"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Czwartek, 24 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Dora, Gerard, Teodor
 
"Kolejarze nie są ludźmi drugiej kategorii"


Powiedział „Wolnej Drodze” Stanisław Kogut, Przewodniczący

Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ „Solidarność”



Okazuje się, że historia lubi się powtarzać, przynajmniej w przypadku kolejarzy, bo koniec roku 2003 był gorący, również koniec roku 2004 jest podobny. Miejmy nadzieję, że to nie jakaś prawidłowość albo fatum.

To prawda, grudzień 2003 roku i grudzień 2004 roku są do siebie podobne. Podobne pozostają postulaty kolejarskie, podobnie nie są realizowane podpisane porozumienia i zamiast dialogu, jak to się dzieje w cywilizowanych społeczeństwach musimy walczyć, organizując akcje protestacyjno-strajkowe. Tu trzeba podkreślić jednoznacznie, że kolejarze nie walczą o podwyżki płac, ale narodowy charakter naszej kolei, o uchronienie jej przed upadkiem, do czego zmierzamy na skutek błędnej i niezrozumiałej polityki kolejnych rządów i parlamentu, który również nie rozumie znaczenia transportu kolejowego w systemie gospodarczym naszego państwa. Zarówno w roku 2003, jak i 2004 domagaliśmy się od rządu przedstawienia jasnej i klarownej polityki transportowej państwa. Wciąż oczekujemy rzetelnego i wiarygodnego programu naprawy polskich kolei.

Przypomnę, że ostatni raport NIK potwierdza jedynie słuszność działań związków zawodowych, a szczególnie „Solidarności”, które od lat przypominają, że na kolei jest uprawiana dyrektoryzacja, a nie restrukturyzacja, że powstanie tak dużej ilości spółek doprowadziło do tego, że nie tylko nie osiągnięto pozytywnego wyniku finansowego, ale jeszcze o 8 miliardów złotych wzrósł deficyt firmy. Inspektorzy NIK uważają, że spółki należy scalić. 3 września 2004 roku na posiedzeniu Zespołu Trójstronnego do spraw Kolejnictwa głośno mówiliśmy o tym, że oczekujemy kompleksowego, docelowego modelu „Przewozów Regionalnych”. Mówiliśmy, że nie chcemy jakichś wyrywkowych fragmentów tego modelu, ale docelowego. Nie na zasadzie, że utworzy się „Koleje Mazowieckie” i do niej przerzuci się najlepsze kąski z „Przewozów Regionalnych”.

Nie akceptujemy też faktu, że na pociągi międzywojewódzkie nie ma pieniędzy, że mimo zapisu w ustawie o tym, że 215 milionów złotych na ten cel powinien dawać minister infrastruktury, tych pieniędzy nikt nie chce dać.

Według mnie największym skandalem jest to, że 74 milionów daje się kolei, a na drogi aż 9 miliardów, a kolejarzy ciągle się mami tym, że kolej dostanie jakieś pieniądze z UE. Minister Mędza powiedział, że kolej dostanie miliard, ale musi wziąć kredyt w wysokości 300 milionów złotych, który oczywiście będzie musiała spłacić.

W myśl podpisanych Ustaleń do 31 marca 2004 roku miał zostać przekazany majątek niezbędny spółkom. Okazuje się, że mamy koniec grudnia, a Ustalenia wciąż pozostają tylko na papierze, bo majątku nie przekazano.

Nie podjęto żadnych działań, które umożliwiłyby naszej kolei konkurowanie na europejskim rynku przewozów kolejowych.

Ja już kolejny raz przypominam, że w Ustaleniach podpisanych z 11 na 12 listopada 2004 roku wyraźnie zapisano, że reforma kolei regionalnych ma być uzgodniona na Zespole Trójstronnym do spraw Kolejnictwa, że najkorzystniejszy wariant reformy uzgodniony na tym Zespole będzie realizowany.

Masz rację, grudzień 2003 i grudzień 2004 są do siebie zupełnie podobne, jeśli chodzi o stosunek rządu i Parlamentu do spraw kolei. Nic w ciągu roku, jaki dzieli te dwa grudnie, się nie zmieniło.

Powiedziałeś, że wiceminister Mędza radzi kolei, by wzięła kredyt w wysokości 300 milionów złotych tak, aby mogła się ubiegać o ten miliard z UE. Mnie natomiast dziwi to, że nikt nie mówi o tym, że np. górnictwo na restrukturyzację, któremu nikt nie proponował brania kredytów, otrzymało już 17 miliardów złotych, zaś kolej wciąż się restrukturyzuje za własne pieniądze. Ja rozumiem, że lojalność, że solidarność, ale ona też ma swoje granice. Dlaczego wy, związkowcy, tego rządowi nie przypominacie? Kolejarze przecież nie strajkują o podwyżki, czy talony na świętą, ale w obronie narodowego charakteru naszej kolei i o niedopuszczenie do jej upadku.

Ja osobiście przypomniałem o tym panu ministrowi finansów, że reforma górnictwa kosztowała budżet państwa 40 miliardów złotych, a jeśli się weźmie pod uwagę jeszcze inne czynniki, np. inflacje to tego się uzbiera ponad 60 miliardów złotych. My naprawdę o tym głośno mówimy, rzecz jednak w tym, że rządzący puszczają to mimo uszu.

Chcę też przypomnieć, że to, co dziś nazywamy grupą kapitałowa, nie jest żadną grupą, a jedynie zlepkiem nazw, a nie ma spółki zarządzającej, choć pojawiły się tendencje do centralnego sterowania spółkami. Największe korzyści wynikające z ustawy mają minister finansów i urzędy skarbowe. I niech nikt nie mówi, że na drogach są dziury i trzeba je załatać, dlatego te miliardy na drogi, bo nikt nie chce wiedzieć ani pamiętać, że na kolei jeździ się 15 km/h, że są podkłady do wymiany, że się przekłada szyny z jednego toku w drugi, aby zminimalizować ewentualne przyczyny wypadków, do czego mogą doprowadzić zjeżdżone główki szyn. Społeczeństwo nie czuje kolei i nie rozumie jej znaczenia w systemie gospodarczym kraju, ale taką świadomość powinni mieć ludzie będący w strukturach władzy, w państwie. Kolejarze nie są ludźmi drugiej kategorii, jak to wielu chce widzieć. Kolejarze są też podatnikami i śmiem twierdzić, że więcej wnoszą do budżetu niż kolej otrzymuje w postaci dotacji.

21 grudnia 2004 roku odbył się protest kolejarzy w wybranych miejscowościach. Jednak słyszałem już głosy, że ta akcja protestacyjna została przeprowadzona o wiele za późno, bo budżet został już przyjęty przez Senat i Sejm, i że kolejarze winni byli protestować dużo, dużo wcześniej.

Cały ubiegły rok prowadziliśmy dialog i podpisywaliśmy porozumienia i nie z naszej winy stało się to, co się stało, że druga strona nie respektowała tych porozumień. Dlatego nie uważam, że nasze grudniowe protesty były spóźnione. Protest odbywał się, kiedy Senat obradował, później będzie to robił Sejm, a wcześniej, bo 22 grudnia spotkał się Zespół Trójstronny do spraw kolejnictwa. Oczywiście wielkich nadziei z posiedzeniem Sejmu nie wiązałem i nie łudziłem się, że ta niedobra passa dla kolei odwróci się, bo dodanie 18 milionów do tych 74 jest kpiną. My ze swej strony informujemy, np. Sejmową Komisję Infrastruktury o sytuacji i potrzebach kolei, ale nic więcej nie możemy zrobić, bo do tego trzeba dobrej woli ze strony Parlamentu. Ogromnienie się cieszę, że wszystkie związki zawodowe działające w przedsiębiorstwie PKP zaczęły mówić o problemach kolei jednym głosem, że wszystkie one weszły do Komitetu Protestacyjno - Strajkowego.

Tyle tylko, że efekty, przynajmniej jak na razie, są mierne.


Bo to jest takie trochę działanie na ugorze, na którym się sieje, ale zbierać nie ma czego.

22 grudnia 2004 roku odbyło się spotkanie Zespołu Trójstronnego do spraw Kolejnictwa. Mógłbyś podać kilka szczegółów tych rozmów.

W posiedzeniu tym uczestniczył wiceprzewodniczący dużej Komisji Trójstronnej do spraw dialogu społecznego - Marek Goliszewski z BCC, który przysłuchiwał się naszej dyskusji na temat realizacji podpisanych, a raczej braku ich realizacji, porozumień i tego, co powiedziała członek zarządu PKP SA pani Wasiak na temat kolei regionalnych. Później M. Goliszewski powiedział, że jest on przedstawicielem prywatnego biznesu, ale jeśli się podpisuje porozumienia, które później nie są realizowane, to ze stroną, która ignoruje własne zobowiązania, nie siadłby w ogóle do rozmów, a przecież pod porozumieniami zawartymi z 11 na 12 listopada 2003 roku byli podpisani wicepremierzy Pol, Hausner, wiceministrowie finansów, skarbu, infrastruktury, przewodniczący Rady Nadzorczej, przedstawiciele Związku Pracodawców Kolejowych. Dyskusja podczas posiedzenia zespołu zmierzała do uwiarygodnienia faktu powołania spółki „Koleje Mazowieckie”. Pani Wasiak powiedziała, że w lipcu 2004 roku na posiedzeniu Rady Nadzorczej spółki „Przewozy Regionalne” zapadła decyzja o utworzeniu takiej spółki. Okazuje się więc, że od lipca, w sposób tajny, prowadziło się działania zmierzające do powołania spółki „Koleje Mazowieckie”. Związek zaproponował:

przerwę w obradach do 29 grudnia 2004 roku, wszystkie związki zażądały, aby do dnia 28 grudnia administracja przedstawiła, a zwłaszcza zarząd spółki „Przewozy Regionalne”, docelową strukturę organizacyjną tej spółki.

Przypomnę, że nie jest to rzecz nowa, bo już z 7 na 8 września 2004 roku były podpisane ustalenia, według których, miała być przedstawiona docelowa struktura spółki „Przewozy Regionalne”. Mówiono, wtedy o Oddziałach z pełnymi kompetencjami kadrowymi i finansowymi, a które miały rozpocząć swoja działalność z dniem 1 stycznia 2005 roku. Podpisywano takie porozumienie, choć już wtedy było wiadome, że poza plecami tworzy się spółkę „Koleje Mazowieckie”.

Strona związkowa na posiedzeniu zespołu zażądała biznes planu spółki „Koleje Mazowieckie”, bo tam, jak się okazuje, już na samym wstępie pojawiły się straty w wysokości 18 milionów złotych. Skoro tak jest, to w świetle prawa handlowego spółka, która na samym początku ma stratę, nie może powstać. Zażądaliśmy gwarancji, że samorząd mazowiecki pokryje te straty, bo jak na razie przyszłość spółki usiłuje się przedstawiać w samych superlatywach. Mówiliśmy o przykrych doświadczeniach spółki samorządowej „Regionalna Kolej Lubuska”, w którą byli zaangażowani Duńczycy, a mimo to, ta kolej upadła. Dla mnie zaskoczeniem było stwierdzenie pani Wasiak, że to związki zawodowe nie chcą dialogu, choć to właśnie one o ten dialog się upominają. Przypominałem Pani Wasiak ustalenia, według których przyjęto, że zostanie zlikwidowanych 3 tysiące kilometrów linii, i że miało to być wykonane przez zakład naprawa infrastruktury, czego do dnia dzisiejszego nie zrealizowano. Zarzucono nam, że nie uznajemy programu rządowego z dnia 16 grudnia 2003 roku, ale nie było nic o tym, że ten program nie był uzgodniony ze związkami zawodowymi, choć wicepremier Pol twierdził, że był. Mówiono, że my rzekomo, nie chcemy Oddziałów, choć to też nie jest prawda. My oczekujemy na rzetelne programy, a nie na kolejne obietnice bez pokrycia. Jeśli zaś chodzi o „Koleje Mazowieckie” uzgodniono, że ich docelowa struktura ma być uzgodniona na Zespole Trójstronnym.

Posiedzenie Zespołu było bardzo burzliwe, bo dyskutowano o ważnych sprawach dla kolei. Zapytałem też wiceministra Mędzę, czy porozumienia, które oni podpiszą, będą realizowane. Otrzymałem odpowiedź twierdzącą. Jak już powiedziałem, podczas posiedzenia Zespołu główny nacisk kładziono na to, aby uzyskać zgodę związków zawodowych na utworzenie „Kolei Mazowieckich”. Oczywiście takiej zgody nie daliśmy.

Kończy się kolejny trudny rok dla Związku działającego w firmie. Zechciałbym, abyś go krótko podsumował z punktu widzenia Sekcji Krajowej Kolejarzy „Solidarność”?

Jeśli chodzi działalność Sekcji w roku 2004 oceniam zdecydowanie pozytywnie. To tylko ci którzy nic nie robią, nie mają z niczym problemów. Uważam też, że praca w Sekcji jest ciężką harówką wykonywaną przez wielu członków Prezydium i Rady Sekcji. Chciałbym też powiedzieć, że jestem bardzo wdzięczny „Wolnej Drodze”, że przedstawia problemy, które nurtują wszystkich pracowników polskiej kolei.

Dla mnie budującym wydarzeniem w roku 2004 było to, że w Ostrołęce ludzie wyszli na tory, w proteście przeciwko likwidacji połączeń. W wyniku ich protestów Marszałek natychmiast podjął decyzję o przyznaniu pieniędzy dla utrzymania przewozów.

Budujące jest również i to, że wpływa tak dużo listów od młodzieży z całego kraju, która protestuje przeciwko likwidacji połączeń kolejowych. Listy te dziś przekazałem panu wiceministrowi Między. Te listy dowodzą tego, że to, co robimy jest słuszne i leży w interesie społeczeństwa.

Wszystkim, którzy przyczyniają się do realizacji uchwały programowej naszej Sekcji, łącznie z „Wolną Drogą” i jej redaktorami, chciałem serdecznie podziękować.

No i aby rok 2005 był lepszy od poprzednich.

Ja ciągle Zygmuncie mam na tę nadzieję i chciałbym, aby twoje słowa były słowami proroczymi.

Niech się tak stanie. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Zygmunt Sobolewski




  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.