"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Sobota, 26 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Justyna, Łucja, Cyprian
 
Ekwilibrystyka
Gdy tylko powstała sejmowa komisja do spraw zagmatwania i rozmydlenia przed społeczeństwem tzw. afery hazardowej, zrobiono sondaż, z którego wynikało, iż ponad 80% tegoż społeczeństwa nie wierzy w zasadność i skuteczność owej komisji.
Myślę, że po ostatnich szopkach, jakie wyczyniają w niej członkowie PO, z nieporadnym i nierozgarniętym przewodniczącym Sekułą na czele, ten procent wzrośnie do stu. Przyznać trzeba, że ekwilibrystyka, jaka wykonali PO-wcy po to, aby opóźnić przesłuchanie min. Rostowskiego i Kapicy, niemile zaskoczyła nawet niektórych znanych mi zwolenników Platformy. Bo też sposób i styl odwołania z komisji pod byle pretekstem i wbrew zdrowemu rozsądkowi członków PiS, w osobach Kempy i Wassermanna, musi budzić niesmak, by nie powiedzieć, że niepokój.
Nasuwa się także pytanie, czy przewodniczący Sekuła sam podjął decyzję o poddaniu pod glosowanie kwestii wykluczenia z komisji członków PiS, czy może dostał taki nakaz z politbiura PO.
Jeżeli przyjmiemy opcję drugą, moim zdaniem bardziej prawdopodobną, to automatycznie nasuwa się kolejne pytanie, a mianowicie, kto wydał Sekule takie polecenie? Czy był to Tusk, Schetyna, czy może jeszcze ktoś inny? Kwestia, „kto”, jest jednak mniej niepokojąca od generalnego wniosku, że przewodniczący sejmowej komisji jest jedynie figurantem i dyspozycyjnym aparatczykiem własnej partii, a to absolutnie wyklucza jego obiektywizm, a co za tym idzie, także i mandat do pełnienia funkcji, jaką piastuje.
Powiem szczerze, iż ta komisja na początku wydawała mi się odbiciem całej tej tzw. afery, czyli była po prostu śmieszna. Teraz jednak jawi mi się coraz bardziej groźną, gdyż odsłania słabość naszego systemu, w którym jakaś bliżej nieokreślona arytmetyczna większość może na wniosek któregoś z polityków uchwalić taki absurd, że od dzisiaj dwa plus dwa już nie równa się cztery, tylko siedem, a każdy, kto twierdzi inaczej, godzi np. w ład społeczny.
Bodajże Janusz Korwin - Mikke powiedział kiedyś, że demokracja jest to władza większości nad zdrowym rozsądkiem. Polska w ostatnim czasie zdaje się być niestety idealnym przykładem na potwierdzenie tej tezy.
Przy okazji tej komisji po lewej stronie sceny politycznej zaczyna pobłyskiwać moim zdaniem nowa gwiazda, a jest nią poseł Arłukowicz. Lewica, to nie moja bajka, ale przyznać muszę, że ten młody, inteligentny i wygadany gość robi bardzo dobre wrażenie na tle innych tuzów SLD w osobach, np. fanatycznej Senyszyn, mdłego Napieralskiego, czy też Kalisza, który ma ostatnimi czasy wyraźne problemy z trzeźwym osądem rzeczywistości, ze wskazaniem na słowo „trzeźwym”.
W ogóle wśród moich lewostronnych znajomych dominuje ostatnio pogląd, że Arłukowicz, to przyszły lider opcji lewicowej na naszej scenie politycznej i życzą mu oni, jak najlepiej.
Skoro już wdepnąłem w lewicę i w Senyszyn, to chciałbym parę słów poświęcić tej pani i jej nie-świętej wojnie z krzyżami w miejscach publicznych. Generalnie można oczywiście przyjąć zasadę, że symbole religijne mają swoje miejsce w miejscach kultu oraz, że nie powinny być one eksponowane w urzędach państwowych, szkołach publicznych, itp. Problem polega jednak na tym, że z tymi symbolami należy się obchodzić z należytą czcią i nie wolno wykorzystywać ich do rożnych politycznych gier, a raczej (w przypadku krzyża), do antyklerykalnej hucpy.
Niestety tak właśnie zachowuje sie posłanka Senyszyn, której działania są niczym innym, jak tylko próbą zbicia politycznego kapitału na prymitywnych i bezmyślnych nastrojach antykościelnych, obecnych w coraz szerszych kręgach głównie młodych ludzi. W tych środowiskach nie ma miejsca na dyskusje, czy argumenty, a jest tam jedynie ideologia walki z katolicyzmem. Zawsze bałem się wszelkiego rodzaju skrajności i fanatyzmów, bez względu na to, czy są to fanatyzmy rasowe, narodowe, religijne, czy antyreligijne. Fanatyzm zawsze wartościuje ludzi, według własnej ideologii na lepszych i gorszych, a potem tych „gorszych” pozbawia prawa do swobodnego istnienia.
Prawdę powiedziawszy, nie jest moim największym problemem, czy w szkole, do której uczęszcza moja córka, będą w klasach wisieć krzyże, czy nie, i nieszczególnie mnie, to interesuje. Boję się tylko, że kiedyś przyjdzie taki dzień, w którym jakaś przysłowiowa „pani Senyszyn” każe jej zdjąć krzyż ze ściany w jej własnym pokoju.
 
PS. IPN ogłosił wszem i wobec, że Olek Kwaśniewski, to agent o pseudonimie „Alek”. Po pierwsze: też mi nowina. Po drugie: kogo w ogóle jeszcze ten pan obchodzi? Po trzecie: esbecy byli jednak głupsi niż myślałem, i tak dobrze, że nie nadali mu ksywki „Kwasek”.
Adam Szulc
fot. Wikipedia


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.