"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Poniedziałek, 21 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Hipolit, Mateusz, Daria
 
Kolej na muzykę: Msza beatowa „Pan Przyjacielem Moim” - Katarzyna Gärtner (1968)
   Kilka dni temu, niemal dokładnie pół wieku po pierwszym wydaniu, do sklepów trafiła reedycja poszukiwanej przez kolekcjonerów płyty z nagraniem mszy beatowej Katarzyny Gärtner „Pan Przyjacielem Moim”.
By przybliżyć nieco okoliczności powstania tego dzieła należałoby przypomnieć postać ks. Leona Kantorskiego, ówczesnego proboszcza kościoła pw. św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej, wcześniejszego duszpasterza akademickiego w kościele św. Anny w Warszawie. Ksiądz ów do Podkowy trafił w 1964 roku. Był otwarty na nowości, więc chętnie wykorzystał zapał młodych ludzi, którzy chcieli muzycznie uświetnić niedzielne msze dla młodzieży.
Tak powstał zespół Trapiści, który wzbudzając sporą sensację zadebiutował już 8 grudnia 1965 roku, w trakcie wieczornej mszy. W tamtych latach było to absolutne novum, na które proboszcz parafii zdecydował się na fali zmian wprowadzonych w liturgii przez Sobór Watykański II.
   Z czasem ambicje muzyków rosły. Na potrzeby swych występów aranżowali nie tylko pieśni kościelne czy utwory J.S. Bacha, lecz także np.… przeboje The Shadows. Z ich inicjatywy ks. Kantorski namówił mieszkającą na terenie parafii Katarzynę Gärtner do napisania kilku utworów, które można byłoby wykonywać podczas nabożeństw.
Inicjatywa proboszcza, jak wspomina kompozytorka, spadła jej niemal jak z nieba, bowiem już wcześniej, zainspirowana opowieściami Agnieszki Osieckiej, która podczas pobytu w USA uczestniczyła w rozśpiewanej mszy w kościele baptystów, zaczęła myśleć o skomponowaniu podobnego cyklu. Chciała, by był to utwór oparty o schemat sześciu stałych części mszy św., wykorzystujący jednocześnie elementy rock’n’rolla (nazywanego u nas ze względów cenzuralnych beatem), chorału gregoriańskiego, soulu, szeroko pojętej muzyki młodzieżowej oraz kolęd. Teksty do tego dzieła opracował Kazimierz Grześkowiak, w oparciu o sugestie ks. Leona Kantorskiego.
   Premiera miała miejsce 14 stycznia 1968 roku, we wspomnianym kościele p/w św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej. Wówczas, by zapewnić odpowiedni poziom wykonawczy zaproszono popularnych Czerwono-Czarnych. Było to wydarzenie nie mające precedensu ani w Polsce, ani na świecie. Historycy rocka wspominają wprawdzie projekt amerykańskiego kompozytora Davida Axelroda „Mass in F Minor”, nagrany również w 1968 roku przez psychodeliczną grupę The Electric Prunes, jednak owo dzieło było eksperymentem studyjnym, powtórzonym jedynie raz podczas koncertu, jednak bez jakichkolwiek odniesień religijnych.
   Msza Katarzyny Gärtner „Pan Przyjacielem Moim”, począwszy od swej premiery była grana w kościele regularnie. Kolejne wykonania przejęli Trapiści, a popularność dzieła ściągała na niedzielne msze tylu młodych ludzi, że kolej podmiejska musiała uruchomić dodatkowe kursy.
Wzbudziła spore zainteresowanie mediów, przyciągając do kościoła w Podkowie Leśnej dziennikarzy z Niemiec, Włoch, Austrii, Holandii, Japonii i Brazylii i... ze Związku Radzieckiego.
Trapiści wspólnie z proboszczem prezentowali mszę także w wielu innych miastach, również poza granicami kraju (m.in. w Berlinie Zachodnim i Dortmundzie). Wykonali ją także 30 września 1969 r. na zakończenie obrad Konferencji Episkopatu, w rezydencji Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego, który dostrzegł i podkreślił jej przesłanie.
   W ślad za koncertami na żywo, tuż przed świętami Bożego Narodzenia 1968 roku w sklepach pojawiła się wersja płytowa mszy, w interpretacji Czerwono-Czarnych, zarejestrowana i wydana przez Polskie Nagrania.
Niestety, ambicje kompozytorki zweryfikowała wszechobecna cenzura, blokując udział w nagraniach co bardziej znanych artystów, by dodatkowo nie promować dzieła o wydźwięku religijnym. Ostatecznie do studia trafił uszczuplony skład Czerwono-Czarnych oraz zespół instrumentalny pod kierownictwem kompozytorki.
Choć dwieście tysięcy egzemplarzy rozeszło się błyskawicznie, a album w 1969 roku znalazł się na polskim stoisku podczas targów płytowych w Cannes, to trudno znaleźć ten tytuł na liście złotych płyt.
   Dziś, po pięćdziesięciu latach, muzyka Katarzyny Gärtner nadal broni się i potrafi zaintrygować, choć są tam też fragmenty słabsze. Zwraca uwagę rozbudowana aranżacja. Trudno wyróżnić którąkolwiek z części, trudno też oceniać te utwory w oderwaniu od tekstów. Patrząc z dzisiejszej perspektywy nie sposób nazwać tę muzykę liturgiczną, jednak z pewnością ma ona swoje walory religijne.
Warto dodać, że z okazji jubileuszu dwudziestopięciolecia prawykonania mszy papież Jan Paweł II skierował do zespołu Trapiści list, w którym podkreślił znaczenie takiej formy ewangelizacji.
Z całą pewnością msza beatowa przełamała tradycyjnie pojmowane bariery dowodząc, że ówczesna polska muzyka młodzieżowa szukała własnego oblicza, czerpiąc inspiracje z wielorakich źródeł.
Krzysztof Wieczorek


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.