"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Sobota, 19 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Konstancja, January
 
W Bydgoszczy też


16 Grudnia 2004. Blokada torów.

Mimo trwających w wielu kolejowych zakładach pracy głodówek. Mimo, iż protest głodowy z dnia na dzień się rozrastał, nie podjęto rozmów z protestującymi. Okazało się, że podejmowane przez kolejarzy desperackie ryzykowanie własnym zdrowiem nie jest dla władzy wystarczającą motywacją do podjęcia rozmów. To nie nowość. Brak reakcji ze strony władz państwowych i kolejowych zaowocował zaostrzeniem form protestu - blokadą torów na większych węzłach kolejowych w całym kraju. Blokada wszędzie wyglądała podobnie - zatrzymane pociągi, zdesperowani protestujący, zdenerwowani zwierzchnicy i wściekli pasażerowie.

Podczas, i po dwugodzinnej blokadzie torów w Bydgoszczy, rozmawiałem z uczestnikami protestu, zwierzchnikami, policjantami, liderami związkowymi i pasażerami. Oto niektóre wypowiedzi:



„Do strajku generalnego włącznie”

Kazimierz Depka, przewodniczący ZZM w Zakładzie Taboru Bydgoszcz:

Blokada po to jest organizowana, żeby nam pomogła. Ta nasza blokada i - jak słyszymy - liczne blokady w kraju, powinny pomóc, powinny spowodować, że usiądziemy do stołu, że zaczniemy poważnie rozmawiać. Jednak, jeśli nie pomogą, to zaostrzymy formę protestu poprzez strajki solidarnościowe do ostateczności, to znaczy do strajku generalnego włącznie.



„Udział w blokadzie jest moim obowiązkiem”

Stanisław Czapla, pracownik z Grudziądza:

Uważam, że udział w blokadzie jest moim obowiązkiem i wyrazem solidarności z kolegami, którzy głodują również u nas, w Grudziądzu. Uważam, że każda forma protestu, która pomoże zwrócić uwagę na sprawy kolejowe, jest słuszna i może przyniesie jakiś skutek. Zachowanie panów z rządu i zarządu zostawiam bez komentarz.



„Przyjechaliśmy wspomóc”

Zdzisław Guzicki, Zakład Linii Kolejowych w Toruniu:

Jesteśmy na pikiecie, blokadzie w Bydgoszczy, ponieważ to właśnie tu jest Wojewódzki Komitet Protestacyjno - Strajkowy. Dlatego przyjechaliśmy wspomóc naszych kolegów w blokadzie. Wiadomo, że w Toruniu jest również blokada. Tam strajkują koledzy z Nadwiślańskiego Związku Maszynistów.



„Nie było żadnych ekscesów”

Podkomisarz Bonachowicz, Komisariat Policji Bydgoszcz Śródmieście:

Blokada przebiegała bardzo spokojnie, nie było żadnych ekscesów. Tak, jak organizator zakładał, wszystko przebiegło bez żadnych wydarzeń.



„To niedopuszczalne”

Adam Kielicki, pasażer zatrzymanego na blokadzie pociągu:

To jest niedopuszczalne, żeby zatrzymać pociąg tuż przed stacją. Czy ja muszę wyskakiwać z pociągu na tory? Czy nikogo nie obchodzi, że ja muszę zdarzyć do pracy? Najpierw górnicy, a teraz kolejarze wyrywają dla siebie co się tylko da, a pasażer nic ich nie obchodzi. Oni strajkują o swoje miejsca pracy, i to moim zdaniem nie jest w trosce o pasażera, jak mówią. W pociągach jest smród i bród i pewnie będzie jeszcze gorzej. Szkoda słow. Niech ich szlag trafi.



„Zachowywali się agresywnie”

Włodzimierz Czerlunczakiewicz, dyrektor Zakładu Linii Kolejowych w Bydgoszczy:

Pociąg relacji Gdynia - Bydgoszcz, przyjeżdżający planowo o 07.10 na stację Bydgoszcz Główna, został zatrzymany przed semaforem wjazdowym. Obecny w okolicach BGA1, gdzie była akcja strajkowa, mój zawiadowca zapytał protestujących, czy nie da się wpuścić w stację dwóch pociągów. Z informacji, jakie posiadam wynika, że protestujący zachowali się dość agresywnie i nie chcieli z nim rozmawiać. Tłumaczenie pana przewodniczącego, że gdyby wiedział o tym fakcie, to pociąg by w stacje wpuścił, wynika chyba z tego, że teraz już jest po akcji. Podczas blokady puszczaliśmy pociągi drogą okrężną.



„To jest walka o naszą godność”

Krzysztof Grużalski, elektromonter w Zakładzie Taboru Bydgoszcz:

Mój udział w proteście jest wyrazem moich uczuć jako człowieka i jako kolejarza. Jestem kolejarzem i pochodzę z kolejarskiej rodziny. Chcę wraz z innymi walczyć o byt PKP. Chciałbym, aby przedsiębiorstwo było rzeczywiście Polskimi Kolejami Państwowymi. Chcemy, aby nasze prawa pracownicze były przestrzegane. To jest walka o naszą godność i godność naszych rodzin. Moim obowiązkiem jest udział w proteście, tak jak obowiązkiem jest sumienne wykonywanie mojej pracy. Czy protest będzie skuteczny, tego nie wiem. Wiem natomiast, że muszę w nim uczestniczyć, również w trosce o pasażerów.



„Kolej jest rozkradana”

Adam Słupczewski, emeryt (b. kierownik pociągu):

Biorę udział w blokadzie, bo szlag mnie trafia jak widzę, że kolej idzie na psy, a banda łobuzów i innych kolesiów ją jeszcze okrada. Budynki nasze kolejowe są zniszczone, zdewastowane. Jestem emerytem, ale serce mnie boli, kiedy kolej jest rozkradana. Jakieś różne dziwne spółki na PKP zarabiają, a ona ginie. Czuję się kolejarzem i moim pracującym kolegom zawsze czynnie pomogę w ich słusznych protestach.



„Blokada była skuteczna”

Jerzy Nowak, przewodniczący Wojewódzkiego Komitetu Protestacyjno - Strajkowego, skarbnik SKK „Solidarność”:

Uważam, że dzisiejsza blokada była skuteczna. Opóźniliśmy 13 pociągów osobowych i dwa towarowe na 1051 minut pasażerskie i 270 minut towarowe. Myślę, że ta blokada, która odbyła się na wszystkich węzłach kolejowych uzmysłowi wszystkim, że jeszcze związek ma siłę, że są pracownicy, którym przyszłość kolei nie jest obojętna i zmusi do rozmów z nami. Ponieważ w Bydgoszczy jest siedziba Wojewódzkiego Komitetu Protestacyjno - Strajkowego na moją prośbę stawili się koledzy z Torunia, Grudziądza, Inowrocławia. Koledzy z Nadwiślańskiego Związku Zawodowego Maszynistów robili blokadę w Toruniu, gdzie jest siedziba sejmiku samorządowego. Jeśli chodzi o incydent z pociągiem relacji Gdynia - Bydgoszcz, to wyjaśniam, że o blokadzie wszyscy zwierzchnicy byli poinformowani, w tym również dyrektor Zakładu PLK. Powiadomiłem naczelnika na BGA1 o tym, że wychodzimy na tory, na co usłyszałem, że to jest wyłącznie moja sprawa. Gdyby ktoś naprawdę chciał się ze mną skontaktować w sprawie tego pociągu, to nie byłoby żadnych przeszkód. Dodatkowo chcę podziękować policji i SOK za profesjonalne zachowanie i ochronę protestujących przed ewentualnymi prowokatorami. Jeśli nie będzie żadnych pozytywnych efektów po dzisiejszym proteście kolejarzy, obawiam się, że będzie strajk generalny na kolei.

Aleksander Wiśniewski






  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.