"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Niedziela, 20 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Renata, Filipina, Eustachy
 
(Kat)harsis


Bardzo długo zastanawiałem się nad tym, o czym pisać w swoim pierwszym felietonie w roku 2005. Wydawać by się mogło, że jest to czas, kiedy coś się zaczyna, zakłada, oczekuje zmiany, i dlatego łatwo pośród tych nadziei znaleźć temat, który byłby idealny na ten właśnie czas.

Ale niestety tak nie jest. Tak przynajmniej jest w moim przypadku. I rzecz dotyczy zarówno sytuacji politycznej w kraju, jak i polskich kolei.

Zacznę od tej drugiej kwestii. Kiedy obserwowało się wydarzenia z grudnia 2004 r., czyli protesty, manifestacje, blokady, odnosiło się wrażenie de javu - to już się kiedyś zdarzyło. A to „kiedyś” było nie tak dawno, bo raptem przed rokiem, też w grudniu. Wówczas co prawda było nieco inaczej (głodówka), ale za to jakże dramatycznie. Ten scenariusz jakby się powtarza: postulaty, brak reakcji, protesty, rozmowy, zaostrzenie protestu, budżet, beznadzieja...

Powie ktoś, że to jeszcze nie koniec. Z pewnością tak, ale należy zwrócić uwagę, że te poniekąd słuszne postulaty nie robią żadnego, powtarzam żadnego wrażenia na tych, od których zależy ich realizacja. I nie mówię tu o władzach PKP, bo one realizują pewne programy przygotowane i zatwierdzone przez władze polityczne. Mam tu na myśli tych, którzy swoimi decyzjami kształtują tę najbliższą, i nieco dalszą przyszłość, czyli najpierw rząd, a później parlament. To oni odpowiadają za to, czy PKP będą miały odpowiednie wsparcie finansowe na swoją działalność w danym roku, szczególnie chodzi oczywiście o nakłady na infrastrukturę i finansowanie przewozów regionalnych.

I co jest w tym wszystkim najciekawsze - to to, że w tym przypadku nie mają znaczenia barwy polityczne. Po prostu kolej nie ma dobrych notowań, a przede wszystkim nie ma swojego lobby ani w sejmie, ani w senacie. I niestety co roku boleśnie to odczuwa. A wystarczy spojrzeć na górników, jak oni skutecznie zabiegają o pieniądze właśnie w parlamencie, i robią to w zaciszu sejmowych korytarzy, bo jakoś nie widać ich na pierwszej linii frontu. To samo można powiedzieć o lobby samochodowym, oni nie mogą narzekać na brak środków na budowę dróg i autostrad. A chociażby warszawskie metro, w budżecie na ten rok przewidziano 100 mln złotych na jego rozbudowę.

A co dostała kolej? Aż wstyd mówić i pisać.

No, ale kto ma dbać o jej interesy? Związki zawodowe, które na dodatek mają przeciwko sobie rząd ze swoim planem regionalizacji organizacyjnej przewozów pasażerskich? One nie są od tego, ale niestety nie mają wyjścia, muszą protestować.

A tak przy okazji, to żeby było śmiesznie, albo ciekawiej, jak kto woli, te protesty wielokrotnie są wspierane - oczywiście symbolicznie - przez tzw. administrację i to różnego szczebla! Ot, taki polski folklor.

Wrócę na chwilę do górnictwa. W czasie grudniowego protestu oczywiście znów na tapetę wróciła kolej. Przeróżnej maści „fachowcy” rozwodzili się nad kondycją PKP, najczęściej uznając, że to gospodarczy trup, który nie nadaje się nawet do reanimacji. Najczęściej wówczas porównywano kolej do górnictwa, które po głębokiej restrukturyzacji wyszło na prostą i przynosi niezłe dochody, a ta cała kolej, to niewiadomo ile by się do niej włożyło, to i tak będzie źle. Niestety, ci „eksperci” jakoś nie zauważają pewnych faktów.

Po pierwsze, górnictwo w przeciągu ostatnich kilkunastu lat otrzymało wielomiliardowe wsparcie z budżetu państwa, chociażby poprzez redukcję zadłużenia.

Po drugie, w związku z chociażby wielkimi inwestycjami w Chinach, związanymi przede wszystkim z igrzyskami olimpijskimi, jest ogromne zapotrzebowanie na węgiel potrzebny do produkcji stali, dlatego i kondycja polskich kopalni radykalnie się zmieniła.

Po trzecie, polskie koleje reformują się za własne pieniądze, poprzez kredyty, czy też obligacje, i nie mogą się doprosić chociażby tego, co uzyskało górnictwo, czyli umorzenia choćby części zadłużenia.

To tyle, jeśli chodzi o porównanie z polskim górnictwem. I żeby była jasność, cieszę się z tego, że kopalinie dobrze stoją, chylę czoła przed górnikami, i gratuluję ich zaradności w walce o swoje. Ale, co trzeba po raz kolejny podkreślić, mają oni wsparcie w sejmie, mają i w senacie, i dopiero jak tego by zabrakło, wsiadają w autobusy i jadą na Warszawę.

A czy ktoś pamięta, kiedy to się ostatnio zdarzyło?

Na zakończenie krótko o polityce, choć i to, co było pisane wyżej, to też jest polityka.

Ostatni kongres SLD przejdzie pewnie do historii, jako ten, który może być rzeczywiście ostatni. Wybór Józefa Oleksego na przewodniczącego, który kilka dni później został uznany przez sąd za kłamcę lustracyjnego, może być przysłowiowym gwoździem do trumny SLD. Podnoszące się coraz częściej głosy o delegalizacji tej partii, przybierają teraz na sile. Zamieszanie z Oleksym daje prawicy argumenty uzasadniające tezę, że trzeba to zrobić. Zresztą tych „argumentów” jest bez liku: od afer zaczynają, poprzez Starachowice, Jakubowską, Łapińskiego, na Pęczaku kończąc.

Można odnieść wrażenie, że osiągnięta została masa krytyczna i kwestią czasu jest wybuch, który zmiecie całe pokolenie postkomunistycznych polityków typu Miller, Oleksy, czy Jaskiernia. Jest to niezbędne do zbudowania prawdziwej, demokratycznej, europejskiej lewicy, nie obarczonej balastem przeszłości; lewicy, którą reprezentuje chociażby Tony Blair.

Ale żeby tak się stało, musi dojść po lewej stronie sceny politycznej do swoistego katharsis, bo w innym przypadku zniknie ona na lata, a to nie zawsze dobrze służy, gdyż brak racjonalnej opozycji źle wpływa na prawidłowe funkcjonowanie państwa.

Ale jeśli to oczyszczenie będzie wyglądać tak, jak robi to niejaki poseł Zdrojewski, który z mównicy kongresu SLD zwrócił się do polityków prawicy słowami (przepraszam za wulgaryzm, ale to cytat) „Walcie się!”, to nie wróżę im nic dobrego.

Mirosław Lisowski




  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.