"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Sobota, 19 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Konstancja, January
 
"Cieszę się, że wreszcie wszystkie związki występują razem"


Powiedział przewodniczący SKK „NSZZ „Solidarność”, Stanisław Kogut,

dla „Wolnej Drogi”



Budżet został przyjęty przez Sejm, a w nim pieniędzy na kolej i „Przewozy Regionalne” tyle, co kot napłakał. Co dalej centrale związkowe zamierzają z tym zrobić?

Wszystkie związki zawodowe - i to jest chyba największa radość, że nareszcie wszystkie związki zawodowe to zrozumiały - uznały, że trzeba solidarnie stanąć w obronie kolei. Faktem jest, że to, co dano w budżecie państwa na rok 2005 na infrastrukturę kolejową, jest to jedna z większych paranoi, bo skoro daje się na ten cel 74 miliony złotych, na drogi 9 miliardów złotych, staje się to już niepoważne. Dlatego 2 br. grudnia odbyła się pikieta pod Sejmem RP, w której wzięły udział wszystkie związki działające w firmie. Wszystkie one podpisały się pod następującymi postulatami: ma zostać określona ustawowo klarowna i jasna polityka transportowa państwa, ma zostać ostatecznie rozwiązany problem kolei regionalnych, oraz mają być respektowane podpisane porozumienia. Wszyscy pamiętamy, że z 11 na 12 listopada ubiegłego roku zostały podpisane Ustalenia, w których jasno określono, że reforma kolei regionalnych ma być uzgodniona na Zespole Trójstronnym do spraw Kolejnictwa.

Słuszne jest twoje pytanie, co dalej? Osobiście uważam, że nie można narażać ludzi na strajki głodowe. Jedynym wyjściem jest przeprowadzenie przez wszystkie związki zawodowe strajku generalnego tak, jak to ostatnio zrobili Włosi. Może wówczas ktoś się obudzi, ktoś przejrzy na oczy. Czy u nas musi być potężny lobbing, aby można było otrzymać pieniądze na działalność publiczną? Jako przedstawiciel jednej z największych central związkowych, na posiedzeniu Komitetu Protestacyjno - Strajkowego wspólnie z przedstawicielami Federacji będę nalegał na przeprowadzenie strajku generalnego.

Sądzisz, że Federacja podejmie temat?

Jeśli chodzi o Federację, to jej przewodniczący Jerzy Kędzierski powiedział na stronach internetowych, że Federacja jest za przeprowadzeniem dwugodzinnego strajku, następnie 4 godziny, a później należy podjąć decyzję o bezterminowym strajku generalnym. Z tego wynika, że również Federacja jest zdecydowana przeprowadzić strajk w obronie kolei i „Przewozów Regionalnych”. Na wszystkich spotkaniach taka deklaracja z ich strony zawsze pada. Obiektywnie i z satysfakcją muszę stwierdzić, że nastąpiła zdecydowana zmiana stanowiska Federacji jeśli chodzi o widzenie problemu kolei regionalnych.

2 grudnia br. przed przyjściem pod Sejm, o godzinie 10 odbyła się bardzo duża pikieta pod Urzędem Marszałkowskim w Warszawie, w której bardzo licznie wzięli udział członkowie Federacji.

To dobra wiadomość, że wszystkie central solidarnie bronią kolei.

Tak, to jest bardzo dobra wiadomość, i na taką wiadomość osobiście czekałem od dawna. W moim przekonaniu jest to ostatnia chwila na ratowanie kolei, na ratowanie polskiego charakteru kolei.

Wczoraj byłem w Görlitz i tam zobaczyłem kolej zadbaną, czystą i z nowoczesnymi szynobusami. Sam widok tamtejszej kolei nasuwał pytanie: Dlaczego, choć w części, nie jest tak u nas?

Jeśli chodzi o Niemcy, to oni o swego narodowego przewoźnika po prostu dbają, jest tam inny budżet, w którym są zapisane pieniądze dla kolei i nikt nie rozdziera z tego powodu szat. Potrzeby kolei są przyjmowane ze zrozumieniem, nie tak jak u nas. Tu nawiążę do wypowiedzi pana Marszałka Sejmu Józefa Oleksego, kiedy we czwórkę, z Kazimierzem Gontarczykiem, Barbarą Komander i Jerzym Kedzierskim wręczaliśmy mu petycję, i informowaliśmy go o łamaniu porozumień, i o tym, że „Koleje Mazowieckie” to jeden wielki niewypał, i że się chce przejąć majątek kolejowy, wówczas pan Marszałek jednoznacznie stwierdził: „A mnie te sprawy zupełnie inaczej się przedstawia. Byłem na spotkaniu w Siedlcach, gdzie usłyszałem, że „Koleje Mazowieckie” są jedynym rozwiązaniem problemu przewozów regionalnych”. Nie powiedziano mu tam, że „Koleje Mazowieckie” są spółką samorządową, ale że są spółką, w której pierwsze skrzypce gra kolej, a na drugim miejscu jest samorząd. Myśmy go wyprowadzili z błędu i powiedzieli, jaka jest rzeczywistość, dlatego pan Marszałek od razu zwrócił się do pana posła Janusza Piechocińskiego, przewodniczącego sejmowej komisji infrastruktury, z zapytaniem, kto tu ma rację? Poseł Piechociński potwierdził, że racja leży po naszej stronie, podobnie powiedział poseł Maciarewicz. Wówczas Kazimierz Gontarczyk przypomniał Marszałkowi słowa, które ten wypowiedział na Minerskiej, ażeby kolejarze bronili majątku przed pewnymi programami, które chcą zniszczyć spójność kolei i chcą doprowadzić do wyprowadzenia majątku z kolei.

Tak na dobrą sprawę, to trudno nawet zrozumieć postępowanie niektórych osób.

Rzeczywiście, tak jest, bo skoro Marszałek Sejmu otrzymuje nieprawdziwe informacje, zakrawa to na skandal. Po wysłuchaniu nas pan Marszałek obiecał nam natychmiastowe podjęcie konkretnych przedsięwzięć. Poprosi na rozmowę ministra infrastruktury oraz ministra finansów i przekaże im nasze żądania. Myśmy potwierdzili, że chodzi nam o 500 milionów złotych na „Przewozy Regionalne”. Poparli nasze żądania posłowie Maciarewicz i Piechociński, którzy mówili, że tych pieniędzy nie trzeba nikomu zabierać, tylko dokonać odpowiednich przesunięć w budżecie. Pan poseł Piechociński powiedział, że podczas głosowania nad budżetem bardzo niegrzecznie zachował się pan premier Hauasner, który zarzuci kolejarzom, że pieniądze, które otrzymali zostały przejedzone. Dlatego powiedziałem panu Marszałkowi, jak potoczyły się losy tych 550 milionów złotych, które kolej otrzymała w na ten rok.

Przypomnę kolejarzom, jak je rozdzielono. 200 milionów podzielono na 16 części, po 12,5 milionów każda, i dano je po równo wszystkim województwom, 150 milionów dano na zapłacenie długu jaki „PKP Energetyka” posiadała wobec zakładów energetycznych, aby te nie wyłączały napięcia, zaś 200 pozostałych milionów, tak ciągle powtarzano na posiedzeniach Rady, miało iść na wkład własny przy ubieganiu się o 50 milionów euro na zakup taboru. Tymczasem stało się inaczej, bo obiecuje się z tych pieniędzy 50 milionów złotych dla spółki „Koleje Mazowieckie”.

Poseł Piechociński powiedział też, że gdyby kolej otrzymała od razu te pieniądze, jej sytuacja dziś byłaby inna. Marszałek jednoznacznie zobowiązał pana posła Piechocińskiego, aby natychmiast podjął działania mające na celu wyjaśnienie, dlaczego nie są realizowane podpisane porozumienia.

Kiedy patrzę na funkcjonowanie tego Parlamentu, to twierdzę, że we wszystkich wyborach trzeba popierać kolejarzy, bo jak nie ma się swoich ludzi, to się okazuje, że sprawy kolei mają się źle.

Powiedziałeś o kolejarzach w Sejmie, ale popatrz, jak tuż przed wyborami tak wielu przykleja się do kolejarzy licząc na ich głosy, a później się po prostu na nich wypina. Przecież kolejarzy powinno takie postępowanie czegoś nauczyć. Czemu kolejarze nie wystawiają kandydatów kolejarzy?

Nie przypadkowo o tym powiedziałem, ponieważ uważam, że należy się uczyć na błędach. Moim zdaniem wszystkie animozje należy schować do kieszeni i powinno się zdecydowanie popierać w wyborach startujących kolejarzy, po to, żeby w Parlamencie mieć swoich przedstawicieli, którzy - jeśli zajdzie taka potrzeba - potrafią upomnieć się głośno o kolej. Dziś w Sejmie jedynie posłowie Piechociński, Polaczek, Maciarewicz, Olszewski potrafią się upomnieć o sprawy kolei.

Jeśli zaś chodzi o budżet, który został przyjęty, to Marszałek Oleksy obiecał poprzeć na posiedzeniu Klubu SLD korektę budżetu w sposób, który dałby możliwość Senatowi dokonania korekty budżetu, bo Senat może jeszcze tego dokonać. Dlatego uważam, że nie wszystko jest jeszcze stracone, bo gdyby Senat dokonał korekty budżetu na korzyść kolei, było dobrze.

Powiedziałeś, że jakieś, może nawet zadawnione animozje należy odstawić. Czy nie sądzisz, że np. większe Komisje Zakładowe powinny zapraszać do siebie posłów i przedstawiać im problemy kolei i kolejarzy, bo przecież wielu z nich nie bardzo w tych sprawach się orientuje. Skoro się oszukuje Marszałka Sejmu, to co mówić o posłach.

Zgadzam się z tobą i uważam, że nadszedł już najwyższy czas, żeby posłom przedstawić na różnych spotkaniach sytuację na kolei i oczekiwania kolejarzy. Tak, takie spotkania winne organizować Komisje Zakładowe w każdym mieście wojewódzkim, powiatowym i wszędzie tam, gdzie posłowie mają swoje biura. Parlamentarzystów trzeba po prostu uczyć kolei, aby wiedzieli, w jaki sposób można pomoc kolei, i że kolei warto pomóc. Mam tu na myśli wszystkich parlamentarzystów, bo jedynie ułamek procenta posłów może trochę wie coś o kolei.

Przejdźmy teraz na podwórko Sekcji. Od pewnego czasu w bardzo ważnej Sekcji, jaką jest Sekcja Zawodowa Przewozów Pasażerskich, dzieje się źle, a może nawet bardzo źle. Z przewodniczenia jej zrezygnował Ryszard Filipowicz, bo twierdzi, że sam niewiele może zdziałać, zaś inni wieszają na nim psy. Czy nie uważasz, że Sekcja Krajowa Kolejarzy powinna się jak najszybciej zająć sprawą Sekcji Zawodowej Przewozów Pasażerskich?

Odpowiem na to pytanie następująco. My od 2 lat zajmujemy się praktycznie sprawami przewozów regionalnych. W wyniku tych działań uzyskaliśmy wspólnie z przewodniczącym Filipowiczem bardzo wiele i wiele zrobiliśmy w obronie kolei regionalnych i ich jednolitego charakteru. Truizmem jest twierdzenie, że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje, i dlatego uważam, że nie może tak być, że jeden drugiego nie szanuje i obrzuca błotem. Co by się nie mówiło, to jednak Rysiek był całym sercem zaangażowany w sprawy „Przewozów Regionalnych”. Może błędem było, że niektóre decyzje należało najpierw skonsultować, a następnie je dopiero podpisywać, ale byłbym niesprawiedliwy, gdybym nie powiedział, że Rysiek Filipowicz często o różnych porach dnia i nawet nocy dzwonił do mnie w sprawach ważnych dla kolejowych przewozów regionalnych. Nie można też zapomnieć, że Rysiek przez trzynaście dni w 2003 roku prowadził protest głodowy właśnie w obronie kolei regionalnych. Osobiście uważam, że takie sprawy, jak różnica zdań, różnica poglądów na pewne sprawy, powinno się wyjaśniać wewnątrz Związku. Trzeba mieć odwagę powiedzieć sobie o pewnych sprawach otwarcie i prosto w oczy, bez angażowania w to media.

Jako przewodniczący Sekcji Krajowej Kolejarzy na najbliższym posiedzeniu Rady Sekcji ten problem poruszę, bo wymaga on jednoznacznego wyjaśnienia. Nie pozwolę na dalszą eskalację animozji i różnic, które szkodzą Sekcji.

Wracając zaś do Ryśka, to korzystając z okazji chcę powiedzieć, że za to, co zrobił dla Sekcji i za to, że postanowił po śmierci żony poświęcić się wychowaniu syna, rezygnując częściowo z działalności związkowej, bardzo go cenię. Będę też zdecydowanie go bronił, jeśli ktoś powie, że nic nie robił, bo zrobił bardzo, bardzo dużo.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Zygmunt Sobolewski




  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.