"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Piątek, 25 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Aurelia, Władysław, Kamil
 
Nowy rozkład jazdy i kłopoty
   Od 11 grudnia ubr. zaczął obowiązywać nowy rozkład jazdy PKP. W województwie małopolskim do ekspansji przystąpiły Koleje Małopolskie.
   Już kilka dni wcześniej na peronie w Tarnowie nastąpiła prezentacja nowych składów „Impuls” produkowanych przez NEWAG w Nowym Sączu. Wśród oficjalnych gości byli Marszałek województwa Jacek Krupa, wicemarszałek Stanisław Sorys, prezydent miasta Tarnowa Roman Ciepiela, prezes Kolei Małopolskich Ryszard Rembilas.
Na linii Tarnów - Kraków Koleje Małopolskie miały przejąć wszystkie połączenia. Marszałek Krupa powiedział między innymi: - Ta prezentacja nowych pociągów, to oficjalne otwarcie trzeciej linii Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej między Krakowem a Tarnowem. I dalej: - Będzie więcej pociągów, będzie szybciej i komfortowo. Kilka składów pojedzie do Nowego Sącz i Krynicy. Myślę, że mieszkańcy Małopolski przesiądą się do pociągów i będą korzystać z tych szybkich połączeń.
   Jednak nie wszyscy pasażerowie będą mogli korzystać z tych nowych połączeń, gdyż szybkie pociągi zatrzymują się tylko na niektórych stacjach, np. między Tarnowem a Krakowem Głównym są to Tarnów Mościce, Brzesko Okocim, Bochnia, Kłaj, Podłęże, Kraków Bieżanów, Kraków Płaszów, jest to tylko osiem stacji. Natomiast wszystkich przystanków na tej trasie jest 19.
Podczas prezentacji na peronie prezes spółki Koleje Małopolskie Ryszard Rembilas powiedział między innymi: - Zyskujemy na trasie, a pasażerowie z mniejszych miejscowości będą musieli dojeżdżać do tych większych busami. Takie rozwiązanie sprawdza się w Wieliczce, gdzie właściciele komunikacji prywatnej dowożą naszych pasażerów do stacji i stamtąd dalszą podróż kontynuują pociągiem. Takie rozwiązanie muszą wprowadzić też „busiarze” w powiecie sądeckim.
   Tak pięknie było na otwarciu, jednak w dniu 12 grudnia 2016 r. już tak pięknie nie było. Pociąg KM jadący z Tarnowa do Krakowa o godz. 06.01 pojechał z Tarnowa prawie pusty i jak strzała pomknął do Krakowa.
O godz. 06.07 wyjechał pociąg na tej samej trasie PR, ale już od Bochni pasażerowie nie mogli wsiąść w sposób cywilizowany. Na dalszym odcinku było jeszcze gorzej. Na każdym przystanku pasażerowie upychali się, jak tylko mogli wchodząc między siedzenia, aby dojechać do Krakowa.
Szkoda, że w pociągu nie było pomysłodawców tego nowego rozwiązania. Ich uszy by spuchły od „pochwał” pod adresem kolei.
   W chwili, gdy piszę ten tekst kilkanaście protestów zostało przez pasażerów wysłanych do Marszałka. Jednak mimo zapewnień Koleje Małopolskie nie miało na tyle pracowników, aby obsłużyć planowane połączenia, dlatego podzieliło się pracą z Przewozami Regionalnymi.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby pasażerowie mogli korzystać na tej trasie z jednego biletu, jednak tak nie jest, więc większość pasażerów kupując bilet w kasie nie jest zorientowana, jakim pociągiem pojedzie, zwłaszcza że odjazdy następują dosłownie kilka minut po sobie. Dlatego w pociągu są zdziwieni, gdy konduktor tłumaczy, że mają bilet na innego przewoźnika.
   Odnosząc się do słów prezesa Rembilasa musi zastanowić, kto zmusi „busiarzy”, aby dowozili pasażerów do jego kolei?
„Busiarz” pojedzie do końca, a nie będzie dojeżdżał do stacji kolejowej, aby wysadzić tam pasażera. Również pasażer, jak już wsiądzie do busa, to pojedzie do końca, a nie będzie się przesiadał na pociąg, który przejedzie przez jego miejsce zamieszkania.
   Niestety, jak widać z rozkładów jazdy, pociągi są uruchamiane nie wiadomo dla kogo. Nadal nikt nie liczy pieniędzy tylko pasażerów, gdy trzeba zlikwidować jakieś połączenie.
Gdy przed wyborami do Sejmu RP RSK w Krakowie protestowała przeciw likwidacji połączeń do Nowego Sącza i Wadowic, ówczesny marszałek Sowa był głuchy na te protesty i uruchomił pociąg do Oświęcimia, aby zrobić prezent swoim wyborcom. Teraz, jak jest już posłem, połączenie zlikwidowano tłumacząc, że nie ma tam pasażerów, pomimo że rozkład był uzgadniany z gminami.
   Na ten temat wiele do powiedzenia pewnie mieliby protestujący wówczas pod Urzędem Marszałkowskim kolejarze z PR, którzy orientują się bardzo dobrze, na jakich kierunkach i jak powinny jeździć pociągi, gdyż pracują na tych liniach i słyszą oraz widzą, ilu pasażerów, w jakim czasie jeździ, ale ich głos jest niesłyszany, gdyż nie jest tożsamy z pomysłami uzdrowicieli kolei.
   Tak na marginesie, to nie rozumie, dlaczego w „Pendolino” nie ma Wi-Fi? Czy to taki koszt dla firmy?
Adam Dyląg
fot.A.Dyląg/SolkolArt


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.