"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Sobota, 19 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Konstancja, January
 
Uderz w stół..., czyli wraca nowe


23 września 2001 r. obywatele III Rzeczpospolitej wykorzystując moc karty wyborczej, pożytkując prawo demokracji, wystawili rachunek za lata rządów koalicji AWS-UW, a później już samego AWS-u. Nie można kwestionować tej decyzji, o to przecież walczyła "Solidarność" - o wolność, o prawo decydowania o swoim losie...


Walczyła także o wolność słowa, o wolę nieskrępowanego artykułowania swoich poglądów, o prawo dostępu do informacji.


Kiedy trafił do redakcji "List otwarty" SKK NSZZ "Solidarność", skierowany do premiera Leszka Millera, uznaliśmy, że winniśmy go opublikować, by jego treść trafiła do wszystkich zainteresowanych, tzn. kolejarzy, i aby to właśnie oni mogli skonfrontować zawarte w "Liście..." niepokoje z otaczającą rzeczywistością.


Autorzy - a także i "Wolna Droga" - oczekiwali, że do "Listu...", a raczej do zadanych w nim pytań, ustosunkuje się adresat, czyli Miller. Stało się jednak inaczej.


Ku naszemu zdumieniu na "List..." jako pierwszy zareagował organ Federacji ZZK PKP "Nasze Sprawy", i to piórem redaktora naczelnego Adama Zawodnego, który w artykule p.t. "Kogo bronicie? Praw kolejarzy, czy TKM-u?" niemiłosiernie "rozprawia się" z "Listem...".


Będąc daleki od nasuwających się skojarzeń i uproszczeń, czy powyższy tekst jest odpowiedzią "w imieniu Millera", a w ślad za tym "otwarciem parasola" nad nowym rządem - pozwolę sobie odnieść się do niektórych tez w nim zawartych.


Zachowując proporcje zastosowane przez Zawodnego, na początku krótko o obronie "praw kolejarzy". Pełen troski o dobro pracowników naczelny "NS" kieruje szereg pytań do - jak to ujął - "...starej, poprzedniej władzy". Nie czując się - w przeciwieństwie do mojego adwersarza - uprawniony do reprezentowania władzy, żadnej władzy - nawet tej "poprzedniej" - nie mogę nie zareagować chociaż na jedno z nich. Oto one: "Dlaczego zamiast rozkwitu polskich kolei musiano bić się o zasiłki dla zwalnianych kolejarzy?". Zaiste, zadziwiająca troska, bo przecież do przede wszystkim dzięki SKK "Solidarność" w ustawie z 8 września 2000 r. znalazły się m.in. zapisy o odprawach dla odchodzących z PKP (20 i 30 tys. złotych), czy też świadczeniach przedemerytalnych. To dzięki "Solidarności" możliwe stało się pobieranie przez byłych kolejarzy zwiększonego zasiłku przedemerytalnego. Przykłady można mnożyć.


Obecni "obrońcy" wówczas jakoś nie byli chętni do pomocy, i to tylko Stanisław Kogut biegał po sejmie i ministerstwach za tymi tak istotnymi sprawami. Co poniektórzy przyjmowali te zabiegi z uśmieszkiem politowania (oczywiście to "bieganie"), inni zaś próbowali się "podczepić" i mówili: "Załatwiliśmy!".


Czyżby amnezja Panie redaktorze?


Przechodząc teraz do sławetnego "TKM-u"... Troskliwy Adam Zawodny próbuje "pomóc" SKK w znalezieniu winnych złej kondycji PKP - "A przecież ktoś tą naszą firmą w ostatnich czterech latach kierował. Ktoś z nazwiska i imienia brał za to pieniądze i miał ponosić odpowiedzialność. To właśnie swoi, Wasi koledzy".


Ja też chcę pomóc, ale nie SKK, a Adamowi Zawodnemu, i zapytać: Kto powołał Jana Janika na stanowisko prezesa Zarządu PKP? Tego Jana Janika, o którego upomina się prokuratura za niegospodarność i doprowadzenie do upadku polskich kolei. Adam Zawodny z pewnością wie, a Czytelnikom przypomnę - Bogusław Liberadzki, minister rządu SLD-PSL. Swój, czy Wasz kolega?


W dalszej części artykułu Zawodny wciąż pyta, i to jak! "Dlaczego nie pociągano do odpowiedzialności nieudolnych ministrów, dyrektorów i innych osób, których działalność doprowadziła do tego, co mamy?".


Kto spowodował dymisję Jana Janika? Czy nie koalicja AWS-UW?


A propos "nieudolnych"...


"Muszę obiektywnie stwierdzić, że część dotychczasowych dyrektorów mimo takich, a nie innych sympatii czy ciągot politycznych, potwierdziło, że są doskonałymi fachowcami i organizatorami".


To również cytat z "Naszych Spraw (i to z tego samego numeru, strona obok!). Ale nie są to słowa ani Stanisława Kogota, ani nikogo z SKK "Solidarność", ani tym bardziej Adama Zawodnego, ale ... jego szefa (!), Waldemara Chyczewskiego, przewodniczącego Federacji ZZK PKP. No to jak to w końcu jest z tą "nieudolnością" i "fachowością"? Zdecydujcie się Panowie wreszcie na coś!


Idźmy dalej tropem "śledztwa" A. Zawodnego. "(...) cztery lata temu ci sami ludzie, ci sami na każdym kroku, na każdym spotkaniu zadawali wielce zniecierpliwieni jednoznacznie brzmiące pytanie: "Kiedy zostaną odwołani dyrektorzy? Kiedy "nasi" obejmą, przejmą fotele ministrów, dyrektorów?" Dla nich wówczas nieważne było, kim kto jest i co sobą reprezentuje. Najważniejsze wówczas było, aby to był swój człowiek".


Dziwnie brzmią te słowa w konfrontacji z treścią pytań jakie zadawał W. Chyczewskiemu Janusz Radomski, zastępca redaktora naczelnego "Naszych Spraw? - Adama Zawodnego: "(...) Zdaniem wielu kolejarzy i naszych związkowców, oczekiwane zmiany personalne uwiarygodniłyby wciąż trwającą restrukturyzacje polskich kolei. Kiedy więc one nastąpią? Czy wszyscy [podkr. moje] mamy cierpliwie czekać do wiosny?". Co ma znaczyć twierdzenie: "zmiany personalne uwiarygodniłyby restrukturyzację..."? Czy ma to znaczyć, że jak NASI obejmą wszystkie stanowiska i funkcje, to dopiero będzie się działo?! Wszystko ruszy z kopyta?! TKM, czy nie? A może zima wasza, wiosna nasza? De javu?


Jeden z prominentnych działaczy Federacji w pewnych kuluarach stwierdził: "Wiecie, "doły" strasznie naciskają". TKM, czy nie?


I jeszcze jedno - czy Pan Radomski tak określa linię programową "Naszych Spraw"?


W ostatnim akapicie swojego tekstu Adam Zawodny znów wyraża troskę o nas wszystkich: "A może, Panowie, czas normalnie, po ludzku, po europejsku odejść, dać szansę innym". (Krytyka, czy samokrytyka?). Jeśli "po europejsku" znaczy to samo co "po wrocławsku" (patrz przemożna chęć odwołania dyrektora Zakładu Linii Kolejowych we Wrocławiu, Jerzego Dula, przy współudziale org. związkowej Federacji ZZK PKP - o czym szeroko pisał Zygmunt Sobolewski w "Wolnej Drodze" 24/01 - artykuł p.t. "Zaczęło się..."), to tylko pogratulować, bo "dać szansę innym" - przynajmniej w wykonaniu wrocławskim - to dopiero TKM!!! Zatem zapytuję: "Kogo bronicie? Praw kolejarzy, czy TKM-u?".


I tak na koniec, ostatni cytat: "Z polityki nie musicie się wyplątywać, gdyż społeczeństwo w ową pamiętną niedzielę, 23 września, Was już odrzuciło".


Pragnę przypomnieć autorowi, że NSZZ "Solidarność" wystąpiła z AWS-u zanim ruszyła kampania wyborcza, więc nie brała udziału w wyborach 23 września (co nie znaczy, że nie czuje się odpowiedzialna za to, co stało się w ciągu ostatnich czterech lat), zatem jednoznaczne twierdzenie o odrzuceniu "Solidarności" jest grubym nadużyciem. Tym bardziej, że patrząc tylko z perspektywy mijających dwóch miesięcy widać, że może znów "Solidarność" będzie zmuszona wziąć na siebie ciężar naprawy Rzeczpospolitej.


Bo cóż nam zaproponowano "po odrzuceniu"? Czy to "nowe", to Lepper i jego kompania? Czy to "nowe", to nawoływanie do łamania prawa? Czy to "nowe", to prowadzenie polityki z poziomu rynsztoka? Czy to "nowe", to doprowadzenie państwa na skraj anarchii i bezprawia?


Przecież to SLD, tak chwalone przez "Nasze Sprawy" i jego naczelnego, uwiarygodnia to "nowe". Wszak to WY wprowadziliście Leppera na salony, na szczyty władzy... Powiem wprost, to przecież Wy daliście mu bat do ręki!


Czy to "nowe" odczujemy także na sobie?


Lektura "Kogo bronicie?...", jego retoryka, sposób artykułowania swoich racji (?) jakoś dziwnie pobrzmiewa mi "szkołą" koalicjanta parlamentarnego SLD-UP-PSL.


No, ale jeśli Waldemar Chyczewski w przywołanym wcześniej wywiadzie (nomen omen zatytułowanym "Nadchodzi czas pożegnań...") znamiennie mówi: "W III Rzeczypospolitej w ramach tak zwanej "odnowy"...", to przestaje dziwić, dlaczego "wraca nowe"...


Oby na krótko.


Mirosław Lisowski





  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.