidarność” (odsunięty przez lekarza 18.12.03)

ZBIGNIEW ROKICKI – NSZZ „Solidarność'80” (odsunięty przez lekarza 18.12.03)

IRENEUSZ MISZCZUK – ZZDK w RP

JÓZEF GACA – NSZZ „Solidarność” (odsunięty przez lekarza)

MAREK PRZERADZKI – NSZZ „Solidarność”

ROMUALD ANSEN – NSZZ „Solidarność”

STANISŁAWA ANYSZKIEWICZ – ZZM

JAN BASISTY – NSZZ „Solidarność”

WALDEMAR DANISZEWSKI – NSZZ „Solidarność”

RYSZARD SMOLIŃSKI – NSZZ „Solidarność”

KRZYSZTOF CIEĆKA – ZZM



LUBLIN

ADAM SZCZERBATKO – NSZZ „Solidarność”

MIROSŁAW OLESZCZUK – NSZZ „Solidarność”

PIOTR GRODZICKI – NSZZ „Solidarność”

MAREK CHMIELEWSKI – NSZZ „Solidarność”

MIROSŁAW SZEWCZYK – NSZZ „Solidarność”

PIOTR KOS – NSZZ „Solidarność”

ZBIGNIEW NOREJKO – ZZM

JAN KAMOLA – NSZZ „Solidarność” (odsunięty przez lekarza)

ANDRZEJ TRĘBOWICZ – ZADR PKP

TOMASZ MARCZAK – ZZPW (odsunięty przez lekarza)

JANUSZ CIECHOCKI – NSZZ „Solidarność”



KATOWICE

HENRYK GRYMEL – NSZZ „Solidarność”

TOMASZ MATERA – NSZZ „Solidarność”

MAREK ANTCZAK – NSZZ „Solidarność”

ZBIGNIEW WĄTOREK – NSZZ „Solidarność”

KRZYSZTOF BRZOSTEK – bezrobotny zrzeszony w NSZZ „Solidarność”

IRENEUSZ MARZEC – NSZZ „Solidarność”

PIOTR POLASZK – NSZZ „Solidarność”

BOGUMIŁ WOJEWODA – NSZZ „Solidarność”(odsunięty przez lekarza)

FRANCISZEK BISKUP – NSZZ „Solidarność”

ANDRZEJ GAŁĄZKA – NSZZ „Solidarność”



KRAKÓW

HENRYK SIKORA – NSZZ „Solidarność”

BRONISŁAW BEŃKO – NSZZ „Solidarność”

MICHAŁ BIEL – NSZZ „Solidarność”

BOGUSŁAW SADY – ZZMK

STANISŁAW KUSIBAB – NSZZ „Solidarność” (odsunięty przez lekarza 17.12.03)

ANDRZEJ DRABIK – NSZZ „Solidarność” (odsunięty przez lekarza)

MIECZYSŁAW HAWRYSZKO – ZZMK



OLSZTYN

STANISŁAW BIEGANOWSKI – NSZZ „Solidarność”

MAREK GADOMSKI – ZZDK w RP

ROBERT BIEGANOWSKI – bezrobotny zrzeszony w NSZZ „Solidarność” (odsunięty przez lekarza)

RYSZARD GRABARCZUK – NSZZ „Solidarność”

ANNA SENIUK – NSZZ „Solidarność” (odsunięta przez lekarza)

LESZEK MICHALSKI – NSZZ „Solidarność”

ZBIGNIEW KOSIN – NSZZ „Solidarność”

ANTONI PAWŁOWSKI – NSZZ „Solidarność”

BOGDAN BRZOSTEK – NSZZ „Solidarność”



PRZEMYŚL

HENRYK JAROCH – NSZZ „Solidarność”

JAN SZCZEPAŃSKI – NSZZ „Solidarność”



TORUŃ

SŁAWOMIR CENTKOWSKI – ZZMK w P (odsunięty przez lekarza 18.12.03)

GRZEGORZ MŁOTKOWSKI – ZZMK w P (odsunięty przez lekarza 18.12.03)

WIESŁAW KOSIOREK – ZZMK w P (odsunięty przez lekarza 18.12.03)

ZDZISŁAW MAZIK – ZZMK w P (odsunięty przez lekarza 18.12.03)



CZERWIEŃSK

WOJCIECH LEHMANN – ZZM

STANISŁAW SIATKA – ZZDR PKP



WROCŁAW

ANDRZEJ ŻAK – ZZDK Regionu Dolnośląskiego

ANDRZEJ NIEZGODA – NSZZ „Solidarność”

ZYGMUNT WAŁĘSA – NSZZ „Solidarność”

ZDZISŁAW GUMULAK – ZZDK Regionu Dolnośląskiego



GLIWICE

ROMAN RYSZEWSKI – NSZZ „Solidarność” (odsunięty przez lekarza 18.12.03)

LESZEK KŁAPTOCZ – NSZZ „Solidarność” (odsunięty przez lekarza 18.12.03)



KIELCE

URSZULA SLUSARSKA – NSZZ „Solidarność”

ZBIGNIEW KUKULSKI – NSZZ „Solidarność”

MICHAŁ WULKIEWICZ – NSZZ „Solidarność”

ANDRZEJ BUGAJSKI – NSZZ „Solidarność”

ANDRZEJ KORZENIOWSKI – ZZDK w RP



WARSZAWA WSCHODNIA

GRZEGORZ KUCIŃSKI – NSZZ „Solidarność”

GRZEGORZ MROCZKOWSKI – NSZZ „Solidarność”

BOGDAN KRASKA – NSZZ „Solidarność”

KRZYSZTOF WICHOWSKI – NSZZ „Solidarność”



BIAŁOGARD

JANUSZ MILINKIEWICZ – ZZM

CZESŁAW SOSNOWSKI – ZZM

MIROSŁAWA STRĄK – NSZZ „Solidarność”

BOGUMIŁA ŻELEŹNIAK – NSZZ „Solidarność”



IŁAWA

HENRYK KOPAŃSKI – ZZM

KAZIMIERZ BONISŁAWSKI – NSZZ „Solidarność”

WIESŁAW MURDZIA – ZZM

JÓZEF JACHOWSKI – ZZM

MICHAŁ MUSIEJOWSKI – ZZM

ANDRZEJ KUJAWSKI – ZZM



NOWY SĄCZ

MIECZYSŁAW FYDA – ZZM

JÓZEF WILK – NSZZ „Solidarność”

WŁODZIMIERZ LEŚNIAK – ZZM

JÓZEF KRUCZEK – NSZZ „Solidarność”

ADAM PORĘBA – NSZZ „Solidarnośc”

JAN PISARCZYK – ZZM

JERZY KANTOR – ZZM

DARIUSZ ZIELEŃ – NSZZ „Solidarność”

TADEUSZ TOBIASZ – NSZZ „Solidarność”

ADAM DYLĄG – NSZZ „Solidarność”

ROBERT SKWARA – NSZZ „Solidarność”

TADEUSZ STACHACZYŃSKI – ZZM



OPOLE

MAREK SZURGOT – ZZDR PKP

ADAM GOLEC – ZZDR PKP

WITOLD KUPCZAK – ZZDR PKP

TOMASZ ZWOLIŃSKI – ZZDR PKP

JANUSZ ROGOŻA – ZZDR PKP

MAŁGORZATA WOJCIECHOWSKA – ZZDK PKP



CZĘSTOCHOWA

BOGUSŁAW DWORAK – ZZDK w RP

MAŁGORZATA PALA – ZZDK w RP

BOGUSŁAW RADOSZ – ZZDK w RP (odsunięty przez lekarza 17.12.03)

MARIUSZ DYLĄG – ZZDK w RP

JANUSZ MUSZTYPADA – ZZDK w RP



SZCZECINEK

PIOTR NOJSZEWSKI – ZZM

JERZY CIELEBĄK – ZZM

ROMUALD SMUTER – NSZZ „Solidarnośc”

ADAM PIERZAKOWSKI – ZZM



GRUDZIĄDZ

KRZYSZTOF RUDZIK – NSZZ „Solidarnośc”

MIROSŁAW MARCZYŃSKI – ZZM



POZNAŃ

JAN CICHARZEWSKI – NSZZ „Solidarność”

MACIEJ CIESIELSKI – ZZDK w RP

JERZY POPŁAWSKI – ZZDK w RP



BIAŁYSTOK

ANDRZEJ ZALEWSKI – ZZMK w P

JERZY GRODZKI – NSZZ „Solidarność”

BOGDAN GIERAŁTOWSKI – NSZZ „Solidarność”



RZESZÓW

JÓZEF KLIMOCZKO – NSZZ „Solidarność”

WALDEMAR POPOWICZ – NSZZ „Solidarność '80”

ADAM WOJTOWICZ – ZZK



ZAKŁAD TABORU WARSZAWA

ZBIGNIEW ŁĄCZYŃSKI – NSZZ „Solidarność”



TŁUSZCZ

BOGDAN TROJANEK – ZZM



Łącznie do protestu głodowego przystąpiło na całej sieci PKP 144 kolejarzy, z tego 24 lekarz odrzucił (patrz mapa protestów).

Ewenementem tych dni było to, że ilość miejscowości, w których kolejarze podejmowali protesty głodowe, rosła prawie lawinowo, ale też paradoksem jest i to, że rząd zamiast podjąć rozmowy, ustami podsekretarza stanu lub wicepremiera wciąż obrażał kolejarzy, którzy według nich nie mieli żadnych podstaw do protestu, choć wiedzieli, z jakiego powodu kolejarze uciekli się do tak drastycznej formy protestu.

Osobiście nie sądziłem, że dojdzie do głodówek na tak masową skalę, bo są inne formy protestów, bardziej bezpieczne dla ludzi. Ale okazuje się, że jednak historia lubi się powtarzać. Nie uważam też, że głodówka była najwłaściwszą formą protestu, ale oczywiście decyzje ludzi, którzy dobrowolnie podejmowali protesty głodowe, którzy poświęcali swoje zdrowie, w obronie firmy i nie tylko swoich miejsc pracy, szanuję i rozumiem. To musi budzić respekt i uznanie, a że tak było, świadczą o tym setki listów solidarnościowych napływających z wielu przedsiębiorstw, instytucji, firm.

W roku 1980, kiedy podejmowaliśmy nasz protest, Krzysiek Przesnycki – lekarz z Kolejowego Szpitala w Gdańsku – powiedział, że jako lekarz nie akceptuje tej formy protestu, ale jako kolejarz tak. Ja też mogę powiedzieć, że jako człowiek nie akceptowałem jej, ale jako kolejarz tak. Poparcie dla kolejarzy płynęło nie tylko ze wszystkich zakątków kraju, przysłał je m.in. Janusz Śnadek, ale również z zagranicy od Europejskiej Federacji Pracowników Transportu (EFT), a także od Przewodniczącego Austriackich Związków Zawodowych Pracowników Kolei (GdEÖ). Oto ich treść:



Marek Pol, wicepremier Rządu RP, Minister Infrastruktury



Szanowny Panie Premierze

Wyrazy poparcia i solidarności z członkami kolejowych związków zawodowych

Europejska Federacja Pracowników Transportu (EFT) monitoruje na bieżąco działania podejmowane przez rząd RP odnoszące się do rozwoju sektora kolejowego.

Europejska Federacja Pracowników Transportu została poinformowana przez afiliowaną w swoich strukturach Sekcję Krajową Kolejarzy NSZZ „Solidarność”, że rząd RP po raz kolejny nie wprowadził w życie ustaleń zwartych z partnerami społecznymi w lipcu i listopadzie 2003 roku. W rezultacie 11 (oraz inni w całym kraju) członkowie kolejowych związków zawodowych podjęli i kontynuują strajk głodowy. Europejska Federacja Pracowników Transportu podziela stosunek protestujących w odniesieniu do skasowania 500 pociągów regionalnych, planów zrestrukturyzowania spółki „Przewozy Regionalne” polegającej na podziale na 16 spółek regionalnych.

Takie działania mają kolosalny wydźwięk społeczny. Stąd też, nalegamy, na implementację ustaleń już zawartych w tym roku z partnerami społecznymi – również przedstawicielami zarządu spółki PKP SA, jak też w porozumieniu z innymi parterami społecznymi – a odnoszącymi się do procesu restrukturyzacji sektora kolejowego.

Europejska Federacja Pracowników Transportu jest poważnie zatroskana faktem, że związki zawodowe są zmuszone do podejmowania tak ekstremalnych działań, jak strajk głodowy w kraju, który od maja 2004 roku będzie pełnoprawnie reprezentowany w strukturach Europejskiego Dialogu Społecznego.

Europejska Federacja Pracowników Transportu zamierza poinformować 210 afiliowanych w swoich strukturach członków, przedstawicieli kolejowych związków zawodowych, o zaistniałej sytuacji, co powinno być przez Pana interpretowane, jak sądzę, jako podjęcie działań o charakterze wyjątkowym.

Bruksela, 15 grudnia 2003 r.

Z poważaniem

Doro Zinke

Sekretarz Generalny




Tej samej treści list został przysłany do prezesa zarządu PKP S.A. - Macieja Męclewskiego.

A oto list od austriackich związkowców:



Protest przeciwko odmowie podjęcia jakiejkolwiek formy dialogu społecznego z przedstawicielami polskich kolejowych związków zawodowych

Szanowny Panie Pol

Z upoważnienia Austriackich Związków Zawodowych Pracowników Kolei (GdEÖ) wraz z Europejską Federacją Pracowników Transportu (EFT) chciałbym wyrazić swoją głęboką troskę w związku z konfliktem w sektorze kolejowym w Polsce i sytuacją członków kolejowych związków zawodowych. Austriackie Związki Zawodowe Pracowników Kolei (GdEÖ) monitorują na bieżąco działania podejmowane przez rząd RP odnoszące się do rozwoju sektora kolejowego. Zostałem poinformowany przez siostrzaną organizację związkową Sekcję Krajową Kolejarzy NSZZ „Solidarność”, że rząd RP po raz kolejny nie wprowadził w życie ustaleń porozumień zawartych z partnerami społecznymi w lipcu i listopadzie 2003 roku. W rezultacie 11 (oraz inni w całym kraju) członkowie kolejowych związków zawodowych podjęli i kontynuują strajk głodowy.

W związku doświadczeniami naszej organizacji związkowej sprzed kilku tygodni, ja, a wraz ze mną 100 tysięcy członków naszych związków zawodowych, podzielam stosunek protestujących w odniesieniu do skasowania 500 pociągów regionalnych ponadto planów zrestrukturyzowania spółki „Przewozy Regionalne” polegającej na podziale na 16 spółek regionalnych. (...)

Austriackie Związki Zawodowe Pracowników Kolei (GdEÖ) są poważnie zatroskane faktem, że związki zawodowe są zmuszone do podejmowania tak ekstremalnych działań, jak strajk głodowy w kraju, który od maja 2004 roku, będzie pełnoprawnie reprezentowany w strukturach Europejskiego Dialogu Społecznego. Nie należy również zapominać, że obecnie na poziomie europejskim trwa dyskusja na temat przyszłości usług świadczonych w publicznym interesie (sektora publicznego), sektor kolejowy stanowi jedną z podpór tego sektora. Może się wydawać dziwnym, że pracownicy oraz ich przedstawiciele są jedynymi podmiotami, które podejmują działania na rzecz obrony tych usług w interesie ogółu.

Wzywam Pana do wykorzystania swojego stanowiska dla rozwikłania tej nieakceptowanej sytuacji i podjęcia działań bez zwłoki. Jeśli sytuacja w Polsce ulegać będzie dalszemu pogorszeniu i zostanie zaprzepaszczona szansa zakończenia protestu głodowego w drodze efektywnego dialogu społecznego, Austriackie Związki Zawodowe Pracowników Kolei wraz z innymi kolejowymi związkami zawodowymi afiliowanymi przy ETF nie będą miały alternatywy i będą zmuszone do maksymalizowania akcji protestacyjnych w wymiarze globalnym przeciwko Rządowi RP i Zarządowi PKP

Z poważaniem

Wilhelm Haberzettl – Przewodniczący GdEÖ.



Rozmawiałem z tymi, którzy są – jak ich nazwał przewodniczący Wilhelm Haberzettl – jedynymi podmiotami, które podejmują działania na rzecz obrony tych usług publicznych w interesie ogółu.

Praktycznie jedynym pytaniem, jakie im zadawałem, było to: Czy warto było?

Ryszard FilipowiczOczywiście, że warto było. Mamy w tym co robimy poparcie załóg i społeczeństwa.

Stanisław Kogut - Że było warto, co do tego nie mam żadnych wątpliwości, tym bardziej, że nasz przykład stał się tak bardzo zaraźliwy i ludzie podejmowali głodówki na całej sieci. Wykazaliśmy dobrą wole nie raz, ale druga strona choć podpisywała z nami jakieś ustalenia, szybko okazywało się, że nie miała zamiaru ich realizować. Warto było i trzeba było to zrobić, również w imieniu tych, którzy z usług kolei korzystają.

Andrzej NiezgodaJak wiesz byłem jedynym członkiem Prezydium SKK „Solidarność”, który podczas głosowania nie opowiedział się za rozpoczęciem protestu głodowego. Postąpiłem tak, ponieważ nie można o takich sprawach decydować poprzez głosowanie. O tym, czy rozpocząć głodówkę każdy z nas musi zadecydować sam, jest to suwerenna decyzja przystępującego do protestu. Ja na rozważenie takiej możliwości potrzebowałem trochę czasu i potem uznałem, że jako członek Związku „Solidarność” nie mogę biernie przyglądać się rozwojowi sytuacji i dlatego postanowiłem rozpocząć głodówkę. Warto i trzeba było tak zrobić.

Zygmunt WałęsaDo podejmowania tej formy protestu wezwał przewodniczący Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ „Solidarność”, ja zaś, jako członek tego Związku, podjąłem jego apel, ponieważ uznałem, że taki jest mój obowiązek. Z całą stanowczością stwierdzam, że warto było to zrobić.

Jadwiga SikoraLepszy byłby strajk czynny, ale skoro zadecydowano, że trzeba podjąć protest głodowy, zrobiłam to. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że warto było to zrobić, bo sprawa, o którą walczymy, jest ważna dla kolejarzy i kolei.

Andrzej ŻakTo oczywiste, że warto było. Nie można biernie przyglądać się poczynaniom rządu, który zmierza do zniszczenia spółki „Przewozy Regionalne”, forsując zamiar utworzenia 16 spółek regionalnych.

Zdzisław GumulakPewnie lepszy byłby strajk, ale skoro zadecydowano o podjęciu tej formy protestu, przyłączyłem się do niego i zaakceptowałem tę decyzję.

Anna MalinowskaZawsze warto coś robić. Chyba nie można było inaczej zrobić, bo strajk generalny jest ostatecznością, więc podjęliśmy tę formę protestu, żeby poruszyć sumienia kolejarzy. Mieliśmy nadzieję, że rząd, który powinien dbać o ludzi, również zrozumie, że to, co robimy, nie jest tylko pustym gestem.

Barbara KomanderNa pewno warto było, bo strajk najbardziej uderzyłby w naszych klientów, a nie chcieliśmy do tego dopuścić, bo chcieliśmy mieć społeczeństwo po swojej stronie i myślę, że nam to się udało, oczywiście kosztem własnego zdrowia, ale to tylko dowodzi tego, że nie tylko mieliśmy na uwadze nasze, kolejowe sprawy.

Jarosław SzlachtaGdybym miał to zrobić jeszcze raz, to też bym zrobił, ponieważ musieliśmy od czegoś zacząć, żeby przekonać ludzi do tego, że kolej jest zagrożona. Po prostu trzeba było dać ludziom przykład.

Grzegorz Kuciński – Warto było, bo zorganizować strajk byłoby trudniej, ponieważ dziś nastąpiło tak duże rozbicie. Podział na spółki, mnożenie się central związkowych sprzyjało takiemu szowinizmowi zawodowemu. Oczywiście taka sytuacja jest bardzo na rękę administracji, bo łatwiej jest dzielić i rządzić w takiej sytuacji. Myśmy musieli dać przykład i porwać za sobą ludzi. Szkoda, że musi to odbywać się w tak drastycznej formie, ale trudno, trzeba było to zrobić. W ciągu kilku ostatnich lat miał miejsce marazm w pracy związkowej. Nawet„Solidarność” - z przykrością to mówię - wikłała się w układy i dziś pozostał po niej jedynie napis. Bo to już nie jest ta „Solidarność”, która była kiedyś. Dziś każda grupa zawodowa, nawet na kolei, preferuje jedynie swoje interesy zawodowe. Dlatego jestem pełen podziwu i dla szefów związków zrzeszonych w KKPS, jak i dla ludzi, którzy w różnych miastach głodują. Strajk głodowy z jednej strony świadczy o słabości zw. zaw., a z drugiej strony to dobrze, że są jeszcze w firmie grupy zawodowe i związki zawodowe, które zdeterminowane podejmują nawet tak drastyczną formę protestu w obronie kolei. Nie twierdzę, że związki robiły wszystko dobrze. Tak nie jest, bo to, że jest jak jest, wina leży też i po naszej stronie i trzeba tylko wyciągnąć z tego stanu rzeczy stosowne wnioski.

Myśl, że gdybym każdemu głodującemu zadał podobne pytanie, odpowiedź byłaby podobna. Ale też większość z nich powiedziałaby, że należało przeprowadzić strajk czynny.



Ustalenia staro - nowe

Po rozmowach ze stroną rządową, w dniach 18/19 grudnia br. sześć związków zawodowych, tj. Federacja ZZP PKP, Federacja Związków Zawodowych Maszynistów, Ogólnopolski Związek Zawodowego Straży Ochrony Kolei, Federacja ZZ Pracowników Automatyki i Telekomunikacji, Autonomiczny ZZPTK i ZZ Dyżurnych Ruchu z Gorzowa, podpisało „Ustalenia”, w których czytamy m. in.:
Wobec akceptacji przez samorządy wojewódzkie stopniowej i uzgadnianej z nimi regionalizacji regionalnych kolejowych przewozów pasażerskich potwierdzono, że proces ten będzie zgodny z ustaleniami ze spotkania w dniach 11/12 listopada 2003 roku w punkcie dotyczącym udziału w tej sprawie Zespołu Trójstronnego ds. Kolejnictwa”.

Warto w tym miejscu zastanowić się na tym, jakie konsekwencje będą miały te „Ustalenia” dla kolejarzy przyjmowanych przez nowy twór, który będzie się nazywał „spółki regionalne”. Nie licząc nawet tego, że w momencie utworzenia takiej spółki wszystkie samorządy będą chciały doprowadzić do tzw. efektywności tych spółek, co oznacza ni mniej ni więcej tylko redukcję zatrudnienia, a biorąc pod uwagę to, co samorządy już zrobiły z kolejową służbą zdrowia i jej olbrzymim majątkiem, zaczną od zwalniania tych pracowników, których przyjęły z kolei, bo oczywistym jest,, że nie będą zwalniały „swoich”, których wyselekcjonowano na nowe intratne, posadki opłacane z budżetu państwa. Trzeba bowiem zdać sobie sprawę z tego, że olbrzymia cześć pieniędzy budżetowy pójdzie nie na praktyczną realizację przewozów kolejowych, ale na pensje dla nowych urzędników, prezesów i członków Rad Nadzorczych.

Nowy twór, czyli spółki regionalne, przez dłuższy czas będzie raczkował, bo nie będą miały w organizacji przewozów żadnego doświadczenia, a nawet wiele z nich zginie śmiercią naturalną. Już dziś mam pewność, że tak będzie np. w województwie Opolskim. Taka spółka ledwie się narodzi, zaraz padnie z braku środków. Tak też będzie i w niektórych innych województwach.

Niezależnie od powyższego, wszyscy przejęci przez samorządy kolejarze utracą ulgi przejazdowe, co też jest oczywiste.

Dziwić więc może, że znalazła się grupa związkowców, która podpisuje „Ustalenia” godzące w żywotny interes kolei i kolejarzy. Toż to – po wypowiedziach Maciej Leśnego na temat przyjętego budżetu – kolejna paranoja. Wszystko, więc wskazuje na to, że przedstawicielom tej grupy central zabrakło wyobraźni, lub preferencje polityczne, odebrały zdolność przewidywania najbliższej przyszłości i zagrożeń, jakie niesie ze sobą regionalizacja. Tym bardziej, że w świecie ten rodzaj organizacji przewozów regionalnych jest zupełnie nieznany. Z tego też względu centrale związkowe, będące w Krajowym Komitecie Protestacyjno - Strajkowym nie podpisały Ustaleń.

Głodówkę zakończono, utrzymano pogotowie strajkowe, a wicepremier Hausner odgraża się, że jeśli Komitet nie podpisze Ustaleń, rząd nie będzie zobowiązany do ich realizowania. Szykuje się więc nowy klincz, tym bardziej, że KK w żadnym razie nie godzi się na utworzenie 16 spółek regionalnych.

Zygmunt Sobolewski






  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.