"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Niedziela, 20 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Renata, Filipina, Eustachy
 
Pociąg do Koszalina


Czego po ustawie reformującej polskie koleje spodziewają się pracownicy PKP S.A. z Koszalina? Można by rzec, iż są umiarkowanymi optymistami. Teren, na którym przyszło im żyć i pracować należy do trudniejszych z kolejowego punktu widzenia. Przede wszystkim zagląda im w oczy wszechobecna bieda. Podobnie zresztą jak znacznej części mieszkańców i przedsiębiorstw tego regionu. Upadłe PGR-y, zlikwidowane zakłady przemysłowe, a w rezultacie wyjątkowo wysokie bezrobocie - wszystko to wprowadza wszechobecny marazm i brak nadziei na lepsze jutro.


- Sytuacja kolei na obszarze byłego województwa koszalińskiego jest odbiciem ogólnej, zdecydowanie nieciekawej sytuacji w regionie - mówi Irena Czerniecka, naczelnik Sekcji Przewozów Pasażerskich w Koszalinie. - W ostatnim czasie zamkniętych zostało na naszym terenie sporo linii kolejowych. Między innymi ze Świdwina do Połczyna - Zdroju, z Grzmiącej do Połczyna - Zdroju, ze Sławna do Darłowa. Już nie mówię o zelektryfikowanej linii Koszalin - Mielno, która jest nieczynna chyba od dobrych siedmiu lat. A jestem przekonana, że w sezonie można by było zarobić na niej przyzwoite pieniądze. Trzeba by ją jednak najpierw doprowadzić do porządku - dokonać niezbędnych napraw, oczyścić. Zresztą jej zamknięcie to według mnie był wielki błąd. Ja i moi współpracownicy byliśmy temu przeciwni. Przy dobrej organizacji mogła i przed laty przynosić zyski.


Dość powiedzieć, że samochodem w sezonie letnim z Koszalina do Mielna jedzie się 1,5 godziny, stając co chwilę w kilometrowych korkach. Pociąg ten sam odcinek pokonuje w 20 minut. Może więc warto poszukać środków na ponowne uruchomienie tej linii? Nawiasem mówiąc takiego właśnie zdania jest m. in. Zbigniew Zarychta, dyrektor Zakładu Infrastruktury Kolejowej w Szczecinie. Jego zdaniem jest to temat do głębokiego przemyślenia dla tamtejszych samorządów, które w myśl ustawy o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji PKP mogą otrzymać dotacje na utrzymywanie regionalnych przewozów pasażerskich.


To samo można by odnieść do pozostałych linii, o których mówiła naczelnik Czerniecka. Trzeba pamiętać, że ziemia koszalińska to niezwykle atrakcyjne tereny pod względem turystycznym. Czyste powietrze, piękne plaże, jeziora, lasy. Idealne wręcz warunki np. do rozwoju tak modnej obecnie agroturystyki. Jest to również wymarzona sceneria do masowego wypoczynku dzieci i młodzieży. Wszystko to stwarza możliwości na tworzenie nowych miejsc pracy. Jest również szansą dla ponownego rozkwitu lokalnych połączeń kolejowych. Wystarczy zobaczyć co się dzieje w bogatych, wysoko zmotoryzowanych krajach takich jak Szwecja, Dania czy Holandia. Tam elektryczną kolejką można dojechać praktycznie wszędzie. Wygoda i przede wszystkim myślenie ekologiczne sprawiają, że samochód to tylko jedna z możliwości transportowych. Na Zachodzie z doskonałym skutkiem konkurują z nim rowery i właśnie pociągi.


- Zanim jednak samorządy przejmą inicjatywę - jeżeli w ogóle w najbliższym czasie to zrobią - obawiamy się, aby nie doszło do likwidacji kolejnych połączeń - wzdycha Irena Czerniecka. - Chociaż z drugiej strony nie wierzę, aby komuś przyszło do głowy likwidowanie czy zawieszanie następnych linii, no bo w końcu nie będziemy mieli co robić! Wszyscy pójdziemy z torbami i tyle. Zresztą co tu zawieszać? Zostały nam już tylko główne szlaki: Gdańsk - Szczecin, przez Koszalin, Koszalin - Kołobrzeg oraz Kołobrzeg - Poznań. Koniec, kropka. A wracając jeszcze do zamykanych linii, wiele z nich mogłoby spokojnie funkcjonować. Weźmy np. trasę ze Sławna do Darłowa. Praktycznie przez cały rok przyjeżdżają tysiące dzieci i młodzieży z całej Polski na turnusy rehabilitacyjne do Darłowa i Darłówka. Jednak po zamknięciu linii kolejowej, ze Sławna trzeba je dowozić autokarami.



- Uważam, że teren byłego województwa koszalińskiego pod względem kolejowym został po prostu zrujnowany - twierdzi Lech Karmelita, z-ca naczelnika Sekcji Przewozów Pasażerskich w Koszalinie. - Zastanawiające jest, kto i jaki miał interes w doprowadzeniu naszej infrastruktury do takiego stanu? Nagminnie likwidowano linie kolejowe wręcz z rozbieraniem torów w niektórych przypadkach. Działo się to na dodatek na szlakach prowadzących właśnie do miejscowości atrakcyjnych turystycznie, uzdrowisk, kurortów nadmorskich. W efekcie wiele z nich zostało praktycznie odciętych od świata patrząc od strony transportu kolejowego. Pikanterii dodaje fakt, że niektóre samorządy już przed paru laty chciały współpracować z koleją w celu uratowania zagrożonych połączeń. Osobiście uczestniczyłem w kilku spotkaniach. Były m.in. przymiarki do zachowania połączenia do Połczyna - Zdroju. Burmistrz Połczyna jeździł do Warszawy, aby po linii samorządowej załatwić pieniądze na częściowe jej dofinansowanie. Niestety, góra środków nie przyznała. Później weszła w życie ustawa o samorządach gmin, która przewidywała dofinansowywanie tego typu inicjatyw. Wiązaliśmy z tym pewne nadzieje. Niestety jak dotąd wszystko stoi w martwym punkcie. Następnie uchwalono naszą, kolejową ustawę o komercjalizacji. I znów wiele się w niej obiecuje. Nie zdziwiłbym się, gdyby na obietnicach się skończyło. W końcu takie praktyki to w naszym kraju norma.


Jadąc do Koszalina z kierunku zachodniego, po drodze mijamy zrujnowane zabudowania stacyjne. Można odnieść wrażenie, że dopiero co przeszedł tędy wojenny front. Dworzec w Koszalinie. Prowincjonalny, ciasny budynek, na pewno nie na miarę ponad stutysięcznego miasta. Naczelnik Czerniecka z wyraźnym wstydem mówi o swym miejscu pracy.


- Pomieszczenia biurowe, w których mieści się nasza sekcja takie same jak cała reszta. Meble od Sasa do lasa, w większości dwudziesto-, trzydziestoletnie. Biurko, przy którym urzęduję, pamięta jeszcze Józefa Stalina. O komputerze możemy sobie jedynie pomarzyć, a jedyne sprzęty, przy pomocy których utrzymujemy łączność ze światem, to telefony i faks "z wykopalisk". Jednym słowem XXI wiek pełną gębą!


Prawdziwym utrapieniem pani naczelnik są bezdomni, złodzieje i różnego autoramentu menele, którzy bez przerwy brudzą gdzie popadnie, okradają podróżnych, terroryzują konduktorów.


- Nie możemy się pozbyć tego towarzystwa! Sokiści pojawiają się raz na jakiś czas, więc chcąc nie chcąc niejednokrotnie osobiście muszę "robić za stróża". Oczywiście zawsze mogę jeszcze wezwać policję lub straż miejską. I wzywam, a jakże. Policja przyjeżdża albo i nie, różnie to bywa. Natomiast straż miejska przybywa tylko wtedy, gdy do dyspozycji ma samochód. Teraz następna sprawa, wszyscy nam mówią, że na terenie dworca jest brudno. Mam pełną świadomość tego, że powinny być zatrudnione sprzątaczki, które by przez 24 godziny na dobę zamiatały, ale nie stać nas na to. Więc zatrudnia się do tych prac wszystkich, którzy akurat są pod ręką: ustawiaczy, ekspedytorów itd. Czysta paranoja! Robimy to w godzinach nocnych, kiedy panuje jako taki spokój. Nad ranem wszystko jednak zaczyna wracać "do normy". A około południa budynek dworca, tory, podjazdy, perony toną w śmieciach. I na ogół wtedy odwiedzają nas pracownicy sanepidu. Staram się tłumaczyć, że robimy co możemy, że nie ma w tym naszej winy. Mimo tego kilka razy byłam wzywana przed oblicze kolegium. Nie zapłaciłam ani grosza, bo za każdym razem wygrywałam, ale ile nerwów mnie to kosztowało!



Prawdziwą plagą kursujących na tym terenie pociągów są złodzieje. Według moich rozmówców, mamy tu do czynienia z prawdziwymi, doskonale zorganizowanymi gangami złodziejskimi.


- Są oni bardzo niebezpieczni, a czasami wręcz bezwzględni - opowiada Grzegorz Radziejewski, kierownik tutejszego zespołu drużyn konduktorskich. - Na ich poczynania narażeni są zarówno pasażerowie, jak i konduktorzy czy kierownicy pociągów. Zjawisko przybrało już takie rozmiary, że praktycznie nikt nad tym nie panuje!


Złodzieje, a właściwie niebezpieczne bandziory, czują się całkiem bezkarni. Kierownicy pociągów i konduktorzy są coraz częściej zastraszani. Złodzieje mówią im: jeśli chcecie cali i zdrowi dojechać do celu, to nie przeszkadzajcie nam w robocie!


- Zdarzały się przypadki otwierania drzwi w pędzącym pociągu i grożenia konduktorowi: albo wysiadasz w biegu, albo dajesz nam "pracować"! - dodaje Lech Karmelita. - Mieliśmy nawet zastraszające telefony do domów pracowników drużyn konduktorskich.


Czy ustawa zmieniająca oblicze naszych kolei może coś zmienić w tym względzie?


Jeśli chodzi o złodziei to żadna kolejowa ustawa tu nie pomoże - konkluduje kierownik Radziejewski. - Dotąd, dopóki w tej materii nie zostanie zmienione prawo karne, to nic się nie zmieni. Nie może być tak, że złodziejskie praktyki będą w dalszym ciągu traktowane jako... wykroczenia, za które grozi najwyżej 30 dni aresztu. Koszalińska kolej narażona jest także na znacznie poważniejsze działania ze strony bezmózgowych bandziorów, a właściwie zbrodniarzy. Bo przecież czyny, jakich się dopuszczają, zaliczyć należy do zbrodniczych. Mam tu na myśli położenie w końcu ubiegłego roku na torach betonowych słupków, które doprowadziło do wykolejenia pociągu relacji Koszalin - Kołobrzeg. Przypomnę, że było to w ostatnim czasie już kolejne tego typu zdarzenie w tym rejonie.


Fakt, że pracownicy koszalińskiej sekcji niezbyt wiele spodziewają się po rozpoczętych właśnie reformach na naszej kolei nie powinien chyba nikogo specjalnie dziwić. Po prostu, wieloletnie zaniedbania w regionie, nie tylko zresztą w odniesieniu do kolei, zrobiły swoje.


Jacek Maciejewski





  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.