"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Wtorek, 22 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Tomasz, Maurycy
 
"Będziemy podejmowali dalsze akcje protestacyjne"



Powiedział "Wolnej Drodze" Stanisław Kogut, przewodniczący SKK "Solidarność"



Zbliża się koniec roku. Jest więc dobry moment na dokonanie bilansu. Jaki więc według ciebie był rok 2003 dla kolei, kolejarzy i Związku?


Rok 2003 był rokiem trudnym i ciężkim pod wieloma względami. Jeśli chodzi o kolejarzy, to nurtowała ich ciągła niepewność o miejsca pracy, nie było jasnej polityki transportowej państwa. Prawie od roku, bo już od kwietnia, trwały dyskusje na temat kolei regionalnych, na temat zamiaru odwołania 1113 pociągów w ruchu regionalnym. Jednak w efekcie podejmowanych działań przez związki zawodowe udało się obronić prawie tysiąc pociągów. Trzeba było podejmować akcje protestacyjne, ażeby decydentom uświadomić, że nie wszystkie pociągi, które oni przeznaczyli do odwołania, należy odwoływać.


Początek roku był raczej dobry, ponieważ został wprowadzony Ponadzakładowy Układ Zbiorowy Pracy, co prawda po nim miały być rejestrowane Zakładowe Układy Zbiorowe Pracy, ale jak dotychczas, tylko w spółce "PKP Energetyka" taki Układ został zarejestrowany, ponieważ PIP odmówiła ich rejestracji ze względów formalnych, mimo podpisywanych ze strony rządowej zobowiązań, że zostaną one zarejestrowane. Dziś istnieje zapis, że do 31 marca 2004 roku nastąpi rejestracja Zakładowych Układów.


Ciągle trwała walka o przekazanie niezbędnego majątku spółkom.


Jednym z większych sukcesów - również dzięki "Solidarności" - jest fakt przedłużenia obowiązywania osłon socjalnych na rok 2003.


Jednak - jak już na wstępie powiedziałem - był to rok bardzo, bardzo ciężki, bo ciągłe zmagania i ciągła walka o miejsca pracy, o dotacje do przewozów regionalnych i międzywojewówdzkich, o zwrot należnych pieniędzy za realizację ulg przejazdowych, kłopoty spółek naprawy infrastruktury, spółki mostowej, Ferpolu, podpisywanie Uzgodnień i Ustaleń, których strona rządowa nie realizowała, to wszystko sprawia, że rok był ciężki i dla kolei, i dla kolejarzy.


Wczoraj usłyszałem następującą opinię. Co najmniej od lipca br. związki zawodowe działające na kolei i kolejarze drepczą w miejscu, że do dziś nie mogą się zdecydować czego chcą, nie mogą się zdecydować na jakąś jednolitą wspólną akcję w obronie miejsc pracy, które są zagrożone, lansowaną przez stronę rządową regionalicją, a przecież to zagrożenie dotyczy nie tylko pracowników spółki "Przewozy Regionalne", ale również CARGO i PLK, nie mówiąc już o innych spółkach. Zechciałby się odnieść do tej opinii?


Według mnie związki i kolejarze wiedzą bardzo dobrze, czego chcą. Już w lipcu przedstawiliśmy stronie rządowej nasze oczekiwania, jeśli chodzi o wielkość dotacji budżetowych na rzecz przewozów regionalnych i nakłady na infrastrukturę kolejową. Już w lipcu mówiliśmy, że na koleje regionalne musi być przeznaczonych od 800 milionów do jednego miliarda złotych.


Dziś już z całą pewnością można powiedzieć, że to przedstawiciele rządu grali na zwłokę, bo wiedzieli, że wejdzie w życie ustawa o finansowaniu jednostek samorządowych.


Nawet w listopadzie zapisaliśmy Ustalenia, według których do końca marca zostaną stworzone warunki do rejestracji Zakładowych Układów Zbiorowych Pracy, że prywatyzacja CARGO nie może się odbyć bez konsultacji ze związkami zawodowymi, że spółki zostaną wyposażone w niezbędny im majątek. Nie można więc według mnie mówić, że nie wiemy czego chcemy. Wiemy, i publicznie o tym mówimy.


Oczywiście ocena tego może być różna, ale gdyby wszystkie związki podejmowały wspólne działania w obronie kolei i kolejarzy, tak jak to ma miejsce chociażby w Austrii, wówczas wiele można by zrobić i osiągnąć. Jeśli dziś na kolei jest 26 central związkowych i każda z nich patrzy tylko na własną branżę, to trudno się dziwić, że jest to, co jest. Gdybyśmy byli razem i mieli wspólny pogląd na sprawy kolei, sytuacja byłaby zupełnie inna i wiele spraw już mielibyśmy załatwionych. Przecież tolerowanie tego, że na wejście w życie Zakładowych Układów trwało - jak dobrze pójdzie - trzeba czekać aż piętnaście miesięcy, jest niepoważne. Na domiar złego niektóre związki zaskarżyły rejestrację tych Układów.


Jedno jest więc pewne - gdybyśmy w sprawach kolei mieli jedno zdanie, wiele spraw byłoby już dawno załatwionych.


Federacja ZZK i Federacja Automatyków nie przystąpiły do Krajowego Komitetu Protestacyjno - Strajkowego. Dlaczego?


Co prawda Federacja założyła komitet protestacyjny, ale na dalsze jego postępowanie nakłada się fakt, że jej sympatie polityczne są zbliżone do ugrupowań, które znajdują się dziś u władzy. Jednak moim zdaniem w wielu przypadkach polityka powinna być daleko od spraw pracowniczych i kolei.


Jeśli zaś chodzi o Federację Automatyków, to skoro jej przewodniczący Gawin jest wiceprzewodniczącym OPZZ, to trudno się dziwić, że jego sympatie są po stronie lewicy. Bliżej jest więc tej Federacji do obecnej koalicji rządzącej niż do postulatów zgłoszonych przez zw. zaw., broniących kolei i kolejarzy. Osobiście szanuję decyzje wszystkich związków zawodowych.


Życie pokaże, kto miał rację, ponieważ biorąc nawet pod uwagę prace Komisji Trójstronnej, podczas której był obecny wicepremier Hausner w dniu 20 listopada br., to ja bym sobie życzył, żeby te związki mówiły takim samym głosem wszędzie, jak mówiły do wicepremiera. Osobiście nie podejrzewam, że mówiły one pod publikę, ale mówiły w obronie kolei. Gdyby tak mówiły wszędzie, bylibyśmy zjednoczeni w dążeniu do egzekwowania praw kolei i kolejarzy.


Wobec tego: co dalej, bo na coś się w końcu trzeba zdecydować?


Sekcja Krajowa Kolejarzy "Solidarność" będzie podejmowała pewne działania w interesie kolei i kolejarzy.


14 grudnia wchodzi w życie nowy rozkład jazdy. Z 10 na 11 lipca br. jednoznacznie zapisano w "Uzgodnieniach", że każda zmiana ma być konsultowana ze związkami zawodowymi, że pociągi regionalne pozostają na takim samym poziomie, jak w roku 2003. Nie rozwiązano sprawy akcyzy paliwowej i za energię elektryczną. Prezydent RP podpisał ustawę o finansowaniu jednostek samorządu terytorialnego, która obarczyła obowiązkiem finansowaniem kolei regionalnych, samorządy, choć to wcale nie musi oznaczać, że trzeba będzie tworzyć nowe spółki przewozowe, bo jeśli się mówi, że ma to pochodzić z podatków CIT i PIT, to wcale nie oznacza, że te pieniądze mają iść na kolej, ale na transport, a jest to pojęcie dość szerokie.


3 grudnia na spotkaniu Zespołu Trójstronnego ds. Kolejnictwa poproszono ekspertów niezależnych o wyrażenia opinii na temat proponowanego przez rząd sposobu finansowania przewozów regionalnych. Strona rządowa sądziła, że ta opinia będzie dla niej korzystna. Rzeczywistość jednak okazała się inna, bo eksperci jednoznacznie stwierdzili, że w żadnym kraju europejskim nie ma takich rozwiązań, nigdzie samorządy nie organizują spółek przewozowych.


Eksperci powiedzieli, że we Francji i Niemczech są to pieniądze pochodzące z budżetu państwa przekazywane do sejmików samorządowych. Także koleje międzywojewódzkie są finansowane z budżetu. Eksperci powiedzieli, że w Niemczech dotacja do kolei regionalnych jest na poziomie 4,5 mld euro. Na tę informację przedstawiciele ministerstwa finansów zareagowali w ten sposób, że Niemcy mają inny budżet, i to jest prawda, ale gdyby proporcjonalnie u nas przeznaczano kwoty na przewozy regionalne, byłoby zupełnie inaczej, bo skoro niemiecki budżet jest cztery razy większy od naszego, to niech do naszych przewozów zostanie przeznaczony jeden miliard euro, wówczas sytuacja naszych przewozów regionalnych i międzywojewódzkich byłaby komfortowa.


Co dalej? Na pewno nie odstąpimy od różnych form protestu i rozpoczniemy pewne akcje protestacyjne i określone formy nacisku na rząd, na pracodawców, na parlament, aby nasze postulaty zostały przyjęte i uwzględnione.


Przecież nie może być tak, że jeden poseł obiecuje debatę sejmową na temat transportu i nic z tego nie wychodzi.


Gdyby nawet Komitet protestacyjny rozpadłyby się, to Sekcja we własnym zakresie będzie ;podejmowała takie działania.


Nie są to żądania polityczne, ale upominamy się o słuszne sprawy kolejarzy i kolei.


6 grudnia miało się odbyć w Krakowie posiedzenie Prezydium Sekcji.


I takie posiedzenie się odbyło i uczestniczyło w nim dwóch przedstawicieli Komisji Krajowej: Jacek Smagowicz i Bogdan Kubiak. Na tym posiedzeniu przyjęto strategię pewnych działań na najbliższą przyszłość. Już od 8 grudnia rozpoczynamy pewne działania, które mają zwrócić uwagę na katastrofalny stan polskich kolei.


Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiał
Zygmunt Sobolewski





  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.