"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Poniedziałek, 22 kwietnia 2019 r.
Imieniny obchodzą: Kaja, Leon, Łukasz
 
167 lat bydgoskiego dworca
[ 0000-00-00 ]
   W niedzielę, 13 lipca 1851 roku, przed godziną czwartą po południu, wielu bydgoszczan udało się pieszo z centrum miasta w kierunku Koronowa, do odległego o nieco ponad kilometr folwarku na Bocianowie.
Droga była piaszczysta, a spod stóp maszerujących unosił się spory kurz. Nie wiem czy maszerujący w owo letnie popołudnie tłum przewidywał, że Bydgoszcz właśnie wkracza na drogę dynamicznego rozwoju, a polna droga po zaledwie kilku dziesięcioleciach awansuje do rangi najbardziej reprezentacyjnych ulic w mieście. W 1888 roku pojawiły się na niej tramwaje - początkowo konne, a już dziewięć lat później elektryczne.
Folwark i gminę Bocianowo wkrótce włączono w granice administracyjne miasta. Z czasem pojawiła się rozproszona zabudowa, zwłaszcza hotelowa, a już pod koniec XIX w. ulica zyskała charakter przemysłowo-handlowy. Rozwinęła się też gastronomia. Nic dziwnego - droga prowadziła do dworca kolejowego.
   U jej celu, w pamiętną niedzielę, przed prowizoryczny jeszcze wówczas budynek zajechały dwa ukwiecone parowozy „Brda” i „Wda”. Przyjechały ze stacji Krzyż, sprawdzając jednocześnie czy droga będzie bezpieczna dla króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV, który postanowił osobiście otworzyć ów ważny odcinek Pruskiej Kolei Wschodniej, który docelowo miał prowadzić z Krzyża do Królewca.
25 lipca 1851 roku pruski monarcha ze świtą przybył pociągiem przed udekorowany dworzec. Powitali go mieszkańcy Bydgoszczy oraz pięknie prezentujący się zespół ludowy w strojach kujawskich, który - co ciekawe - zaśpiewał po polsku (przypomnę – był to czas rozbiorów).
Już dwa dni później na stację Bydgoszcz zawitał pierwszy pociąg dostępny dla zwykłych podróżnych. Podróż do odległego o trzydzieści kilometrów Nakła trwała pięćdziesiąt minut.
   Było to bardzo znaczące wydarzenie w dziejach miasta, które niewątpliwie wpłynęło na jego rozwój. Można je porównać chyba jedynie z aktem lokacyjnym podpisanym pięć wieków wcześniej przez króla Kazimierza Wielkiego.
Początki jednak wcale nie były łatwe. Kwestia linii kolejowej z Berlina do Królewca pojawiła się po raz pierwszy jesienią 1842 roku na obradach komisji stanowych sejmów prowincjonalnych w stolicy Królestwa Prus. Rozważano kilka możliwych tras, przy czym ta obejmująca Bydgoszcz wcale nie wydawała się tak oczywista. Na badania różnych wariantów i pomiary terenowe przeznaczono kwotę stu tysięcy talarów.
W Berlinie zapadły też decyzje o częściowym finansowaniu budowy dróg kolejowych ze skarbu państwa. Przeznaczono na ten cel stały fundusz roczny w wysokości dwóch mln talarów. Jednak przy wytyczaniu przyszłych tras głównie brano pod uwagę potrzeby pruskiej administracji, a nie regionalne oczekiwania społeczno-gospodarcze wschodnich kresów państwa.
Wiosną 1847 r. posłowie pruskiego parlamentu ponownie podjęli debatę o kolei. Ambitne plany pogrzebała kłótnia o pieniądze i projekt upadł. Pomógł przypadek lub też toczące się koło historii.
Rok później rozpoczęło się rewolucyjne wrzenie zwane Wiosną Ludów. Władza, zaniepokojona rewolucją marcową, zaczęła gorączkowo szukać zatrudnienia dla rosnącej rzeszy bezrobotnych.
   Ideę poprowadzenia linii kolejowej przez Bydgoszcz poparł w Berlinie ówczesny nadburmistrz, zaledwie trzydziestopięcioletni przebojowy Friedrich Hermann Heyne. Używając politycznej i gospodarczej argumentacji przekonał oponentów i 15 sierpnia 1848 roku pruski parlament zdecydowaną większością głosów zatwierdził umieszczenie trasy Piła - Bydgoszcz - Tczew w rządowych planach rozbudowy kolei.
Na budowę skierowano łącznie ponad dziesięć tysięcy robotników, którzy podjęli prace w bardzo trudnych warunkach, pilnowani przez wojsko zobowiązane gasić wszelkie przejawy buntu.
   W maju 1851 roku budowa linii dotarła do Bydgoszczy, gdzie stał już pierwszy skromny terminal dworcowy, a w budowie był zasadniczy gmach dworca oraz warsztaty kolejowe. Po trzech latach odcinek Bydgoszcz - Krzyż był gotowy.
W trakcie tych inwestycji nieopodal zbudowano trzy mosty kolejowe na Brdzie. Pierwszy powstał w 1851 roku i jak dotąd jest najstarszym zachowanym tego typu obiektem w Bydgoszczy i jednym z najstarszych wiaduktów w Polsce. Ma konstrukcję łukową, wzniesiono go z cegły i podobnie, jak dwa pozostałe, służy do dziś. To właśnie po nim przejechały wspomniane wcześniej lokomotywy oraz pociąg wiozący króla Prus Fryderyka Wilhelma IV, zatrzymując się przy leżącej trzysta metrów dalej stacji Bydgoszcz Główna.
Nawiasem warto podkreślić poświęcenie bydgoskich kolejarzy, którzy w czasie wojny nie dopuścili do wysadzenia owych mostów i zniszczenia urządzeń kolejowych.
   Już 1 sierpnia 1851 roku rozpoczęto regularne kursy pociągu pospiesznego do Berlina i z powrotem. Podróż trwała dwanaście godzin. W 1860 roku z Bydgoszczy codziennie odprawiano jeden pociąg pośpieszny, jeden osobowy i dwa towarowe.
Inwestycja okazała się potrzebna, bowiem, jak mówią statystyki, w samym roku 1881 bydgoski dworzec obsłużył 224 tys. pasażerów i wyekspediował 147 tys. ton towarów. Z czasem stał się jednym z ważniejszych na wschodzie Prus węzłów kolejowych, a do momentu powstania kolejnych linii obsługiwał cały tranzyt kolejowy z Rosji i Prus Wschodnich do Berlina. Uruchomiono również lokalne połączenia do pobliskich miejscowości rekreacyjnych Rynkowo i Chmielniki, obsługiwane przez wagony piętrowe.
   Rozrosły się również wspomniane warsztaty kolejowe, stając się w krótkim czasie największym zakładem w rejencji bydgoskiej, który zatrudniał dwukrotnie więcej pracowników niż cały ówczesny bydgoski przemysł.
Lokalizacja dworca zrewolucjonizowała układ urbanistyczny miasta, tworząc zalążek dzisiejszego śródmieścia. Powstały nowe hotele i blisko setka nowoczesnych domów mieszkalnych. W okolicach osiedlali się nie tylko pracownicy warsztatów. Przy ulicy Dworcowej wzniesiono robiący do dziś wrażenie gmach Dyrekcji Kolei Wschodniej. Mieścił najważniejszą instytucję, która w II połowie XIX wieku osiedliła się w Bydgoszczy. Pod koniec wieku administrowała blisko pięcioma tysiącami kilometrów linii kolejowych wiodących od Berlina po Białystok i Kłajpedę.
Równolegle do Dworcowej poprowadzono nową ulicę Śniadeckich, wiodącą również w stronę dworca. W pobliżu powstała też siedziba Urzędu Ekspedycji Pocztowej. Rosnąca infrastruktura i liczba przewozów wymusiła przebudowę gmachu.
Zaledwie po dziesięciu latach użytkowania tzw. dworzec wyspowy leżący między peronami znacznie powiększono, dobudowując masywne skrzydła zamkowe, a teren u wylotu ul. Dworcowej upiększono trójpoziomowym zieleńcem, ozdobionym murkami, schodkami i pergolą. Mimo to, obiekt mieszczący liczne biura nadal nie spełniał swej podstawowej funkcji, dlatego w 1870 roku postawiono dodatkowy budynek zewnętrzny u wylotu ul. Dworcowej, tuż przed wspomnianym zieleńcem. Tam przeniesiono kasy biletowe i odprawę podróżnych oraz wejście do podziemnego przejścia na perony.
   W 1913 roku obiekt ten został strawiony przez pożar, szybko więc wybudowano nowy, z dwuspadowym dachem i charakterystyczną wieżą zegarową, który funkcjonował do końca lat sześćdziesiątych minionego wieku. Po kolejnej przebudowie usunięto stromy dach wraz z zegarem, unowocześniono elewację frontową oraz przedłużono przejścia podziemne.
Wprawdzie po wojnie zmieniły się warunki funkcjonowania bydgoskiego węzła kolejowego, bowiem straciło swe znaczenie szybkie połączenie z Berlinem na rzecz skomunikowania z Wybrzeżem i południem kraju, to jednak rola bydgoskiego dworca nadal była znacząca.
   W 1975 roku przez dworzec Bydgoszcz Główna przejeżdżała dziennie ponad setka pociągów, w tym 96 osobowych. Szkoda, że ta tendencja nie utrzymała się, bowiem po roku 2004 wiele połączeń lokalnych zostało zlikwidowanych.
   Stary budynek istniał do 2014 roku. Wówczas zdecydowano o postawieniu zupełnie nowego wielofunkcyjnego obiektu, który sprosta wyzwaniu czasów. Z kilku koncepcji wybrano wariant zakładający odrestaurowanie starego dworca wyspowego i budowę kilkukondygnacyjnego reprezentacyjnego obiektu w miejsce starego dworca zewnętrznego.
Przeszklony budynek szybko zyskał wśród mieszkańców miano „żelazka”, które dzięki charakterystycznemu prześwitowi eksponuje widoczny z głębi ulicy, z pietyzmem odrestaurowany budynek starego dworca wyspowego.
Tu warto dodać, że w 2018 roku zakres wykonanych prac doceniło jury przyznając renowacji wyróżnienie w konkursie Fasada Roku.
   Pierwszy, historyczny terminal dworcowy, nadal zlokalizowany na wschodniej ostrodze trzeciego peronu został we wrześniu 1978 roku w czynie społecznym wyremontowany przez miejscowych kolejarzy. Wówczas udało się odtworzyć budynek w całości, z wykorzystaniem oryginalnej drewnianej więźby, charakterystycznej dla tzw. pruskiego muru.
W przyszłości, po wykonaniu stosownych remontów i zabezpieczeń, znajdzie tam miejsce ekspozycja pamiątek przygotowana przez Stowarzyszenie Miłośników Kolei w Bydgoszczy.
Krzysztof Wieczorek
fot. K.Wieczorek/SolkolArt
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.