"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Środa, 23 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Tekla, Bogusław
 
Zagłada polskich kolei
   Koleiny drewniane, a potem szynowe, od zarania dziejów przysparzały społeczeństwu i gospodarce narodowej powszechny dobrobyt. Szczególny rozkwit kolei żelaznej zaznaczył się na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Również w swoim czasie istnienia Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej - zwłaszcza po zimie stulecia 1962/63, nastąpiła dynamiczna ewolucja transportu kolejowego, poprzedzona prężnym przeobrażeniem gospodarczym. Ukształtowanie m.in. Rybnickiego Okręgu Węglowego wymusiło perspektywiczny rozwój i elektryfikację całej infrastruktury, obejmującej urządzenia z dziedziny transportu i komunikacji.
   W tamtych latach i obecnie kolej żelazna rozwija się prężnie niemal na całym świecie. Gruntowna przebudowa transportu szynowego została dokonana w krajach zachodnich, a zwłaszcza w Hiszpanii, Niemczech, Francji, a także w Wielkiej Brytanii, nie licząc dominujących Stanów Zjednoczonych. W sposób szczególny kolej szynowa rozkwitła na dalekim wschodzie, tj. w Japonii, a ostatnio w komunistycznych Chinach, które mają już najdłuższą na świecie sieć kolei dużych prędkości, wynoszącą grubo ponad 10 tys. km.
To cywilizacyjne państwo w dniu 20 grudnia 2012 r. oddało do użytku najdłuższą na świecie trasę o długości 2.294 km, łączącą Pekin z Kantonem, a później linia ta zostanie wydłużona do Hongkongu. Warto zaznaczyć, że po tej okazałej drodze 15-składowy superekspres będzie kursował z prędkością powyżej 300 km/h. Ciekawostką może być również to, że pod koniec listopada 2012 r. ruszyły pierwsze na świecie mrozoodporne, superszybkie pociągi na trasy w północno-wschodnich Chinach, tak zaprojektowane, by wytrzymać duże skoki temperatury, dochodzące nawet do minus 40 stopni Celsjusza.
   Tymczasem w tranzytowej Polsce kolejowe przewozy osób i rzeczy przez ostatnie 20 lat ciągle drożejąc, nieustannie zjeżdżają lawinowo na same dno i pogrążają się w bagnie. Stąd podróżni chcąc nie chcąc odwracają się od transportu zbiorowego i tłumnie przesiadają się do własnych aut. W odróżnieniu koleje japońskie rozrastając się żywiołowo dla dobra klienta aktualnie obsługują już ponad 49% ruchu pasażerskiego. W Polsce natomiast udział kolei w przewozach osób kształtuje się w granicach dwóch procent.
   Podobnie rzecz ma się ze spedycją towarów, które w naszym kraju zazwyczaj są przewożone po wyniszczonych drogach prywatnymi samochodami ciężarowymi, zanieczyszczając do cna środowisko naturalne. Z prowadzonej statystyki wynika, że transportem samochodowym ostatnio przewozi się ponad 62% ładunków, a kolejowym zaledwie 18%.
Można, więc przyjąć tezę, że nasi liberalni władcy, nie troszcząc się o żywotność społeczeństwa, stawiają na trucicielski transport drogowy, bo mają z tego więcej podatków.
   Podczas gdy w Europie przewozy kolejowe chyliły się ku upadkowi, nabierały one rozmach w Rosji i Stanach Zjednoczonych, gdzie spedytorzy potrafili odpowiedzieć na oczekiwania klientów. Obecnie transport kolejowy towarów w Rosji stanowi ponad 76%, a w USA - 40% ogółu w łącznych przewozach ładunków, wobec około 8% w UE, a w naszym kraju jest jeszcze gorzej i co gorsza - ciągle przejawia się tendencja malejąca.
   Przykład krajów cywilizacyjnych pokazuje, że schyłek kolei nie musi być z góry przesądzony. Nienormalna jest sytuacja, gdy w Polsce drogi tranzytowe są wypchane sznurem niebezpiecznych samochodów, w tym zwłaszcza smrodliwych tirów i autokarów, a obok przebiega zelektryfikowana, ekologiczna linia kolejowa z ograniczonym ruchem pociągów.
Takie przykłady marnotrawstwa grosza publicznego w krajach postępowych i rozwiniętych nie mają miejsca. To jest niegospodarność i rozrzutność, która prowadzi do straconych możliwości rozwoju kraju. Przecież państwo polskie cały czas jest na dorobku, stąd musimy pieniądze szanować.
   Kolej żelazna niemal w całej Polsce ma na tyle dogodny przebieg przez wiele miast i dużych osad, iż aż się prosi o włączenie jej w pożyteczne struktury ruchu aglomeracyjnego. W efekcie przemian, które nastąpiły po roku 1990, i nieudanych reformach, nastąpiło ogromne pogorszenie jakości usług kolejowych w zakresie zaspokojenia potrzeb ludzkich.
   Publicznym przykładem tego może być pierwsza kolej niepaństwowa, uruchomiona przez samorząd za pieniądze podatników - Lubuska Kolej Regionalna, która potykając się pod ciężarem trudności długo nie przetrwała. Podobny los czeka Śląskie Przewozy Regionalne, których konanie w ogromnych długach ciągnie się przynajmniej od 10 lat. Miała istnieć zdrowa konkurencja, a pojawiła się szkodliwa eliminacja.
Również w Rybnickim Okręgu Przemysłowym z roku na rok następuje podstępne niszczenie transportu kolejowego zarówno, jeśli chodzi o wyłączanie z eksploatacji linii PKP, stan techniczny nawierzchni, jak i w zakresie jakości usług przewozowych. Warto pamiętać, że po zmianie biegu ustrojowego w obszarze rybnickim zlikwidowano ponad 90 km nowoczesnej trakcji elektrycznej, wstrzymując ruch pasażerski na 5 odcinkach PKP. W ten sposób odcięto od kolei szynowej m.in. górnicze miasta: Jastrzębie Zdrój oraz Knurów, liczące około 40 tys. mieszkańców.
Niezależnie od tego w rejonie raciborskim - parę lat temu na 8 liniach kolejowych, o długości około 180 km, całkowicie wstrzymano przewozy pasażerskie, w tym także na ważnej trasie z Raciborza przez Głubczyce do Racławic Śl.
   Od wielu lat rozgrywa się ustalony scenariusz: najpierw ogranicza się liczbę połączeń, także z innymi środkami komunikacji na danej trasie, przez co spada zainteresowanie koleją, potem takie zjawisko statystyczne jest argumentem za likwidacją linii.
Istotną przyczyną rezygnacji podróżnych z usług transportowych kolei są ustawicznie odkładane na później lub przeciągające się w czasie remonty sieci PKP. W skutek takich działań pociągi pasażerskie jadą powoli, ich rozkłady wciąż się zmieniają, a składy towarowe jeżdżą objazdami, nakładając nawet kilkadziesiąt kilometrów.
Konkretnym przykładem takich poczynań jest trasa Wodzisław - Chałupki, gdzie latami kompleksowo nie remontowano torów, więc ostatnio pociągi osobowe kursowały z prędkością 30 km/h, pokonując odcinek 17-kilometrowy w ciągu 43 minut i koniec końcem od 9 grudnia 2012 r. zrujnowana trasa została zamknięta - chyba na zawsze.
W ten sposób zerwano możliwość bezpośredniego połączenia Katowic przez Rybnik - Wodzisław - Chałupki z Ostrawą w Czechach.
   Do tych ułomności można dorzucić także likwidację punktów informacyjnych na stacjach osobowych i to nie tylko w Wodzisławiu, ale ostatnio nawet w Raciborzu i Rybniku.
Niepokojącym objawem jest także to, iż na dużych dworcach kasy biletowe nie posiadają już nawet telefonu stacjonarnego. Stąd zagubieni klienci kolei są do głębi rozżaleni. Nic dziwnego, że taka polityka prowadzi do jawnej zapaści przyjaznej ludziom szynowej komunikacji publicznej. Przecież cały świat kulturowy zawsze wspierał finansowo deficytowy, ale ekologiczny transport zbiorowy.
   Największą krzywdę transportowcom wyrządziła podstępna ustawa z dnia 6 lipca 1995 r. o przedsiębiorstwie Polskie Koleje Państwowe, która pozbawiła kolejarzy - noszących godło publiczne na czapce - niemal wszystkich świadczeń i przywilejów, naruszając godność człowieka oraz zasadę praw słusznie nabytych. Przy tym zmieniono dotychczasowy wizerunek kolejarza, jako funkcjonariusza służby państwowej.
   Jeszcze większą szkodę, ale tym razem dla podróżnych, przyniosła unijna dyrektywa zgubnej ustawy z dnia 8 września 2000 r. o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji przedsiębiorstwa Polskie Koleje Państwowe, gdyż solidarnie rozbiła w puch zharmonizowany pod względem funkcjonalnym jednolity, żywy organizm kolei szynowej.
Stąd też obecnie branża kolejarska w Polsce, obejmująca blisko dwustutysięczną grupę zawodową, składa się z ponad 150 pracodawców, głównie prywatnych, część obcych. W przybliżeniu 65 z tych firm, to licencjonowani przewoźnicy osób (10 spółek za oddzielnymi biletami) oraz towarowi, pozostałe, niezliczone firmy, to spółki zajmujące się infrastrukturą lub taborem.
Kto by się w tej czarnej magii połapał; już tylko nieliczni marszałkowie województwa radzą sobie z panującym chaosem w zabagnionym transporcie zbiorowym, najgorszym na świecie.
   Niewątpliwie podział zharmonizowanego przedsiębiorstwa PKP był wyjątkowo szkodliwy, to był zabieg o sprzecznych interesach, dążący do maksymalnych zysków prywatnych firm przewozowych kosztem bezpieczeństwa i poziomu obsługi pasażerów.
Tymczasem minister transportu - zwłaszcza po wejściu w życie ostatniego rozkładu jazdy pociągów - zaciera ręce i niezmiernie cieszy się z faktu, że udało mu się przedtem scedować swoje prawa oraz obowiązki na marszałków województwa, a tym samym pozbyć się narastającego kłopotu.
   Polakom potrzebny jest żywiołowy rozwój nieskrępowanego ustroju kolei szynowej, by ograniczyć emisję gazów cieplarnianych, tragiczne wypadki, zmniejszyć przewozy ciężkimi pojazdami i rozładować korki na drogach.
Mądry wybór to profesjonalizm, to gwarancja dobrych ustaw, które z transportu kolejowego uczynią integralną część efektywnej gospodarki, a pasażerom dadzą szansę prędkiego i komfortowego podróżowania.
Henryk Szulc - senior zawodu kolejarskiego z Rybnika
fot.SolkolArt


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.