"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Wtorek, 22 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Tomasz, Maurycy
 
Walczący o...


Nie będzie to kolejna rozprawa nad wydarzeniami grudnia 1981 roku. Nie zostanie podniesiona kwestia martyrologii narodu. Nie przeczytacie o datach, faktach i osobach. Nie podzielę się swoim wspomnieniem, gdyż nie pamiętam tych dni, po prostu byłam wtedy kilkuletnim dzieckiem. Co ważniejsze nie jest to głos rozstrzygający, nawet do takiego nie pretenduje, pewnie przez wielu pominięty. Ze względu na abstrakcyjność tematu zbagatelizowany, na wzrastającą przepaść -nie ważny. Podejmę jednak ryzyko utknięcia w literackiej czarnej dziurze, aby w odpowiedzi chociażby sobie samej, zaprzeczyć heglowskiej próbie przekonania mnie, że wolność z konieczności uznaje i zgadza się na rzeczywistość.


Kiedy czytam relacje grudnia, wspomnienia ludzi, których bezpośrednio dotknął dekret 1981 roku, wśród niedorzecznej paranoicznej retoryki PRL i dramatu sytuacji, jakim niewątpliwie były decyzje Dyrektoriatu, uderza mnie determinacja walczących o ...


Wiele razy słyszałam po 1989 roku słowo wolność. Używane najczęściej w aspekcie patriotyczno - historycznym, stało się synonimem swobody, suwerenności, pełnej autonomii i niepodległości. To w szerszym kontekście uzupełniała praworządność, oczekiwana sprawiedliwość, upragnione samostanowienie kraju o sobie samym.


Znam właśnie taki świat. Z konieczności przez sposób mojego poznawania układa się centrycznie. Zatacza wokół kręgi tworząc przestrzeń moich decyzji. Na jednej z zewnętrznych obręczy, zostawił swój ślad kraj, który zawiera w sobie moją wolność. Ciekawe - zawiera, nie pożera, nie zasysa, nie pozbawia mnie tego, co nie tylko stało się oczywistością życia codziennego, ale istnieje jako absolutna zasada egzystencji. Mogłabym zaryzykować twierdzenie, że centryczna przestrzeń jest terenem wolności, więcej jest przez nią wyznaczana. Wolność oparłaby się, zatem na istnieniu możliwości. Może nieskończonej ilości rozwiązań politycznych, albo alternatywy moralnej. Na obszarze wolności rodzi się decyzja. Wypływa najpewniej z zakorzenionej w człowieku potrzeby prawdy. Jasne określenie nie tyle prawa, a zatem granic pozostających zawsze w określonym porządku, ile opowiedzenia się, dokonanie wyboru niezbędnego do istnienia osoby. Nie ulega, bowiem wątpliwości, że naturalne prawo do wolności, tak chętnie uwypuklane i często pojawiające się na sztandarach, nie jest aparatem mającym w mocy spełnienie marzeń ludzkości, ale jest przestrzenią realizacji i samookreślenia się człowieka. Wybór jest zawsze radykalny. Każde opowiedzenie się za jest równocześnie jakimś przeciw. Kapitalne znaczenie niesie ze sobą fakt, że człowiek posiada nie tylko prawo zgody, ale może ważniejsze, także sprzeciwu. Odrzucenie rzeczywistości na zasadzie autonomicznego wyboru. Radykalna niezgoda na zastany system, jeżeli gwałci wolność osoby. System determinuje, narzuca i ogranicza, coś, co nie wypływa z natury prawa, ale jest obcym, sztucznym tworem. Całkowite i zewnętrzne osaczenie przestrzeni jest dostatecznym powodem, aby podjąć walkę...


Trudno mi wyobrazić sobie konieczność walki, oczywiście przez fakt zanegowania wolności. Nie mniej właśnie tym jawi się stan wojenny. Sprzeczne z naturą pożeranie wolności. Upaństwowione ubezwłasnowolnienie człowieka. Ogólnonarodowa terapia partyjnego strachu przed utratą kontroli.


Najpierw uderzono w ten najbardziej podstawowy aspekt ludzkiej egzystencji. Element zamieszania i dezinformacji. Jakże mógł zareagować przeciętny obywatel, kiedy rano 13 grudnia z słuchawki telefonu dobiegała obca cisza, a przez ekran telewizora przewijały się kolejno osoby w wojskowych mundurach na tle flag narodowych. Potem powtarzane w kółko przemówienie Jaruzelskiego, który "recytował" nowy katalog nakazów i zakazów. Centryczną przestrzeń niezwykle osaczono w sprawie najwyższej wagi, w sprawie stanu wojennego. Hipnotyzujące spojrzenie i potok słów, które de facto stały się stanem sprzeciwu wobec wolności. Przestrzeń swobody ograniczono także w sensie dosłownym. Zamknięto granice, zaprzestano lotów międzynarodowych i narodowych, wprowadzono przepustki, zezwolenia na pobyt czasowy w obcym miejscu, godzinę milicyjną. Nawet sport, turystyka górska i żeglarstwo, stały się potencjalnym zagrożeniem. Pod względem terytorialnym ogarnięto człowieka. Paradoksalnie pozostawiono go jednak równocześnie w sferze "wolności od" systemu.


Trzeba było podjąć kolejne kroki zakończyć działalność kin, teatrów wszelkich placówek kulturalnych i tych, które mogłyby się stać przekazicielami myśli wyzwoleńczej. Likwidowano "drukarnie bibuły".


Paranoja sięgnęła punktu szczytowego. Od dawna wiadomo, że najlepszą linią obrony jest atak i oto system zniewalający jawi się jako zniewolony, walczący o... W świetle propagandy został otoczony przez Solidarność, jego krąg zwężony przez dziesięciomilionowy związek. Przytoczono zbrojny oręż wojska, czołgów, służb specjalnych, milicji, Zomo, pałek, granatów, armatek przeciw słowu pisanemu wielkim długopisem. Nie można przejść obojętnie obok, tych wolnych, którzy nie zgadzają się na schizofreniczne status quo PRL-u: warchoły, awanturnicy, kryminaliści, działających na szkodę systemu i za namową obcych sił imperialistycznych. Wśród uzasadnień decyzji aresztowania i internowania działaczy Solidarności i szeroko rozumianej opozycji, znalazły się takie: "nawoływał do niepokojów społecznych, prowadzi działalność wzbudzającą niezadowolenie społeczne i niezgodną z przepisami prawa, działalność godzącą w interesy państwa i jego bezpieczeństwo, narusza obowiązujący porządek, rozpowszechnia i kolportuje publikacje o treści antypaństwowej, publicznie nawołuje do nieposłuszeństwa ustawom, w razie wyjścia na wolność nawiąże szereg kontaktów z byłymi działaczami związku i podejmie nielegalną działalność, wrogo ustosunkowana do obecnej rzeczywistości".


Kuriozalne oskarżenia, których można było się pozbyć w ramach "przysięgi wierności i lojalności", bez aktu oddania partii owocowały latami więzienia, szykanami, rozłąką z rodziną, a dla wielu stały się bezpośrednią przyczyną śmierci. Jednocześnie były świadectwem prawdy i odwagi wolności.


Korzystanie w pełni z "wolności od" potrafi pozostać nieugięte wobec deterministycznej rzeczywistości. Tym bardziej nie przystaje na nią, nie wchłania bezwarunkowo dyktowanego kłamstwa. Człowiek skoro jest wolny w swojej przestrzeni ujętej w granice ustalonego na początku prawa, korzystając w pełni ze swego człowieczeństwa, staje się w wysokim stopniu tożsamy z własnymi decyzjami i buntuje się przeciw zewnętrznym interwencjom, do których zresztą żaden system ani żadna partia nie mają prawa.


Rzeczywiście trudno odnaleźć się choćby myślą w takiej rzeczywistości, niemniej dobrze posiadać świadomość, ze nie trzeba i nie wolno na nią przystawać.


Próba odpowiedzi nie wyczerpana, stawia nowe problemy, choć mam nadzieję, przybliża się ku prawdzie. Czy zniknie w niszy niepamięci?


KaD





  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.