"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Piątek, 25 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Aurelia, Władysław, Kamil
 
Prosto z półki

„Sempé i jego świat”

Wydawnictwo Znak 2007

Przedświąteczny bieganina za prezentami, to dla jednych cudowny, dla innych koszmarny okres. Czy wypada kupić komuś ckliwy romans albo poważną powieść historyczną? A może lepiej kryminał, czy encyklopedię, bo ta na pewno się przyda, nawet jeśli obdarowany nie jest fanem książek. Ale można wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji z humorem, kupić przezabawny album „Sempé i jego świat”, bo to lektura, która z pewnością podniesie na duchu i pozwoli zobaczyć nasz świat i życie z zupełnie innej strony. Rysunkowej. Jean-Jacques Sempé, to bowiem legendarny już (choć jeszcze żyje) francuski rysownik, najbardziej znany ze stworzenia (razem z René Goscinnym) postaci przeuroczego urwisa Mikołajka i jego szkolnych kolegów. Ale w najnowszej publikacji poznajemy nie Sempé - ilustratora opowieści dla młodzieży, ale raczej Sempé - komentatora rzeczywistości, którą odmalowuje w niezwykle zabawny sposób. Mamy tu, więc rysunek zdesperowanej kury domowej, która z pistoletem zakrada się do swojego męża - pantoflarza. Albo zwariowanego kierowcę w garniturze orzącego pługiem pole i krzyczącego, że dopiero teraz żyje. Jest zdesperowany makler giełdowy - pracoholik szukający pomocy u psychoanalityka (co kończy się kolejną katastrofą) albo matka, która z rozmarzeniem słucha, jak córka umawia się na randkę. Są i mali chłopcy z dumą pozujący na tle wybitych przez siebie okien. Sempé przez lata wyrobił sobie niepowtarzalny styl rysowania. Jego prace są jednak rozpoznawalne na całym świecie także dlatego, że ich autor unika wulgarności i pesymistycznego nastroju opowiadając historie z życia zwykłych ludzi. To najczęściej rodziny - matki z dziećmi, żony i mężowie albo szefowie i ich podwładni, czy przypadkowo spotkani przechodnie. Francuz potrafi z każdej, najbardziej błahej sytuacji wydobyć komizm. Dzięki tym rysunkom widzimy, jacy jesteśmy pocieszni i jaki zabawny może być każdy moment naszego życia. Idealny prezent dla niezdecydowanych.





Wojciech Józef Burszta, Mariusz Czubaj

„Krwawa setka. 100 najważniejszych powieści kryminalnych”

Wydawnictwo Muza SA 2007

To przedziwna książka. Nie kryminał, ale o kryminale. A ściślej o kryminałach. Dwóch badaczy kultury popularnej postanowiło napisać przewodnik po stu najważniejszych powieściach z dreszczykiem. Projekt wyszedł nadspodziewanie dobrze. Głównie dlatego, że Panowie Burszta i Czubaj mają lekkie pióro i, starając się nie zdradzać zakończenia kolejnych kryminałów, potrafią o nich pasjonująco opowiadać. Książka ma teoretyczny wstęp, w którym dowiadujemy się, jakie przeobrażenia przechodziła powieść od czasów Arthura Conan Doyle'a i jego Sherlocka Holmesa do nam współczesnego Henninga Mankella. Oprócz wprowadzenia przeczytamy także kilka krótkich wywiadów z najważniejszymi dzisiaj autorami powieści - m.in. Borisem Akuninem, Donną Leon, Frederickiem Forsythem, czy wreszcie bardzo popularnym w Polsce Harlanem Cobenem. To właśnie on twierdzi, że, aby czytelnik nie mógł się od jego książki oderwać, najlepiej stworzyć stan szczególnego napięcia i atmosferę. Jeśli ten zabieg się uda, reszta (bohaterowie) będzie już tylko dopełnieniem.

Ale główną zaletą książki jest, przede wszystkim, prezentacja stu najważniejszych (zdaniem autorów) kryminałów w historii tego gatunku literackiego. Naszą wycieczkę po autorach, ich charakterystycznych bohaterach i stylu zaczynamy od ojców założycieli, czyli m.in. Edgara Allana Poe i Agathy Christie, poprzez Amerykanów Dashiella Hammetta, czy Dennisa Lehane'a, po Marka Krajewskiego, Dana Browna (autora „Kodu Leonarda da Vinci”), a nawet kryminał nietypowy, jakim jest... „Imię róży” Umberto Eco. Jedyne ostrzeżenie pod adresem przyszłych czytelników „Krwawej setki”. Proszę przeglądać książkę ostrożnie! W niektórych fragmentach autorzy zdradzają intrygę, a lepiej nie psuć sobie późniejszej przyjemności samodzielnego odkrycia, kto zabił.





Susanna Clarke

„Damy z Grace Adieu i inne opowieści”

Wydawnictwo Literackie 2007

Podobno w wigilijny wieczór zwierzęta są w stanie przemówić tak, by zrozumiał je człowiek. Jeśli jednak nie uda nam się porozmawiać z psem, kotem, czy chomikiem, warto sięgnąć po książkę Susanny Clarke. Brytyjska specjalistka od spraw magii (autorka świetnych książek o dwóch magach - Panu Norrellu i jego uczniu Panu Strange'u) tym razem postanowiła uraczyć czytelników historiami jakby wyjętymi z dziewiętnastowiecznych powieści gotyckich. Akcja kilku opowiadań rozgrywa się najczęściej w starych domostwach angielskich z mnóstwem tajemniczych drzwi, przejść i unoszącym się w powietrzu zapachem kurzu i pleśni. Mieszkają w nich, co prawda zwykli ludzie, ale właśnie wśród nich znajdujemy nagle ze zdziwieniem fanów magii i przywoływania istot nadprzyrodzonych. Dlatego w jednym z utworów nobliwi starsi panowie usiłują sprowadzić na łąkę elfy, a w tytułowym opowiadaniu guwernantce udaje się zaczarować niezbyt przyjemnego pracodawcę. Jednak korzystanie z czarów na sens jedynie w sytuacji bez wyjścia, kiedy otaczające nas niebezpieczeństwo albo zło jest wszechobecne. Co jest naprawdę uroczego w opowiadaniach Clarke? Przede wszystkim klimat, jak ze starych bajek, które znamy z dzieciństwa (jeden z elfów grozi młodej dziewczynie, że jeśli nie odgadnie jego imienia, to weźmie ją sobie za żonę) przyprawione dodatkowo atmosferą, jak z powieści Jane Austen. Oto, bowiem w eleganckich często domach, poza dyskusją o filozofii, czy literaturze, nagle rozmawia się o magii. Ba, o czarach rozprawiają damy i to z godną podziwu wiedzą. Książka Clarke nada się właściwie dla każdego. Dla dzieci, bo one wierzą jeszcze w magiczne sztuczki. Dla dorosłych, aby nie byli tacy sceptyczni. Bo magii nie muszą oznaczać zastępy elfów, ale cudowna atmosfera podczas wigilijnego wieczoru.

MAT




  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.