"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Czwartek, 24 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Dora, Gerard, Teodor
 
Z trzeciej strony - By żyć dla powrotu
   Zakończenie roku, to zazwyczaj moje podsumowanie mijających 12 miesięcy. To przywołanie słów, którymi starałem się opisywać otaczającą nas rzeczywistość. To retrospekcja, która jest potrzebna także po to, aby jeszcze raz zastanowić się nad tym, czy właściwie oceniam, a i spoglądam, na zjawiska zachodzące w otaczającym nas świecie.
   Przełom roku, to również moment, kiedy każdy z nas chce podsumować kolejny rok naszego życia, ocenić wszystko to, co wtedy się wydarzyło, odszukać w pamięci tylko dobre chwile...
Chcemy, aby nowy rok był jakby zamknięciem jednych, a otwarciem drugich drzwi. I wówczas zawsze mamy nadzieję, że za zamkniętymi drzwiami pozostaje zło, o którym chcemy szybko zapomnieć.
Tyle na początek…
A, i jeszcze jedno - 25, to liczba felietonów, które popełniłem na trzeciej stronie w roku 2012. Wybór jest oczywiście subiektywny. Sięgnijmy zatem do paru cytatów. Czy dobór jest słuszny, oceńcie sami.

„Służba”, 07/589 z 30 marca 2012 r.:
Niemal od razu po tragedii, jaka miała miejsce pod Szczekocinami, zaczęli się pojawiać wszędzie różnej maści „eksperci”, którzy już znali przyczynę wypadku - to oszalały dyżurny ruchu wprowadził na jeden tor dwa pociągi pełne ludzi.
Nawet miłościwie nam panujący, oczywiście na miejsce dramatu przybyli tłumnie, orzekli: nie było awarii urządzeń, zawinił człowiek.
Nikomu jakoś nie przeszkadzało, że w drugim zdaniu tejże wypowiedzi przekazano informację, że przyczyny katastrofy bada Państwowa Komisji Badania Wypadków Kolejowych, i że jej prace potrwają długo, może nawet 12 miesięcy.
Brak logiki? Komu to teraz może przeszkadzać, wszak zaraz po katastrofie smoleńskiej, również przeróżni „eksperci” (czasami ci sami) orzekli, że pijany generał wdarł się do kabiny i na rozkaz prezydenta Kaczyńskiego chwycił za wolant i zaczął sprowadzać samolot na ziemię.
W Polsce od tamtej pory mamy samych „fachowców”, znających się na wszystkim, takie swojskie omnibusy. (…)


„(PO)staw”, 15/597 z 20 lipca 2012 r.:
(…) Już teraz widać, że mamy do czynienia z początkiem końca spółki PR. Oto kolejne województwa (np. Małopolska) deklarują wolę powołania swojego przewoźnika, który przejmie obsługę linii od „Przewozów Regionalnych”. Casus Śląska jest tu znamienny, i niczym kostka domina rozpoczął proces likwidacyjny.
A znajdą się pewnie i tacy, którzy wcielą w życie słowa Bogusława Radziwiłła z „Potopu”: „Jest zwyczaj w tym kraju, iż gdy kto kona, to mu krewni w ostatniej chwili poduszkę spod głowy wyszarpują, ażeby się zaś dłużej nie męczył”. (…)
Gdy patrzy się na polską kolej A.D. 2012, to można ją postrzegać właśnie oczami Henryka Sienkiewicza. Jak, to rzekł wspomniany już książę Bogusław…: „Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy.”


„Sposób”
, 19/601 z 14 września 2012 r.:
Wielokrotnie w tym miejscu rozwodziłem się nad społeczną rolą kolei. Jej wręcz cywilizacyjnych obowiązkach. Bo to wszak swoiste okno na świat dla tysięcy Polaków mieszkających daleko od szosy. Nie mając środków na zakup własnego samochodu, traktują pociąg, jako wehikuł, który przeniesie ich w inny świat, gdzie mogą znaleźć pracę, dobrą szkołę, szansę na lepsze życie…
Wydawać by się mogło, że taką rolę winna spełniać polska kolej. Niestety, tylko wydawać. (…)


Tyle „ze mnie”… Ale to nie koniec, bo trzeba odnotować jeszcze jedno wydarzenie (tak ja przynajmniej je oceniam). Otóż w roku 2012 r., a dokładnie 31 sierpnia, ukazało 600-tne wydanie „Wolnej Drogi”. Warto i to przypomnieć… Bo - jak to się mówi - nigdy trochę lansu nie zaszkodzi.

Idą Święta - życzę przeto wszystkiego, co najlepsze… A zamiast zakończenia przywołam słowa Antoine de Saint-Exupéry’ego: Naj­ważniej­sze jest, by gdzieś is­tniało to, czym się żyło: i zwycza­je, i święta rodzin­ne. I dom pełen wspom­nień. Naj­ważniej­sze jest, by żyć dla powrotu.

Do „przeczytania” w przyszłym roku!




fot.SolkolArt


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.