"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Wtorek, 22 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Tomasz, Maurycy
 
"PKP Trakcja" SA - co to jest?



Tak ma się nazywać nowy twór, którego powstanie forsuje ministerstwo infrastruktury, o wiele bardziej na kolei znany, jako "spółka taborowa".


Według założeń miałaby powstać na bazie działających obecnie w grupie PKP SA spółek "PKP Cargo" SA i "PKP Przewozy Regionalne" Sp. z o.o. Z nich to właśnie zostałyby wyprowadzone środki trakcyjne, tj. lokomotywy i zespoły trakcyjne, zaplecze do ich naprawy oraz ludzie. Zdaniem autorów projektu pozwoliłoby to na obniżenie kosztów oraz usprawnienie obsługi kompleksowej klientów. Oczywiście nie powodowałoby to dodatkowych kosztów, a wręcz przeciwnie - same profity. Istotnie, czytając pobieżnie założenia powstania spółki "PKP Trakcja" SA można odnieść wrażenie, iż faktycznie przyniesie ona PKP SA same zyski. A jednak tylko pozornie. Dokładna lektura projektu zdradza, że w istocie chodzi tylko o przygotowanie nowych ciepłych posadek dla swoich. Świadczy o tym wiele nieścisłości w projekcie. Przykładowo, w jednym miejscu założono, iż fachowcy do jej prowadzenia znajdują się w spółkach "PKP Cargo" i "PKP Przewozy Regionalne". Jednak kilka zdań dalej można przeczytać, że koniecznym będzie zatrudnienie kilkunastu fachowców spoza grupy PKP SA. Gdzie indziej poczyniono kolejne zapewnienie, że obecne zaplecze oraz pracownicy będą wykorzystani w spółce. Kilka wierszy dalej można dowiedzieć się jednak, iż w celu poprawy funkcjonowania spółki powoła się jej oddziały, które będą koordynować pracę na terenie swojego zasięgu. Tam zostaną przegrupowane środki trakcyjne, co będzie się wiązać ze zmianą miejsca zatrudnienia poszczególnych pracowników - zatem czytaj: likwidacja części miejsc pracy, czyli zwolnienia.


W innym miejscu mówi się, iż taka koncentracja pozwoli na większe zyski i przeznaczenie ich na modernizację i wymianę taboru. Wszystko ładnie, tylko kilka wersów dalej zakłada się, że spółka będzie działać no profit, czyli bez zysku. Więc, o co tu chodzi? Jeszcze kilka miesięcy temu działało "Konsorcjum Taborowe", które pozyskiwało środki i modernizowało tabor. Niestety uległo likwidacji, choć - jak mówił jego ówczesny prezes Robert Matuszyk - przynosiło zyski oraz nowoczesny tabor dla Cargo.


Zakłada się również modernizację i zakup nowych jednostek trakcyjnych, gdyż spółka zajmująca się tylko pojazdami trakcyjnymi będzie miała łatwiejszy dostęp do środków pieniężnych. Będą to zdaniem projektodawców środki z Unii Europejskiej. Czyż zapomniano, że aby otrzymać taką pomoc trzeba będzie posiadać 1/3 środków własnych? Ale skąd je wziąć, gdy spółka chce jeszcze dodatkowo finansować prace rozwojowo - badawcze?


Otóż okazuje się z dalszej lektury, iż modernizacja taboru będzie wykonywana w ZNTK, ale zapłatą będą udziały w spółce "Trakcja SA", czyli de facto będzie to sprzedaż istniejącego zaplecza technicznego oraz środków taborowych. Przewiduje się również w koncepcji, że na naprawy dokonywane w ZNTK będzie obowiązywała gwarancja obejmująca cały okres międzynaprawczy. Resztę trzeba sobie już dopowiedzieć samemu.


Spółka ma zarabiać na świadczeniu usług Cargo, Przewozom Regionalnym i Intercity. Niby wszystko pięknie, ale gdy wejdą inni przewoźnicy, to wcale nie ma gwarancji, że wspomniane spółki nie znajdą innych, tańszych i lepszych środków transportowych. Nic nie wspomina się w projekcie o wagonach. Nie wiadomo zatem, czy ich obsługę - czytaj naprawę - przejmą ZNTK, a istniejące punkty napraw zastaną zlikwidowane.


Odnoszę wrażenie, iż jest w tym wszystkim groźba sporych zwolnień i to bez względu na grupy zawodowe.


Na zakończenie jest jeszcze jeden drobny szczegół, którego ministerstwo w swojej koncepcji nie wzięło pod uwagę. Otóż za organizowanie przewozów regionalnych nie odpowiada kolej, tylko samorząd. Skąd taka pewność, że to właśnie "PKP Przewozy Regionalne" wygrają przetargi, jeżeli już dziś w wielu przypadkach likwidują one przewozy?


Tak więc trudno zgodzić się z twierdzeniem, że nowa spółka to pożytek dla PKP SA.


Nasuwa się raczej wniosek, że jest to krok w kierunku uruchomienia kolejnej karuzeli stanowisk, zwłaszcza, iż podobnie, jak w Infrastrukturze zakłada się podział na oddziały (w planie 6, a ile w rzeczywistości?).


Ponadto konieczne będzie powołanie kolejnych likwidatorów istniejących już likwidatorów. Wydaje się, iż kolej ogarnęła jakaś wielka paranoja zmian. Nie ważne kto, co i po co, ale zmian.


Czy jest to droga do stacji sukces?


Adam Dyląg





  Komentarze 2
~Żałość2009-07-24 17:33:55
Nic głupszego ostatnimi czasami nie słyszałem wracamy do komuny ?
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.