"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Sobota, 19 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Konstancja, January
 
Katowice ciągle trwają


Do wieżowca dawnej Śląskiej DOKP pojechałem późnym wieczorem. Głodówka trwała już prawie drugą dobę. Organizmy uczestników jęły się już buntować, sprzeciwiać wobec woli umysłów. O tej godzinie nie były już zaprzątnięte odpowiedziami na pytania tabunów dziennikarzy, kolejarzy, ciekawskich. Byli sami ze swoim protestem, zmaganiem z własnym organizmem, myślami. Budynek był pusty, wionęło ciszą.

Dziewięciu mężczyzn zamkniętych w trzech małych pokojach powoli oswajało się z życiem zredukowanym do snu, picia, rozmów i własnych myśli. W takiej sytuacji zdaje się, że one dokuczają najbardziej. Mimo to byli pogodni. Żartowali, że przyda się trochę schudnąć. Jednak z tego, co mówili i w jaki sposób - znać było zatroskanie. Twarze mieli przejęte i skupione. Opowiadali, że decyzję podejmowali błyskawicznie, czasem nie zdążywszy nawet porozmawiać z żonami. - Wspierają nas, wszak chodzi o naszą pracę i wspólne życie; one to rozumieją aż nazbyt dobrze - mówili.

Przewodniczący Henryk Grymel i Tomasz Matera deklarowali, że zyskali trochę wytchnienia od codziennej związkowej bieganiny, od razu dodając, że decydując się na pracę w „Solidarności” dokonali wyboru, którego to jest oczywista konsekwencja. - Zresztą nie wyobrażamy sobie, byśmy mogli w obecnej sytuacji nie podjąć protestu razem z naszymi ludźmi. To kwestia zaufania - dodali.

Katowice to jeden z 15 ośrodków w Polsce solidaryzujących się swoim protestem z głodującymi szefami związków w warszawskiej centrali. Podkreślali: jesteśmy w stałym kontakcie, to daje siłę, pomaga wytrwać. Każdy sam podpisał oświadczenie o rozpoczęciu głodówki, ale wszyscy mamy jednakowe żołądki i jak jeden mąż uważamy tak samo: sytuacja kolei regionalnych jest dramatyczna, to ostatni moment, by dało się je uratować. Dlatego naszych negocjatorów w stolicy chcemy wspomóc tą siłą wynikającą ze wspólnoty położenia.

Jednak Katowice, to również specyficzny punkt na mapie ogólnopolskiego protestu. Po raz pierwszy dobrowolne oświadczenie o przystąpieniu do protestu głodowego podpisał także człowiek, który nie tylko nie jest i nie był członkiem żadnego związku, partii, ale nawet nie jest kolejarzem! Krzysztof Brzostek. Dlaczego? - Wie pan, od dwóch lat jestem bez pracy, tak jak moja bardzo poważnie chora żona. Mamy trójkę dzieci. Najstarsza dwójka uczy się w Liceum Emilii Plater w Sosnowcu.

- To jedno z najlepszych liceów Śląska i Zagłębia! I wie pan redaktorze, to właśnie przez nich - może bardziej dla nich - nie mogę spokojnie usiedzieć w fotelu, patrzeć spokojnie na to wszystko, co się dzieje. Kolej jest po prostu bardzo potrzebna ludziom, by mogli szukać możliwości odbicia się, zadbania o los swoich najbliższych, a zostali nie zamknięci w gettach biedy.

Wieczorem, w przeddzień złożenia tego tekstu, ponownie pojechałem na Roździeńskiego. Mijał ósmy dzień głodówki. Palą dużo więcej, by okłamać organizm, zabić frustrację. Przewodniczący relacjonuje: przybywają nowe ośrodki (na Śląsku: Gliwice, Częstochowa, Opole), w całej Polsce jest nas grubo ponad setka, kolejni ludzie chcą się przyłączyć, już w czwartek dobił Andrzej Gałązka. W niedziele trzech zabrano do szpitala: Marek Antczak i Piotr Polaszk wypisali się na własną prośbę, wrócili, głodują dalej; Bogusław Wojewoda też chciał, ale to byłoby zbyt ryzykowne dla jego życia. Negocjacje? Utknęły w martwym punkcie, dotyczącym miejsca spotkania.

Wytrwamy, bo, tak czy tak, ta gra na czas, toczy się o nasze życie - podsumowują.

Wokół wieżowca kompletnie pusto: wyburzono kopalnie, domy, rondo jest w stanie szczątkowym. Stoi coraz bardziej samotny, niezauważany - jak ich protest, jak ja, gdy wychodziłem nie przerywając snu nocnego stróża. Zresztą całe miasto zamarło pod śnieżną pościelą. Aglomeracja za kilka godzin będzie się budzić, zamarznięte drogi odmówią współpracy, ale pociągi też staną w strajku ostrzegawczym, GOP będzie sparaliżowany - może wówczas zauważą? - zdają się pytać związkowcy.

Może wówczas ich zauważą. Na 14. piętrze, 24 godziny na dobę, głodni. Sprawdźcie.

W.T.






  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.