"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Poniedziałek, 28 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Marek, Wacław
 
Głowa w piasek




Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia całą Polskę ogarnęła nieopisana radość - oto w Kopenhadze nasi niezwyciężeni negocjatorzy pokonali przez nokaut całą tą "piętnastkę" i wprowadzili do Unii Europejskiej pielęgniarki i chłopów - tym pierwszym załatwili pracę w krajach Unii, a drugim chyba niemal wszystko.


W zasadzie nie powinno to specjalnie dziwić, bo biorąc pod uwagę tylko to, co codziennie sączy się z telewizji publicznej, to z jednej strony mamy niekończący się protest służby zdrowia, w którym prym wiodą właśnie pielęgniarki, z drugiej zaś strony do świadomości odbiorcy przenika obraz Polski, w której 40 milionów obywateli to tylko i wyłącznie chłopi, a rolnictwo jest jedyną gałęzią gospodarki.


Pewnie narażę się tymi słowami szerokiej rzeszy mieszkańców wsi, ale jestem przekonany, że włodarze mediów publicznych (notabene wywodzący się przede wszystkim z SLD i PSL) takimi działaniami robią tylko i wyłącznie krzywdę polskim rolnikom i ich rodzinom. Ugruntowanie - szczególnie u mieszkańców dużych miast - świadomości, że są oni jedynie konsumentami tego, co wieś wyprodukuje, na pewno nie zwiększy szacunku dla tych, którzy te produkty wytwarzają.


Zabiegi PSL-u, aby wszyscy składali się na chłopów - bo oni "potęgą są i basta" - nie przysporzy im głosów w miastach, a wręcz przeciwnie - wytworzy przekonanie, że ile byśmy do tej wsi nie dopłacali, to i tak będzie tylko utyskiwanie, że to za mało, za mało i za mało.


Zresztą w czasie negocjacji na temat warunków naszego wejścia do Unii Europejskiej, szczególnie właśnie we wspomnianej Kopenhadze, nie rozmawiano o niczym innym, tylko o tym - ile wyrwać dla biednych chłopów - a to dotacji, a to kontyngentów, a to limitów... Nawet doszło do tego, że Leszek Miller w desperacji prosił (nie wiadomo czy na kolanach) premiera Danii o zgodę na lepsze warunki dla polskiej wsi, bo inaczej dojdzie do kryzysu rządowego w Polsce, bo za plecami czyha na niego Kalinowski z kłonicą w rękach, bo na wsi jest duży elektorat...


W poprzednim numerze "Wolnej Drogi" przewodniczący Rady Nadzorczej PKP SA, Adam Wielądek, powiedział m.in.: "Drugą sprawą [która może nas martwić] jest to, że choć my w kraju o tym nie mówimy, że w związku z akcesją do Unii Europejskiej przede wszystkim lobby rolnicze jest najgłośniejsze i jego oczekiwania są najbardziej eksponowane w mediach. Ja jestem chłopem z pochodzenia, ale mimo wszystko mam świadomość tego, że w kraju nie istnieje tylko rolnictwo. Jednak to głównie problem rolnictwa dominuje w mediach i podczas rozmów akcesyjnych. Nie mówi się nic o dopłatach do transportu".


Trudno nie zgodzić się z takim poglądem, ale niestety na próżno go szukać właśnie we wspomnianych mediach.


Łatwo można sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby z podobnym natężeniem co o rolnictwie, zaczęto mówić o polskiej kolei, i potrzebnych dla niej dotacjach. Wrzask byłby ogromny, że to niereformowalny moloch, studnia bez dna, że szkoda pieniędzy, że lepiej dać na co innego, bardziej podatnego na zmiany, np. polską wieś.


Najgorsze niestety jest to, że nikt nawet nie próbował wywołać takiej dyskusji. Mało tego - można odnieść wrażenie, że z góry założono, że i tak nic się nie da zrobić, to po co drażnić odpowiednie czynniki?


Obcięto dotację do przewozów regionalnych - trudno, tak widocznie musi być - głowa w piasek.


Brak refundacji za ulgi przejazdowe - szkoda, ale co my możemy zrobić - głowa w piasek.


Nie ma zagwarantowanych środków na inwestycje w infrastrukturze kolejowej - budżet państwa jest skromny, wszystkim nam jest za mało - głowa w piasek.


Ministerstwo Infrastruktury udziela koncesji na przewóz towarów i pasażerów - mamy wolny rynek, trzeba się z tym liczyć - głowa w piasek.


Można by tak w nieskończoność...


Na wsi żyje się źle, a w mieście dobrze. Dlatego każdy musi zrobić wszystko, aby te dysproporcje zmienić, i nie ważne czy tego chce, czy też nie.


A jeśli do tego ma jeszcze samochód...


Sejm przyjął ustawę, która przewiduje, że od lipca 2003 r. sprzedawane u nas benzyny mają zawierać co najmniej 4,5 % etanolu, czyli alkoholu, zaś od 2006 r. 5%. Pytanie - kto na tym zyska? Na pewno nie kierowcy, bo jak twierdzą fachowcy - nic nie będzie w stanie uratować silników przed takim eksperymentem. Ale kogo to obchodzi, grunt, że chłopi zasieją 2,5 mln hektarów rzepakiem, i zaczną liczyć, ile to "kasiory" wpłynie do ich kieszeni (ocenia się, że do 2006 r. dochody rolników wzrosną o ok. 2 mld zł).


Powie ktoś, że to wymóg Unii Europejskiej - nic bardziej błędnego. W związku z ogromnymi kontrowersjami, jakie budzi ten temat, promowanie biopaliw idzie jak po grudzie, szczególnie w związku z dużym oporem - o dziwo - ugrupowań ekologicznych. Dlatego do tej pory brak rozwiązań w tej sprawie. Na razie trwają prace nad dyrektywą zobowiązującą do stosowania od 2005 r. co najmniej 2% etanolu w paliwach i stopniowego zwiększania tej ilości do 5,75% w 2010 r. Jednak wiele krajów, w tym Belgia, Dania, Niemcy, Wielka Brytania, już zgłasza swoje wątpliwości twierdząc, że nie będą w stanie dostosować się do tych wymogów.


Mówiąc krótko - znów wyskakujemy przed orkiestrę. No, ale czego nie robi się dla PSL-u i jego elektoratu?


Rodzi się też pytanie - dlaczego polski parlament ogranicza wolność wyboru swoim obywatelom? Nie zgodził się bowiem na to, aby to kierowca decydował, jakie paliwo chce wlać do baku swojego samochodu, odrzucając wniosek opozycji, aby na stacjach benzynowych mogły znajdować się dystrybutory z paliwem zawierającym alkohol i bez tej domieszki.


No cóż - wielki brat wie lepiej, co dla nas jest lepsze.


A my co - głowa w piasek?


Mirosław Lisowski





  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.