"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Wtorek, 22 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Tomasz, Maurycy
 
Przewodniczący "Solidarności" we Wrocławiu




W pierwszej połowie grudnia gościł we Wrocławiu przewodniczący NSZZ "Solidarność" Janusz Śniadek. Spotkał się on w Zarządzie Regionu Dolny Śląsk z przewodniczącymi Komisji Zakładowych. Przewodniczący poinformował ich o sytuacji społeczno-politycznej w kraju, o sytuacji w Związku, jego aktualnych działaniach, szansach i zagrożeniach. Odpowiadał również na liczne pytania zebranych. Oczywiście dominującym tematem tych pytań była sprawa Ożarowa. Zarzucano Związkowi, że nic nie zrobił lub bardzo niewiele, aby zachować miejsca pracy w ożarowskich "kablach", bo zdaniem radykalnych działaczy należało ...ludzi wyprowadzić na ulicę.


Na tak sformułowane pytanie Janusz Śniadek odpowiedział pytaniem: ...No dobrze, wyprowadzić ludzi na ulicę - i co dalej?


Jego zdaniem można ich wyprowadzić na ulicę, ale trzeba też przewidzieć konsekwencje tego kroku, a także wiedzieć co dalej nalazłoby robić.


Oczywiście taka odpowiedź nie mogła zadowolić radykałów, bo ich zdaniem konieczne są zdecydowane działania Związku w obronie miejsc pracy. Nie powiedzieli tylko jednego, jakie to mają być te działania, bo zasada "nie, bo nie" nie jest warta funta kłaków.


Szkoda też, że w Związku zamiast pomysłów na efektywną pracę zaczyna dominować radykalizm bez pytania: co dalej?


Szkoda, że J. Śniadek nie powiedział zebranym, że sprawa Ożarowa po przeszło półrocznej bezczynności nie jest ani prosta, ani łatwa do "odkręcenia". Trzeba sobie bowiem powiedzieć otwarcie, bez chowania głowy w piasek: Związek w tej sprawie popełnił ogromny grzech zaniechania. Dziś właśnie Związek powinien się wytłumaczyć z tego, że kiedy w kwietniu właściciel fabryki ogłosił zamiar jej likwidacji, zaoferował odprawy pieniądze, i darmowe szkolenia, a także miejsca pracy w Bydgoszczy i Załomie - Krzaklewski nie spotkał się Cupiałem i nie zaczął z nim rozmawiać?


Dlaczego czekano na to, aby wokół Ożarowa zaczęli kręcić się polityczni oszołomi i tacy sami związkowcy?


To przecież oni swoimi niedorzecznymi wypowiedziami podgrzali atmosferę wokół Ożarowa. To oni utwierdzali w przekonaniu pracowników likwidowanej fabryki, że tylko "kable" i nic poza tym. To oni szermowali sloganem "złodziejskiej prywatyzacji" ożarowskiej fabryki.


A przecież tu nie było żadnej prywatyzacji, miał jedynie akt kupna - sprzedaży. "Elektrim" sprzedał, Cupiał kupił. Nie twierdzę, że Cupiał jest ze wszystkim w porządku, ale oskarżanie go przez ministra pracy o to, że jego postępowanie przypomina dziewiętnastowieczny kapitalizm, i to w najgorszym wydaniu, jest co najmniej ministerialną gafą.


Powtarzam więc - "prywatyzować" i kupować to są dwie różne rzeczy. Szkoda też, że J. Śniadek nadużył tego pierwszego odnosząc się do pytań o Ożarów.


Jeśli Związek rzeczywiście zamierza stać się Związkiem nowoczesnym, to pobrzękiwanie szabelką po przeszło półrocznym zaniechaniu niczego nie zmieni. Sprawa Ożarowa byłaby już dawno uregulowana gdyby M. Krzaklewski jeszcze w kwietniu zaczął z Cupiałem rozmawiać. Miał to zrobić w interesie Związku, a ten dobry gest dobrej woli ze strony Krzaklewskiego na pewno byłby doceniony przez właściciela fabryki. Zamiast tego Krzaklewski zajął się werbowaniem zwolenników przed wyborczym WZD Związku. Janusz Śniadek jeśli chce powstrzymać upadek autorytetu Związku i odchodzenia z niego członków, musi zdecydowanie odejść od polityki uprawianej przez swego poprzednika.


Nowoczesny Związek nie czeka aż jakiś konflikt stanie się nie do ugaszenia. Jego obowiązkiem jest zapobieganie i przewidywaniem źródeł i przyczyn konfliktów. W Ożarowie tego nie zrobił z wielką szkodą dla siebie i pracowników ożarowskiej fabryki kabli. Tupanie nogami po kilkunastu miesiącach bezradnej bezczynności przypomina straszenie dzieci kominiarzem. Członkowie Związku mają w nosie bylejakość, oni oczekują mądrości, profesjonalizmu i wyobraźni, a nie amatorszczyzny i improwizacji. Póki co wiodą one prym w Związku i czas to zmienić, jeżeli chce się w tym kraju coś znaczyć.


Janusz Śniadek otrzymał swoje pięć minut. Ważne, aby je wykorzystał w sposób mądry i dla Związku, i dla siebie.


Jedno z pytań skierowanych do przewodniczącego dotyczyło bardzo złej sytuacji Związku w hipermarketach. Jego zdaniem to nasi polscy przedstawiciele i kierownicy marketów uprawiają złą politykę chcąc być bardziej papiescy od Papieża. Powiedział też, że zagraniczni właściciele są zupełnie inni i rozmowy z nimi przebiegają w zupełnie innej atmosferze niż z polskimi przedstawicielami.


Jest też przekonany, że powoli i w tej dziedzinie sytuacja ulegnie poprawie.


Zygmunt Sobolewski





  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.