"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Niedziela, 20 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Renata, Filipina, Eustachy
 
Nie jest ważne, kto jest właścicielem linii
Mówi Członek Zarządu Województwa Dolnośląskiego, Patryk Wild



Linia Wrocław - Jelenia Góra jest najważniejszą linią regionalną na Dolnym Śląsku. Swego czasu mówiono o tym, że w remoncie tej linii będzie uczestniczył finansowo samorząd Województwa Dolnośląskiego. Jednak ostatecznie samorząd odstąpił od finansowania modernizacji tej linii. Czy to prawda?

Tak, jest to prawda. Natomiast dla nas sytuacja jest prosta. My możemy przejąć tą linię i wtedy będziemy ją remontować tak, jakby to był nasz majątek trwały. Z przykrością to mówię, ale ja nie mam zaufania ani do kosztów remontu linii wyliczonych przez PLK, ani do jakości tych remontów. Po tej linii jeżdżą ciężkie pociągi z kamieniem, na tej linii obowiązywał swego czasu zakaz jazdy ciężkich lokomotyw typu ET 22. Dziś obserwujemy katastrofę techniczną na tej linii. W moim przekonaniu doprowadzenie do śmierci technicznej tej linii nastąpiło na skutek prowadzenia na niej gospodarki rabunkowej. Linia nie jest nasza i nie możemy ponosić kosztów jej remontu, a gdyby się nawet tak stało, to PLK kasowałaby od nas pieniądze za to, że nasze pociągi będą jeździły po tej linii. Nie, tak nie może być, albo my, to przejmujemy, i gwarantuję, że gdybyśmy ją przyjęli, będzie ona bardzo szybko wyremontowana i będzie się jeździło za te same stawki. Skoro jednak ma ona być własnością PLK, to zarządca powinien ją wyremontować, bo to jest jedna z najbardziej dochodowych linii na Dolnym Śląsku i jest wielkim skandalem, że jest ona w tak krytycznym stanie.

Samorząd Województwa Dolnośląskiego zamierza uruchomić nieczynną od lat linię Wrocław - Trzebnica. Czy prawdą jest, że również zamierza przejąć linię Wrocław - Kobierzyce - Sobótka - Świdnica? A jeśli tak, to, czy samorząd ma świadomość tego, że na uruchomienie tej linii będą potrzebne duże środki finansowe?

Oczywiście zdajemy sobie z tego sprawę, jak wielkie potrzebne będą środki na ponowne uruchomienie tej linii. Wiemy, że będą one dużo większe, niż środki przeznaczone na uruchomienie linii Wrocław - Trzebnica. Dla nas jest to linia strategiczna, na której chcemy w miarę szybko odbudować przewozy, przy czym te przewozy będą się musiały odbywać z określoną szybkością, w związku, z czym wiemy, że będzie nas to kosztowało sporo, ale mamy pewną koncepcję, jak skorzystać z pieniędzy unijnych na odbudowę tej linii, przynajmniej w obrębie aglomeracji wrocławskiej. My będziemy tę linię chcieli przejąć, bo zdajemy sobie z tego sprawę, że w ciągu najbliższych lat ta linia nie zostanie wyremontowana, dlatego chcemy ją remontować, choć wiemy, że będzie to nas kosztowało miliony i jesteśmy na to przygotowani.

Czy mógłby Pan określić, jakiś nawet przybliżony termin, uruchomienia tej linii?


Jeżeli do końca tego roku podpiszemy umowę o użyczeniu tej linii samorządowi i do połowy przyszłego roku ją przyjmiemy, to w przeciągu dwóch lat te wszystkie konieczne roboty na tej linii wykonamy. Można by je wykonać szybciej, ale na terenie Wrocławia konieczne będzie przeprowadzenie bardzo kosztownych robot, bo tam będą konieczne dwa, a może nawet trzy wiadukty, także my wiemy, iż reaktywowanie linii do Świdnicy będzie kosztowało, ale zamierzamy wykorzystać, przynajmniej na terenie Wrocławia, środki pochodzące z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.

Samorząd przejmuje również linię Szklarska Poręba Górna - Harachov. Proszę powiedzieć, jak do tego doszło, bo zamiar przejęcia tej linii, choćby przez Towarzystwo Kolei Izerskiej, jest znany od dawna? Czesi również chcieli uruchomić na tej linii swoje pociągi, a ostatnio prowadzili nawet z Polakami prace porządkowe na tej linii.

Ja nie wiem, jakie tam były czynniki decyzyjne. Po prostu poprosiliśmy i dostaliśmy. Dostaliśmy ją za pośrednictwem samorządu powiatowego. Starosta w tym przypadku pełnił rolę reprezentanta skarbu państwa. I to on przejął tę linię za zadłużenie od PKP SA. Odpowiadając wprost na pytanie sądzę, że tu zadecydowały argumenty merytoryczne, dlatego że
z punktu widzenie zwykłego człowieka jest kompletnie nieistotne, kto jest właścicielem danej linii. Istotne jest to, aby mogły tam wjeżdżać pociągi i woziły ludzi i towary, żeby był tam koordynowany system rozkładowy. Dla mnie sprawa jest prosta, jeśli PKP czegoś nie robi, a samorząd chce to przejąć, i gwarantuje, że to zrobi, to niech robi.

Powiem szczerzę, że bardzo dobrze mi się rozmawiało z przedstawicielami PKP SA. Rzeczywiście przedstawiciele kolei wykazywali daleko idącą dobrą wolę. Również dobrze współpracowaliśmy przy przekazywaniu linii Wrocław - Trzebnica. Dzwoniliśmy do siebie regularnie, aby uzgodnić jakiś szczegół umowy, bo trzeba pamiętać, że jest o pierwszy przypadek w Polsce. Jest to dowód na to, że przy dobrych chęciach i woli współpracy, da się wiele załatwić. Świadczy o tym nasza, coraz lepsza współpraca z „Przewozami Regionalnymi”.

Jeśli uruchomicie linię do Harachova sprawicie tym samym dużą frajdę turystom, bo Góry Izerskie po stronie czeskiej są bardziej atrakcyjne niż po naszej. Dziękuję z rozmowę.

Rozmawiał Zygmunt Sobolewski






  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.