"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Sobota, 19 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Konstancja, January
 
Liderzy?


Ponad 23 lata temu, w październiku 1980 roku, we Wrocławiu kilkanaście osób, reprezentujących środowiska kolejarskie z całej Polski, podjęło dramatyczną decyzję o przeprowadzeniu protestu głodowego.

Był to krzyk rozpaczy wobec wszelkiemu złu, jakie ich otaczało zarówno w kraju, jak i przedsiębiorstwie PKP.

Dziś znów słychać było krzyk – protest przeciwko beznadziei i zagrożeniu utraty pracy. I choć pewnie zabrzmi to nadto patetycznie, ale taka jest prawda: po niemal ćwierć wieku kolejarze znów narażają własne zdrowie, czy wręcz życie, aby upomnieć się o sprawy zasadnicze.

Te tygodnie protestu po raz pierwszy od dawna udowodniły, że istnieje jeszcze wśród kolejarzy solidarność, jedność w walce o wspólną sprawę. I mam tu na myśli oczywiście te związki zawodowe, które tworzą Krajowy Komitet Protestacyjno – Strajkowy, nikogo innego.

Dlaczego w taki sposób o tym piszę? Chyba łatwo się domyślić. Przecież trudno nazwać solidarnością, czy jednością w działaniu to, co uczyniło sześć central związkowych, które nie dość, że nie wsparły czynnie Komitetu, to jeszcze podpisały się pod porozumieniem, które w krótkiej perspektywie m.in. doprowadzi do likwidacji spółki „PKP Przewozy Regionalne”, a w ślad za tym tysięcy miejsc pracy.

Zresztą o konsekwencjach tego kroku, i to dla wszystkich, za chwilę – najpierw słów kilka o postawie.

„Dziel i rządź” – znana to maksyma, które idealnie pasuje do sytuacji, jaka ma obecnie miejsce w PKP SA. Kilka związków zawodowych (a raczej jej „liderów”), niczym zbrojne ramię partii rządzącej (choć tę zbroję rdza dawno już skonsumowała), chce za wszelką cenę udowodnić, jak oni są ważni, jak liczą się z ich zdaniem, jaki mają wpływ na losy świata... No i te salony!

Niech im tam będzie, byleby tylko nie przeszkadzali! A co oni robią?

Pan premier Hausner mówi: „Przecież nie wszystkie związki protestują. Są też i takie, które właśnie podpisały porozumienie”. I oto mu chodziło – sygnał poszedł w świat: to tylko niewielka część związków zawodowych nie zgadza się z propozycjami rządowymi. A po za tym, to jest strajk polityczny! Oni chcą władzy!

Władzy? Przecież ona niedługo się sama obali. I znów będzie leżeć na ulicy?!

Wracając zaś to sławetnego porozumienia. Warto zatrzymać się na dłużej przy nim, bo konsekwencje tego papieru mogą skutkować na lata, i to dla wszystkich.

Po jego lekturze rodzi się szereg pytań, które chciałoby się zadać panom związkowcom, którzy tak ochoczo go podpisali.

Czy poinformowaliście swoich członków, że godząc się na tak zwaną regionalizację godzicie się de facto na przejście z PKP do efemeryd samorządowych o nieokreślonej nazwie tysięcy kolejarzy (maszynistów, konduktorów, manewrowych, itd.)?

Czy powiedzieliście swoim członkom, że podpisując porozumienie wydajecie wyrok na spółkę „PKP Przewozy Regionalne”?

Czy wasi członkowie wiedzą, że wasz podpis, to zgoda na utworzenie intratnych synekur – 16 zarządów, 16 rad nadzorczych?

Czy członkowie waszych związków wiedzą, że sygnatariusze porozumienia godząc się na powstanie spółek samorządowych godzą się na możliwość powstanie 16 taryf przewozowych, 16 rodzajów biletu, niczym tak, jak ma to miejsce w komunikacji miejskiej?

Czy członkowie Federacji ZZ Pracowników PKP, Federacji ZZ Automatyki i Telekomunikacji, czy też Federacji ZZ Maszynistów wiedzą, że wasi liderzy podpisując się pod tym porozumieniem wyrażają zgodę na likwidację ulg przejazdowych dla setek tysięcy kolejarzy, emerytów, rencistów i ich rodzin?

Czy wiecie, że tysiące pracowników, którzy w myśl porozumienia przejdą do nowych spółek samorządowych, utraci węgiel deputatowy i inne świadczenia wynikające z Ponadzakładowego Układu Zbiorowego Pracy? Może wśród nich jesteś też i ty?

Czy wasi „liderzy” poinformowali was, że powołanie 16 spółek samorządowych, będących 16 niezależnymi operatorami, w konsekwencji doprowadzi do likwidacji setek połączeń lokalnych, w tym może także i waszego pociągu do pracy, bądź waszego dziecka do szkoły?

Pytań można by mnożyć wiele, ale chociażby i te warto zadać tym, którzy podpisali się pod porozumieniem. Ciekawe, czy znajdą na nie odpowiedź?

Mógłbym w tym miejscu powiedzieć, że to już nie mój problem. Ale tak przecież nie jest, bo postawa tych panów – niestety – destabilizuje sytuację, w której sami jesteśmy.

A już tak wiele udało się nam zrobić: gwarancja rządu na 538 mln dla samorządu, przywrócenie niemal 300 pociągów (choć tylko na pierwszy kwartał 2004 r. – kolejne pytanie: czy wiecie o tym, że właśnie tylko na I kwartał?), czy też 550 mln w budżecie państwa na przewozy regionalne. Warto wspomnieć o tym, że to ostatnie to, tylko dzięki opozycji, której udało się przeforsować w sejmie poprawkę nakazującą taką właśnie kwotę przeznaczyć na ten cel.

A tak gwoli informacji: za poprawką głosowało 217, przeciwko 207, w tym – oprócz poseł Barbary Blidy – całe SLD (184), a także cała UP (12). Warto o tym pamiętać. Także i o tym, jak 13 stycznia zachowa się senat, czy aby nie „ustrzeli” tych pieniędzy.

Wracając zaś do „liderów” związkowych, to czy informowali was o tym wszystkim? Bo jeśli nie, to czas chyba zweryfikować ich postawę.

Antoni Czechow pisał: „Żadne okoliczności nie usprawiedliwiają odstępstwa od prawdy”.

Mirosław Lisowski






  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.