"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Piątek, 22 stycznia 2021 r.
Imieniny obchodzą: Anastazy, Wincenty, Wiktor
 
Roczniki:  2001200220032004200520062007200820092010
201120122013201420152016201720182019
Numery:    
()   -  
Wsiąść do (nie)pociągu byle jakiego...
Przeglądając oferty rozkładu jazdy nowego operatora PCC Rail/Arriva ze zdumieniem dostrzegłem, że pierwszy kurs z Sierpca do Torunia jest wyznaczony dopiero o 10.46 ze stacji początkowej. Postanowiłem sprawdzić, jak liczne grono podróżnych korzysta z tego połączenia - o wybitnie źle dobranej porze przebiegu pociągu na dystansie ok. 80 km.

Z pewnych względów, zaplanowałem podróż na „przedpola Torunia”, do miejscowości Lubicz, oddalonej od pierwszej (wg rozkładu jazdy) stacji grodu Kopernika o 9 km.

Już na starcie mojej „kontrolnej wyprawy” przeżyłem ogromne rozczarowanie - zamiast awizowanego (jeszcze przed wejściem w życie nowego rozkładu) szynobusu produkcji bydgoskiej PESY, przed budynkiem dworca w Sierpcu czekał autobus z napisem „Kolejowa Komunikacja Zastępcza” - mocno już wysłużony „Autosan”, podnajęty z PKS w Lipnie.

Od samego początku działy się rzeczy bardzo dziwne, czyli wybitnie niekorzystne dla podróżnych, których (wraz ze mną) liczba była nieco mniejsza niż palców u jednej ręki - czterech! Kierowca pojazdu nerwowo oczekujący kierownika pociągu, wydzwaniał do bazy PKS i w końcu z (ponad dwudziestominutowym) opóźnieniem w stosunku do planowej pory odjazdu wyruszył jakby w nieznane - pytając się o początkowy kierunek drogi... bez oczekiwanego kierownika. Pan kierownik „odnalazł się” wsiadając po ok. 10 km przebytej trasy z... autobusu, który jadąc z przeciwnej strony dowiózł go i pomknął (chyba zupełnie pusty!?) w kierunku Sierpca. Dalej było też „barwnie”.

Autobus w ogóle nie dotarł do dwóch (z trzech) przystanków osobowych w początkowej fazie trasy, czyli (w kolejności) Podwierzbia i Czermna (to już pierwsza miejscowość położona na tej linii w województwie kujawsko-pomorskim). Podobnie stało się i dalej, nie dojechano do przystanku w Dobrzejewicach (to już ok. 15 km od Torunia).

Najciekawsza scenka rodzajowa rozegrała się w pobliżu Karnkowa - autobus zatrzymał się niemal pod wiaduktem, zaś zawiadujący podróżą wdrapał się na nasyp i stojąc obok torów, bacznie przyglądał się odległemu ok. 150 m miejscu, w którym był usytuowany przystanek osobowy. Po około 2 minutach powrócił do pojazdu, który dalej kluczył bocznymi drogami i bardzo objazdowo, osiągał kolejne miejscowości ze znacznym opóźnieniem, które w momencie opuszczenia przeze mnie pokładu autokaru, wyniosło na głównej drodze kołowej w Lubiczu - równą godzinę! Nie sądzę, iż ktokolwiek dosiadł się na końcowych stacjach: Grębocin i w Toruniu (Wschodni i Miasto), gdyż miejski system komunikacyjny daje ogromne możliwości wyboru środka dojazdu do każdej części tego miasta i to nawet w najbardziej odległe, w stosunku do centrum dzielnice.

W ogóle na całej trasie mojego przejazdu - nie dosiadł się żaden pasażer, a od Lipna nie było (oprócz mnie) już żadnego innego podróżnego.

Na pamiątkę po tej bardzo monotonnej wycieczce pozostał mi bilet firmowy przewoźnika, który załączam do mojej relacji w formie ciekawostki. Zwracam szczególną uwagę Czytelników na dwie pozycje - odległość i godzinę wydrukowania biletu. W przypadku pierwszej, owe 69 km zostało znacznie „nadłożone” - w mojej ocenie ok. 20 - 25 km. W drugiej można dostrzec „jak szybko” sprzedano mi (wart 11 złotych) ten bilet i wysnuć właściwe wnioski odnośnie faktycznego czasu przelotowości pojazdu drogowego w warunkach zastępczej komunikacji autobusowej, o której w momencie wejścia PCC Rail/Arriva do działań operatorskich o „godzinie zero” WCALE NIE WSPOMNIANO - i są na to dowody w postaci braku takowych informacji zarówno prasie, jak i również w Internecie.

Podobnych wieści nie było 9 grudnia (i przed tą datą) w programach telewizji lokalnej i radiowym eterze. Pomimo przeprosin ze strony usługodawcy przewozowego nie da się łatwo odzyskać pewnej grupy pasażerów, którzy już w momencie debiutu prywatnego konsorcjum zostali najnormalniej oszukani i pozbawieni wszelkich złudzeń, co do możliwości sprawnego osiągania celu podróży pociągami, które jeszcze nie tak dawno z Torunia do Sierpca i na odwrót, w barwach „PKP Przewozy Regionalne” dowoziły ich do pracy, szkoły, czy w innych ważnych potrzebach życiowych, prawie bez opóźnień.

W tym miejscu pojawia się zasadne pytanie, czy wszelkie działania ze strony PCC Rail/Arriva, odpuszczające sobie jakość przewozów (nie)kolejowych na trasie mojej podróży, którą odbyłem 11 grudnia 2007 r., nie były mając na uwadze ilość taboru kolejowego do dyspozycji i znając niektóre jego parametry techniczne - podjęte z pełną świadomością i zgoła odmiennym (niż interesy mieszkańców tego mikroregionu) celem?!

Jacek Knieć




  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.