"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Piątek, 25 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Aurelia, Władysław, Kamil
 
"Maszynista" - kronika wydarzeń, czy literacka fikcja?
Publikowana na łamach „Wolnej Drogi” opowieść „Maszynista” z upływem czasu powoduje coraz większe emocje wśród Czytelników. Dobitnie świadczą o tym komentarze w internetowym wydaniu dwutygodnika, a także telefony i e-maile przychodzące do redakcji. Niektóre z nich publikujemy w dziale „Halo, tu redakcja”.

Ponieważ na moją pocztę elektroniczną również dotarł tekst dotyczący „Maszynisty”, poniżej przytaczam go w całości. Wynika z niego, że opowiadanie jest wnikliwie czytane i oceniane przez czynnych, a być może również emerytowanych mechaników pojazdów trakcyjnych. Autor tekstu, maszynista z 37-letnim stażem zawodowym, swoje dane osobowe zastrzegł wyłącznie do wiadomości redakcji.



Ale jazda...

Panie redaktorze, za pana pośrednictwem pragnę podzielić się z redakcją dwutygodnika SKK „Solidarność” moimi spostrzeżeniami, oraz komentarzami na temat publikowanej przez was w odcinkach pełnej nieprawidłowości, totalnych bzdur, niezgodności z przepisami opowiastki pod tytułem „Maszynista”.

Oto niektóre, zauważone przeze mnie „dziwne” przypadki:



„Wolna Droga” nr 14/07 („Maszynista”, odc. 13)

Maszynista instruktor dopuścił się zagrożenia bezpieczeństwa namawiając maszynistę do łamania przepisów przy prowadzeniu pociągu.

Co to znaczy? (...)„jedź tak, aby było bezpiecznie i dobrze, taśmy nikt nie będzie sprawdzał - ja ją zabiorę”. No i maszynista zrobił to skracając na krótkim odcinku czas jazdy pociągu o 25 minut. To jest przestępstwo - zagrożenie bezpieczeństwa! Tak maszyniści nie robią, a nie znam też takich przypadków, aby instruktorzy maszyniści ich do tego namawiali.



„Wolna Droga” nr 17/07 („Maszynista”, odc. 16)

Tu akurat jest dużo prawdy. Nieliczenie się z instruktorami, to częste zachowanie naczelnika Lokomotywowni. Pan naczelnik zachowywał się tak, jakby zakład pracy był jego prywatnym folwarkiem.



„Wolna Droga” nr 22/07 („Maszynista”, odc. 21)

Dwa plany we Wrocławiu. Plan dla „wybrańców” (kolesie ówczesnej władzy), ten z najlepszymi pociągami, i plan dla „motłochu”, co owocowało tym, iż dostawało się o połowę mniejsze premie. To było naprawdę skłócenie maszynistów między sobą.



„Wolna Droga” nr 23/07 („Maszynista”, odc. 22)

Połączyć, nagle się o tym dowiadując, wielokrotnym sterowaniem (odpowiednimi do tego przewodami) dwie lokomotywy EU-07 w czasie kilku minutowego postoju w peronach - to konfabulacja!

Sprawa kolejna... Maszynista taki powinien ponieść surowe konsekwencje, a nie szczycić się tym, iż pociąg pasażerski o rozkładowym ciężarze brutto 700 ton, a mający rzeczywisty ciężar 875 ton, zgodził się prowadzić bez spełnienia odpowiednich warunków i przyjechał opóźniony o ponad godzinę do Wrocławia. Zyskały wygórowane ambicje maszynisty, a stracili na tym pasażerowie.



„Wolna Droga” nr 25/07 („Maszynista”, odc. 24)

To już bzdura totalna. To nie maszynista, tylko ktoś, kto jest samobójcą, wchodzi do szafy wysokiego napięcia lokomotywy po opuszczeniu pantografów przy szybkości, cytuję: „prawie 120 km/h” i odłącza silniki trakcyjne, a następnie, co jest także bzdurą - przy tej szybkości podnosi pantografy nie łamiąc ich i nie zrywając sieci trakcyjnej.

Jest też chyba nieprawdziwą, napisaną pod publiczkę, sytuacja dotycząca prowadzenia pociągu pasażerskiego na odcinku Częstochowa - Wrocław w sposób, w jaki zrobił to Z.P. jadąc „z częściowym wykorzystaniem drugiej kabiny”, po tym, jak zanikło mu sterowanie w kabinie czołowej.



I na koniec. Panie MASZYNISTO!

Piszesz Pan, iż co innego brać na siebie odpowiedzialność za opuszczenie i podniesienie pantografu przy prędkości 120 km/h, czy „uważne” (sic) prowadzenie pociągu z częściowym wykorzystaniem drugiej kabiny, a co innego zlekceważyć przepisy ruchowe, co nieraz prowadziło już do tragedii. I właśnie prawdopodobnie w tym momencie nie tylko ja, ale też i inni maszyniści, nie zgodzą się z Panem. Przykłady Pańskich działań opisane przez Pana, np.: w numerze 14/07, czy też w 24/07 Pańskich opowieści albo są nieprawdziwe, zmyślone, ubarwione, czy coś w tym rodzaju, albo też, jeżeli było to prawdą, to nie jest to w żadnym wypadku powodem do dumy. Było to nic innego, jak właśnie zlekceważenie. Podkreślam zlekceważenie przepisów i w każdym z tych przypadków groziło tragedią o nieprzewidywalnych wręcz skutkach.

Panie Maszynisto, czy po wielu latach pracy, jako maszynista, czy jako maszynista - instruktor, ma Pan potrzebę w taki sposób opisywać te trudne, nieraz może i niebezpieczne chwile, spędzone w kabinie maszynisty? Nie rozumiem celu, jaki chce Pan osiągnąć pozując na bohatera i wzorowego pracownika, a jednocześnie szczycąc się sytuacjami, w których mogło być zagrożone życie ludzkie, gdzie mogło dojść do wypadku na skutek Pana nieodpowiedzialnych działań jako maszynisty.

Panie Maszynisto, Pana czytają i Ci, co naprawdę znają się na tym, o czym Pan pisze, jak również ludzie, mówiąc krótko, spoza branży. Najwyższy, więc czas, aby przestać pokazywać maszynistów w takim złym świetle. Wiem po wielu rozmowach z kolegami maszynistami czynnymi jeszcze w zawodzie, a wynikało to również z komentarzy przedstawionych w „Halo, tu redakcja”, najwyższy czas zmienić te opowiastki. Aż cisną się na usta słowa znane z sienkiewiczowskiej Trylogii - „Kończ Waść, wstydu oszczędź”.



Zamiast komentarza

Zamiast komentarza przytaczam kilka zdań ze wstępu do opowiadania „Maszynista” autorstwa Pana Dariusza Roberta Dołubizno:

Układając spisane przez Ojca wydarzenia w całość, niejednokrotnie zastanawiałem się, do kogo zaadresować naszą pracę? Na pewno nie przede wszystkim do maszynistów, bo trudno jest adresować do kogoś opowieść o nim samym. Znając tę grupę zawodową nie mogę się oprzeć różnym wrażeniom, jakie odbieram. Spotykałem wypowiadane przez maszynistów opinie, że „...w zasadzie o naszym zawodzie niewiele można napisać...”. Ale zdarzali się i tacy, którzy twierdzili o „istnieniu na kolei takiego fenomenu, jakim jest prowadzący pociąg maszynista...”. Dla niektórych, więc „Maszynista” może być tylko codzienną prozą życia... Choć tytuł sugeruje, co innego, nie jest to książka tylko o jednym człowieku. Staraliśmy się w miarę szeroko ukazać środowisko wrocławskich maszynistów: ludzi, tradycje, upodobania, stosunki i zmiany, które zaszły na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Być może niektórym wątkom można zarzucić nutę subiektywizmu, niewątpliwie jednak nawet takie spojrzenie może być cennym uzupełnieniem historii zakładu pracy.

Aleksander Wiśniewski



  Komentarze 2
~Yogurt2013-11-19 20:30:25
Przecież ten pan już dawno nie żyje więc dalsze docinki możecie schować do beczki i zasypać solą.Dobranoc.
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.