"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Poniedziałek, 21 wrzesienia 2020 r.
Imieniny obchodzą: Hipolit, Mateusz, Daria
 
Zasypało na biało


Ledwie posypało śniegiem zaczęły się zbiorowe lamentacje wszelakich mediów, że oto mamy "śnieżny paraliż", że dotknęło nas "śnieżne szaleństwo", "Polska w śniegu".


Tymczasem to, że w grudniu i styczniu mamy zimę jest rzeczą zupełnie normalną. Fakt, że kilka ostatnich zim było łagodnych nie powinien prowadzić do przekonania, że każda kolejna też będzie łagodna. Mamy wiec całkiem normalną zimę, czyli taką, jaka powinna być w naszej szerokości geograficznej i tak naprawdę śnieg, mróz, wichury o tej porze roku nie powinne nikogo dziwić i zaskakiwać.


Tymczasem niektórzy robią to z wielkim upodobaniem graniczącym z samobiczowaniem. Mylnie się im wydaje, że człowiek jest zdolny, za jednym zamachem, zlikwidować skutki zamieci, śnieżyc. Jest to pogląd nieuprawniony i nie mądry.


Wszyscy ci, którzy przy byle opadach zaczynają biadolić, winni wiedzieć, że można się przygotować do zimy jak najlepiej, jednak jej skutków nie da się zlikwidować w biegu, a tym bardziej nie można tego oczekiwać przy intensywnych opadach i huraganowym wietrze, który niemal błyskawicznie usypuje zaspy nie do przebycia nawet dla supersprawnego sprzętu. Takie przecież warunki mieliśmy na przełomie grudnia i stycznia.


A mimo to, kraj wbrew kasandrycznym pojękiwaniom nie stanął, tak jak zamarzł w półkroku w roku 1979, choć opady i w ogóle warunki atmosferyczne w roku 1979 - 1980 i 2001 - 2002 są porównywalne. To prawda, że niektóre miejscowości były odcięte od świata, że pociągi grzęzły między Zakopanem i Krakowem, że autostrada A4 między Legnicą i Wrocławiem była nieprzejezdna, ale trwało to akurat tylko tyle ile miało trwać.


Wbrew pozorom poradziliśmy sobie ze skutkami zimy dobrze i sprawnie i niezgorzej niż to robią Amerykanie, czy Szwajcarzy, którzy dysponują nieporównywalnie lepszym sprzętem oraz mają przeznaczone na usuwanie skutków zimy, niewyobrażalnie większe, jak na nasze warunki, środki. Zamiast mieć ciągłe pretensje do kolejarzy, drogowców, należałoby je kierować pod adresem ludzi bez wyobraźni, którzy reagują na normalne warunki zimowe, histerycznie. Kierowca, którego stać na aluminiowe felgi, a nie stać na łańcuchy i wyrusza w drogę na łysych oponach, w momencie kiedy utknie w kilkucentymetrowej zaspie, ciska gromy na drogowców, którzy nie mogą być jednocześnie obecni we wszystkich miejscach gdzie takie zaspy się utworzyły, gdzie utknął kierowca bez wyobraźni. Nawet u najbogatszych przyjęto kolejność odśnieżania dróg.


Dlatego trudno zrozumieć żądanie kierowcy, aby u nas odśnieżano jednoczesne wszystko, a jeśli już to, za co to robić. Jesteśmy wciąż biedni i na dorobku.


Trudno też pojąć to, że w tym czasie wiesza się psy na kolei, choć kolej też reaguje normalnie na normalne warunki zimowe.


Tymczasem na kolei też dały się słyszeć głosy, iż trzy, czy czterogodzinne opóźnienia pociągów są efektem zmian strukturalnych w firmie. Tak może twierdzić tylko ktoś wyjątkowo złośliwy lub zupełnie początkujący kolejarz.


Ja tylko chciałbym przypomnieć zimę z roku 1979, kiedy opóźnienia pociągów wynosiły po kilkadziesiąt godzin, lub były one w ogóle odwoływane.


Wówczas dosłownie kraj zamarzł w pół kroku, tymczasem obecnie do takiej sytuacji było naprawdę bardzo daleko, to tylko biadolenia, były prawie podobne, ale kładę to brak wybiorczej pamięci niektórych żurnalistów, a trzeba pamiętać o tym, że żywioł wtedy i dziś był zupełnie porównywalny. Przecież nie sposób uniknąć zrywania się sieci trakcyjnych czy energetycznych podczas obfitych opadów mokrego śniegu i przy huraganowym i wietrze. Nie pomogą żadne płotki czy inne, jeżeli śnieg będzie obfity i będzie wiał silny wiatr. Skutek zawsze będzie ten sam, zasypie skutecznie i dokładnie wszystko.


Jak już wspomniałem, mogę zrozumieć złość tych kierowców, którzy np. przez jedenaście godzin tkwili na autostradzie A4, ale czy wszyscy oni musieli jechać akurat w tym czasie? Nie sądzę.


Mogę zrozumieć irytację pasażerów tego czy innego pociągu, którzy utknął w zaspie, ale tego nie uda się nigdy uniknąć, a przy tym pociągi i tak zaczęły kursować niemal normalnie bardzo szybko. Paradoksalnie rzecz biorąc, może, więc ci kolejowi malkontenci, którzy twierdzą, że obecne opóźnienia są wynikiem zmian strukturalnych w firmie, bo te opóźnienia są o wiele mniejsze niż miało to miejsce w roku 1979, kiedy zmian strukturalnych nie było, bo dzisiejsze opóźnienia są mniej dokuczliwe dla pasażerów i trwają krócej.


Dlatego lepiej byłoby gdybyśmy zaczęli traktować normalne warunki zimowe jako normalność, a nie jako dopust Boży. Te uwagi kieruję pod adresem tych wszystkich, którzy zapominają, że w zimie panują warunki zimowe, uciążliwe i utrudniające egzystencję codzienną oraz żurnalistów, aby z normalnej zimy nie robili sensacji oraz żeby odczepili się w tym czasie od kolejarzy a zaczęli dostrzegać zdwojony wysiłek i wydajność ludzi kolei.


Za, to, że w zimie jest zima, naprawdę nie odpowiadają kolejarze, drogowcy i energetycy zresztą też.


Zygmunt Sobolewski





  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.